reklama

Sierpień 2009

  • Starter tematu Starter tematu mags777
  • Rozpoczęty Rozpoczęty
reklama
Patisia, nie strasz;-)
na szczęście zmobilizowałam sie i zaliczam listę Aneczki z watku wyprawkowego.

36 tydzień, to już przyzwoicie, mogły być niescisłości w wyliczeniach.
 
Ostatnia edycja:
Dzien dobry laseczki:-)
U mnie dzisiaj slonko na przemian z deszczem. Zaraz jade na kawke z kolezanka, pozniej lunch i na 15 szkola:baffled: Dwa egzaminy mnie czekaja:szok: Trzymajcie za mnie kciuki o 17.30 i o 20.00 bo sie przyda.

Co do puchniecia to dlonie mam rano i wieczorem spuchniete maksymalnie (az czuje dyskomfort) no i nozki tez jak u sloniatka:sorry:

Aneczka Ty masz chyba na 31 lipca a ja i Mika na 1 sierpnia ale na pewno nie bedzie po kolei....
 
Ostatnia edycja:
ok, ja uciekam wykorzystać fakt, że nogi jeszcze nie są najbardziej spuchnięte.. muszę dokupić brakujące rzeczy do wyprawki, a dziś mam męża w domu, to pomoże, zawiezie.. ;-)

a co do lipcowego porodu, to już kilka razy mi się śniło, że rodziłam 18tego lipca... zobaczymy :-D
 
A cesarki jak sa "gotowe" w 38t.c. to ida rodzic? Moja kolezanka miala cesarke na zyczenie (bala sie panicznie bolu i byla waska) i wlasnie lekarz jej powiedzial w 38 t.c. ze dziecko jest dojrzale i moga ciac w kazdej chwili.
 
reklama
Witam dziewczynki, u mnie właśnie przywieźli wykładzinę, po 17 będzie ekipa, żeby ją położyć. Mąż teraz gruntuje ściany, a jak dobrze pójdzie to jutro tapetkę położymy. Mam ogólnie dziś doła, bo nie dość, że się nie wyspałam, to jeszcze wczoraj ojciec mi nawymyślał. Poszło o to, że oderwałam się od zrywania tapet i wynoszenia wszystkiego z pokoju i pojechałam do kościoła na ślub kolegi, a ich nie odwiedziłam, choć to 5 minut drogi. Nie pomogły tłumaczenia, że po kościele byłam głodna i chciałam jak najszybciej robić obiad i że roboty z pokojem było bardzo dużo.Wziął mnie pod włos, że niby mamie jest bardzo przyro, że nie przyjechałam, że się bardzo źle czuje i takie tam. A potem na końcu dodał, że no cóż, nie ma sprawy i mam zapomnieć o tym.Najpierw mnie doprowadził do łez, a potem że nie ma o czym mówić. Wkurzyłam się i się rozłączyłam.Potem sobie do brata zadzwoniłam, żeby sie wygadać i nawreszczał na mnie, że mam się nie przejmować, że to była jawna manipulacja a a oczywiście się przejmuję.Nie mogłam pojechać i już, a jak byłam chora to oni też mnie nie odwiedzili. Wpadają tylko jak mają interes, żeby zostawić psa, bo nauczyli psinę, że w domu jej samej nie zostawiają. I jest mi źle.

Ale dobra, wyżaliłam się i idę zupę gotować.
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry