FraniowaMama
mama Natalki i Frania
Byliśmy dziś z małym na rehabilitacji u nas. I znowu "powtórka z rozrywki".. Franek już po "i jak tam Franek" z ust naszego pana rehabilitanta puścił wzorcowego pawia..:-( Płacz niekończący się.. na stole rehabilitacyjnym tak się spiął, że był dosłownie jak skała.. nie mogłam go nawet ruszyć do obrotu.. Po prostu ręce opadają.. Nie mam już siły patrzec na to jak się męczy biduś.. Serce pęka.. Jak tak patrzy się zapłakanym wzrokiem, którym aż krzyczy "zabierz mnie stąd" a ja stoję jak pajac, usmiecham się i mówię "no dawaj Franu, już .. spokojnie". Przez cały turnus nie wymiotował! Raz miał nawet zajęcia 15 min po deserku (pomyłka w grafiku była) i...nic!! Powiedziałam naszemu rehabil, ze mały chyba tak Vojta jest straumatyzowany, to się na mnie oburzył, żeby nie wierzyc w takie rzeczy, bo badania sa prowadzone itd.. Ja nie wiem czy Vojta czy może fakt, że od pierwszych dni po szpitalu był rehabilitowany, w czasie kiedy najbardziej potrzebował przytulania, bliskości.. a dostawał codziennie 4 x 10 min cięzkiej dla niego rehabilitacji. Stół był mokry od jego potu..
Nie wiem naprawde co robić. Po prostu nie wiem..
Nie chcę broń Boże twierdzić ze to wina rehabilitanta bo to świetny fachowiec,ale Franek reaguje tak a nie inaczej właśnie na niego
Jedynym wyjściem sa te turnusy w tym roku. Zaraz napiszę do kilku fundacji, może mi się uda dostać jakieś dofinansowanie. I skargę do Ministerstwa Zdrowia też napiszę. Tak nie może być! Żeby dzieci miały tak ograniczony dostęp do pomocy, żeby nie było nawet możliwości zmiany rehabilitanta, bo..nie ma na kogo.. Szlag by to wszystko. Czy taka rehabilitacja ma w ogóle sens???
W przyszłym tygodniu mamy 3 wizyty. Mam taką cichą nadzieję, że może Franula się przełamie jak to miało miejsce już tuż przed wyjazdem na turnus.
Już sama rehabilitacja jest dla niego trudna bardzo a do tego jeszcze dodatkowy stres.. I niech ktoś mi powie, że dzieciaczki nie zachowują w podświadomości wspomnień, doświadczeń pierwszych miesięcy życia..
Widziałam jak w IMiDz rehabilitant wykonywał na Franku próbę Landaua. Dziś porównałam jej wynik z tabelą w gabinecie rehabilitacyjnym - Franek ma napięcie w osi na poziomie 4 miesiąca życia.. Trudno mi uwierzyć, że z takim napiecięm będzie siedział na roczek..
Dobra, kończę to smęcenie i żale. Idę coś zjeść a potem siadam do pisania.
Nie wiem naprawde co robić. Po prostu nie wiem..
Nie chcę broń Boże twierdzić ze to wina rehabilitanta bo to świetny fachowiec,ale Franek reaguje tak a nie inaczej właśnie na niego
Jedynym wyjściem sa te turnusy w tym roku. Zaraz napiszę do kilku fundacji, może mi się uda dostać jakieś dofinansowanie. I skargę do Ministerstwa Zdrowia też napiszę. Tak nie może być! Żeby dzieci miały tak ograniczony dostęp do pomocy, żeby nie było nawet możliwości zmiany rehabilitanta, bo..nie ma na kogo.. Szlag by to wszystko. Czy taka rehabilitacja ma w ogóle sens???
W przyszłym tygodniu mamy 3 wizyty. Mam taką cichą nadzieję, że może Franula się przełamie jak to miało miejsce już tuż przed wyjazdem na turnus.
Już sama rehabilitacja jest dla niego trudna bardzo a do tego jeszcze dodatkowy stres.. I niech ktoś mi powie, że dzieciaczki nie zachowują w podświadomości wspomnień, doświadczeń pierwszych miesięcy życia..
Widziałam jak w IMiDz rehabilitant wykonywał na Franku próbę Landaua. Dziś porównałam jej wynik z tabelą w gabinecie rehabilitacyjnym - Franek ma napięcie w osi na poziomie 4 miesiąca życia.. Trudno mi uwierzyć, że z takim napiecięm będzie siedział na roczek..
Dobra, kończę to smęcenie i żale. Idę coś zjeść a potem siadam do pisania.

U mnie Jasiek tylko na pierwszą drzemkę zasypia bez cyca a wnocy jak się obudzi koło 1-2 to już do rana musi mnie "czuć". I co jakiś czas się przyssać;-)