Witam dziewczynki, u mnie właśnie przywieźli wykładzinę, po 17 będzie ekipa, żeby ją położyć. Mąż teraz gruntuje ściany, a jak dobrze pójdzie to jutro tapetkę położymy. Mam ogólnie dziś doła, bo nie dość, że się nie wyspałam, to jeszcze wczoraj ojciec mi nawymyślał. Poszło o to, że oderwałam się od zrywania tapet i wynoszenia wszystkiego z pokoju i pojechałam do kościoła na ślub kolegi, a ich nie odwiedziłam, choć to 5 minut drogi. Nie pomogły tłumaczenia, że po kościele byłam głodna i chciałam jak najszybciej robić obiad i że roboty z pokojem było bardzo dużo.Wziął mnie pod włos, że niby mamie jest bardzo przyro, że nie przyjechałam, że się bardzo źle czuje i takie tam. A potem na końcu dodał, że no cóż, nie ma sprawy i mam zapomnieć o tym.Najpierw mnie doprowadził do łez, a potem że nie ma o czym mówić. Wkurzyłam się i się rozłączyłam.Potem sobie do brata zadzwoniłam, żeby sie wygadać i nawreszczał na mnie, że mam się nie przejmować, że to była jawna manipulacja a a oczywiście się przejmuję.Nie mogłam pojechać i już, a jak byłam chora to oni też mnie nie odwiedzili. Wpadają tylko jak mają interes, żeby zostawić psa, bo nauczyli psinę, że w domu jej samej nie zostawiają. I jest mi źle.
Ale dobra, wyżaliłam się i idę zupę gotować.