Dziewczyny, może i jestem mięczak - nazywajcie mnie jak chcecie - ale ja od poczatku wiedziałam/domyślałam się, że to musi byc błąd i podchodziłam do tego jak sie uda to super a jak nie to nie. Ja bym miała poczucie, że "wzbogaciłam się" na cudzej krzywdzie i to ja bym sie czuła jak oszustka. Ja nie czuję się oszukana przez ta kobietę - błąd to nie oszustwo. Dla mnie to wykorzystanie błędu jest oszustwem - TO NIE JEST BROŃ BOŻE OCENA TYCH KTÓRE BĘDA DOCHODZIC SWEGO!! TYLKO TO JAK JA BYM SIE CZUŁA SAMA ZE SOBA - żeby ktos sie nie poczuł urażony bo nie wiem jak to sformułować....