dzięki, dziewczyny za słowa otuchy

zawsze sobie tłumaczę, że przeciez na każdego kiedyś przyjdzie pora, że miały u mnie super warunki itp. itd., no ale sama strata przyjaciela (a ja tak traktuję te moje wlochate małe wiercidupki) boli jednak; ale już nie cierpi, nie było innego wyjścia;
wkurzam sie sama na siebie, bo że niezdecydowane ze mnie stworzenie to wiedziałam od dawna, ale że az tak bardzo, to jednak nie przypuszczałam

oczywiście mam dylemat co pierwsze wprowadzic malej do diety - a muszę już to zrobić, bo się domaga cycusia nawet co godzinę, w nocy je 2 razy, no ewidentnie widać, ze ma większe potrzeby; chciałam zacząć marchewką, ale lekarka mi powiedziała, że może zajść jakaś reakcja krzyżowa i że ona proponuje startego ugotowanego ziemniaka; nigdzie nie czytalam, żeby to było dobre na ten pierwszy raz - co myślicie? no i miotam się pośród ulotek, folderów i jedna wielka dupa za przeproszeniem

izabela- jak moja musiala dostawać wapno w syropie to też mi lekarka nie powiedziała jak długo, więc ja podawałam jeszcze przez kilka dni po ustaniu kataru
moja też trze ostatnio rączkami buźkę; myślałam, że ją swędzi przez to azs,ale na buzi nic nie ma, więc to jednak nie przez to;
nasza nowa maść ładnie działa, nie jest to steryd, a pomaga, ufff; ładnie zeszły zaczerwienienia z szyjki, aż miło popatrzeć

jestem happy z tego powodu:-)
jakWy śmigacie na te spacery? u mnie tylko wąska dróżka pod blokiem nadaje się na wózek, dalej są wąziutkie cienkie "nitki" pośród złogów twardego śniegu, ni jak nie da się przejechć

chyba że wyjdę spacerować pod blokiem może, bo słońca szkoda;
zaraz zabieram sie za zalesianie i potem zajrze;-)