ja nadal w dwupaku i w domku ale skurcze juz bardzo bola wiec chyba w nocy polecimy do szpitala po jakies prochy;-)nadal co 5-3 min wiec chyba wiele sie nie ruszylo z akcja ale podchodze do tego tak ze z kazdym skurczem jestem o krok blizej
jestem w szoku ze z tak zadziwiajacym spokojem do tego podchodze...juz z mezem zagladamy na puste lozeczko i sie doczekac nie mozemy te godziny tak sie dluza....
![]()
Tego spokoju to naprawdę Ci zazdroszczę. A daleko masz do szpitala?
nadal co 5-3 min wiec chyba wiele sie nie ruszylo z akcja ale podchodze do tego tak ze z kazdym skurczem jestem o krok blizej
jestem w szoku ze z tak zadziwiajacym spokojem do tego podchodze...juz z mezem zagladamy na puste lozeczko i sie doczekac nie mozemy te godziny tak sie dluza....

czyli srednio co 3 min.do szpitala taxoweczka jakies 10-15 min wiec raczej w taxowce nie popuszcze;-) znikam bo zmeczona jestem tymi skurczami-moze uda sie zdrzemnac na chwilke.milej nocy wam sierpniowki zycze.papapatki 