reklama

Sierpień 2009

  • Starter tematu Starter tematu mags777
  • Rozpoczęty Rozpoczęty
O! Widzicie a już ostatnie sztuki były. Wybór marny i mam takie samo jak na zdjęciu z linka. I na 62cm. Pewnie za duże będzie, ale dzidzia szybko urośnie.

Za to w kolejce w mięsnym podsłuchałam jak 2 młode matki porównywały swoje córki. Jedna drobna druga wielka a z tego samego roku i bodajże miesiąca. Aż kobieta w mięsnym przez ladę nie wypadła tak się przyglądała. No ale mniejsza o to. Zdziwiło mnie stwierdzenie, że żadna z nich jeszcze nie chodzi, chociaż mają ponad rok czasu. I że to wina nie wsadzania dziecka do chodzika?!:confused: Zamurowało mnie to trochę.
 
reklama
ja w życiu na wsadzę dziecka do chodzika!!
a dzieci maja różne tempo rozwoju i na roczek nie muszą chodzić.

ja chcąc nie chcąc musiałam z chodzika skorzystać. mam taki układ domu ze chcąc cokolwiek ugotować czy zrobić muszę na drugi koniec domu gnać. a z małym na miejscu było łatwiej. nie ma problemów z nóżkami teraz ani nic w tym stylu. zaczął chodzić jak miał 11 miesięcy.

mój mały zresztą chodził w chodziku tylko w porze gotowania przeze mnie obiadu. nie wiem czy to dużo czy mało, ale wsadzałam go jak miał skończone 8 miesięcy. czyli w sumie jakieś 3 miesiące w nim połaził.:dry:
 
Ostatnio edytowane przez moderatora:
no nie wiem moja siostra chodziła i tylko problemy były, pochodzeniu miała problem z oceną odległości i bez chodzika obijała się o ściany bo przecież chodzik zatrzymuje przed więc sina twarz dość długo bo wyczucia nie miała do tego nóżki.
 
Ja najpierw słyszałam, że chodziki są totalnie złe a teraz słyszę, że na krótko można. Oby to nie było nagminnie przez rodzica stosowane. Zgłupieć idzie:wściekła/y:
 
ja tam stosować nigdy nie chciałam choć mi proponowano przy małym, po co to tak jakby rodzic chciał żeby dziecko coś szybciej robiło, ja tam wolałam żeby mi raczkował;p a w kuchni sadzałam w foteliku albo robiłam jak spał:)
 
ja tam stosować nigdy nie chciałam choć mi proponowano przy małym, po co to tak jakby rodzic chciał żeby dziecko coś szybciej robiło, ja tam wolałam żeby mi raczkował;p a w kuchni sadzałam w foteliku albo robiłam jak spał:)
moje dziewczynki tez bez chodzika wychowane i teraz tez nie zamierzam
to jest indywidualna sprawa dziecka i rodziców
 
Hej! Ja tak jak ANECZKA - jestem przeciwna chodzikom - chodzi o to, że dziecko musi rozwijać sie po koleii - tzn najpierw wstaje, potem chodzi w poprzek -np. przy meblach a dopiero na końcu rusza do przodu - to jest bardzo ważne dla rozwoju mózgu. Nawet nie chodzi o nózki ale o późniejsze problemy np. z ortografią! Dlatego tak ważne jest raczkowanie. Ja z Anielka chodziłam na rehabilitację, bo miała wzmożone napiecie mięśniowe - i nasza rehabilitantka mnie oświeciła jak ważne jest to, żeby nic nie przyspieszać.
 
reklama
Hej! Ja tak jak ANECZKA - jestem przeciwna chodzikom - chodzi o to, że dziecko musi rozwijać sie po koleii - tzn najpierw wstaje, potem chodzi w poprzek -np. przy meblach a dopiero na końcu rusza do przodu - to jest bardzo ważne dla rozwoju mózgu. Nawet nie chodzi o nózki ale o późniejsze problemy np. z ortografią! Dlatego tak ważne jest raczkowanie. Ja z Anielka chodziłam na rehabilitację, bo miała wzmożone napiecie mięśniowe - i nasza rehabilitantka mnie oświeciła jak ważne jest to, żeby nic nie przyspieszać.
zgadzam sie,moje najpierw chodziły a potem raczkowaly np.
ja z młodsza chodziłam na rehabilitacje bo znowu miała za słabe napiecie mięsni na brzuszku,ale krótko bo przez to zaczela nam chorowac i inne tam takie
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry