Wiecie co specjalnie wiezaca nie jestem, a raczej wcale, ale dostalam list od hmm powiedzmy przyszywanej cioci... raczej przyjaciolki rodziny a dokladnie przyjaciolki mojej babci. No i list przyszedl tu do Danii a w nim dwie modlitwy jedna matki w stanie blogosławionym a druga o błogosławieństwo domowe. I napisała ze pamieta o nas w modlitwie. Jakie to mile prawda? az mi sie cieplutko na sreduszku zrobilo.
a jakby ktoras chciala:
MODLITWA MATKI W STANIE BLOGOSLAWIONYM
Umilowany ojcze w niebie dziekuje ze udzieliles mi laski poczecia i noszenia nowego zycia.
Powierzyles mi zycie czlowieka i za to pragne Cie wielbic.
Uswiec moj wysilek, poblogoslaw nadzieje, przyjmij radosc oczekiwania, stan przy mnie w trudnej godzinie porodu.
Prosze,abym urodzila zdrowe dziecko.
Zawierzam je Twojej ojcowskiej milosci, z pokora przyjme wszystkie bole porodu ale prosze czuwaj nad moim dzieckiem w tym trudnym momencie.
Udziel mi dobrych mysli i czystego serca, abym otworzyla sie na Twoja laske, milosc i prawdziwa radosc. Nie pozwol nigdy zapomniec ze to Ty mi powiezyles dziecko, ktore ma stac sie dzieckiem Bozym.
Przez Chrystusa, Pana naszego.
Amen.
Wybaczcie ze bez polskich znaków ale nie w tym rzecz
