Witam sie i ja ;-)
mialam wczoraj poczytac co tu przez 3 dni napisalyscie ale... nie dalam rady...
dluzej przy kompie nie wysiedze a jak znow zrobie sobie przerwe to naprodukujecie postow i znow bede miala tyly

;-):-)
krotka relacja ze szpitala..... 4 lata temu bylo zupelnie inaczej - inny ordynator i lekarze... no i wtedy bylo duuuzo lepiej...
przyjecli mnie w poniedzialek - zrobili badanie gin. i KTG - wyszly na nim nieregularne skurcze do ok. 50% ale szyjka zamknieta ;-) nastepnego dnia rano znow badanie gin - szyjka nadal zamknieta a na usg okazalo sie ze moje dziecie w 2 tygodnie przybralo...1400g



no i zaczelo sie... "dziecko donoszone - mozna rodzic" a ja nie chce bo Jaska tez w tym czasie urodzilam i co? ostre niedotlenienie okoloporodowe, wylewy krwi do prawej komory mozgu, wczesniactwo... potem ponad rok rehabilitacji a ruchowo i tak Jasiek odstaje od rowiesnikow :-( teraz sobie postanowilam ze sobie nie dam wmowic zle obliczonego terminu i nie dam sie rozpakowac... jak wczoraj powiedzieli ze skoro nic sie nie dzieje to moge isc do domu to spakowalam sie w 3 minuty

w dodatku juz mi na nerwy dzialalo dziecko ktore na sasiednim lozku lezalo... dziewuszka 17 lat, po terminie i zapiera sie ze ona rodzic nie chce... ciagle marudzila ze wylezec pod KTG nie moze i jak tylko mama przyjdzie to sie kaze na wlasne zadanie wypisac.... wrrrr
aha..., zapytalam jeszcze lekarza co mam robic jak znow zacznie mnie tak bolec i uslyszalam: "przyjechac do porodu"


no i teraz zastanawiam sie co zrobic w razie czego.... siedziec w domu i zaciskac nogi czy jechac zeby sprawdzic czy z mala wszystko OK....



no i caly czas w szoku jestem ze tak gwaltowie urosla mi ta Monisia.... ja przytylam w tym czasie 0,5 kg a panna 1,4kg????



wychodzi na to ze prawie kilo ze mnie wyssala
no to na tyle....
3majcie sie cieplo i jeszcze raz dziekuje za wsparcie <cmok>