Ciamajdka
Edusia'2010
Zaraz przeczytam co naskrobałyście...
więc tak.. wróciłam i umieram, chociaż to nieadekwatne słowo do tego jak sie czuję, ale już gorszego nie znam... zwiedziłam 3 sklepy budowlane...
sklep nr 1. Nomi:
Zaczęłam od paneli, brakuje nam 4 do przedpokoju, ale że były kupowane 2 lata temu, to jest problem ze znalezieniem tych samych. Pan pomógł ale stwierdził że nie ma... i poszedł.. yhm... szukając wierteł, kołków itd. załamałam się, bo nie wiedziałam gdzie tego szukać... no niestety nie znalazłam reszty rzeczy
myśle sobie"jade do Mrówki", tam na pewno wszystko jest...
sklep nr 2. Mrówka:
Na dzień dobry lecę na panele, ale muszę se przystanki robić bo siku mi się chce jak jasna cholera, chociaż przed wyjściem z domu robiłam trzy razy po dwa razy...
no nic... opcja panele, i miły pan w zasięgu wzroku, ciut zajęty, ale ja kobieta ciężarna mieć to w czterech literach... "czy mógłby mi Pan pomóc?":-) owszem, leci....!!!! i przymierza te panele do wzoru który mam ze soba, i patrzy, i dociska.. i nic.. nie ma takich jak ja chce!
hmm.. k****... "a mam tu taką listę, może mi Pan pokazac gdzie co i jak?".. jasne!!! lecimy na druga stronę Mrówki.. ja, mój wózek, moja lista w jego rękach, mój pełny pęcherz.. ale daje radę, mówię nie poddam się
i tu Pan zostawia mnie w "spadku" Panom od "tych rzeczy"..i znowu.. jedziemy, latamy, szukamy, konsultujemy, mierzymy... uuuuuffff... bardzo mili Panowie dwaj
aż żal było ich zostawiać...
no ale niestety nadal paneli nie mam, i nie mam listew do podłogi, i nie mam mniejszych wierteł "bo te większe kupiłam co tez trzeba było"... no więc został się sklep nr 3.. DDD.
Sklep nr 3 DDD:
włażę, sama sie obsługuję, patrzę: są moje panele... zamykanie się zgadza.... biore 4 i wypadam jak z torpedy!! no bo siku!!!!!!!!!!!!! i pić............

trza się wrócić po listwy bo w DDD droższe o 5 zł za sztuken..
Sklep nr 4(1). Nomi:
powtórka z rozrywki.. hmm.. wzrok kasjerek wskazuje na to, że pamietaja mnie sprzed chwil kilkunastu jak ciągnęłam wielki budowlany wózek i wyszłam z niczym...lece na listwy, biore 6 sztuken, k*** ale to sie giba, kilka rzeczy zrzucam, a za soba słyszę jak jakaś kobita mówi "Maciuś uważaj bo Cie Pani listwą uderzy"... a co to? ja mam oczy z tyłu? no sorry batory!
widzę, oho jakiś miły podlotek zaraz mi pomoże przy wiertłach... oczywiście że pomoże!! tylko kluczyk od gabloty znajdzie
więc czekam... ja, listwy, moja wymiętolona lista, jeden próg, i mój pęcherz... wraca Pan a mnie dziewczyny złapał skurcz!!! ale jaki bolesny
jezuuu.. schyliłam się a chłopak oczy na mnie i pyta co mi jest.... a ja uśmiech na mordkę i mówię" wie Pan co skurcz..."
a on leci po taboret... usiadłam, on usiadł na podłodze obok i tak nam miło minęło 5 minut na rozmowach o budowlańcach, listwach i wiertłach... i do kasy mnie zaprowadził.. mmmmm
;-):-)
sklep nr 5: Netto
był po drodze to zahaczyłam po Lody Pinokio, przy okazji wychodząc z 4 litrami Pepsi, 2 Karmi, 2 Calsbergami, chlebem, serem, nektarynkami i cos tam jeszcze.. ale zaćmiło mnie i nie pamietam co tam było..
a teraz piję colę.. i zjem Pinokia.... i dumna jestem z siebie jak jasna mać!!!
aha w międzyczasie powiedziałam "psiapsióle" co o niej myślę, bo wysłała 2 smsy o kasę (oczywiście ona nie wie o co mi chodzi ale ją olałam), i pogodziłam sie przez tel. z T. bo dzwonił 2 razy
no i zapomniałam pojechac do apteki po kubeczek na siusiu, magnez, i DHA.
Andzia ja miałam też tylko badanie czy jestem aktualnie chora, też dostałam od gina skierowanie tylko na to... ale powiedział że jest ok.. i ufam mu...a kontakt z kotami miałam więc jakbym miała się zarazić to już dawno bym była chra, od małego mnóstwo kontaktów ze zwierzetami...
Pajko ja mam tzw. zrywy zgagi, raz na kilka dni, ale porządnie, bleee..wtedy tylko przeczekać bo mi nic nie pomaga, współczuje Ci..powodzenia u dentysty..!
kassia181 znam z autopsji "odwoływanie spotkań".. oczywiście zdarza mi się to w ciąży, bo a to źle się czuję, a to cos nagłego jest do zrobienia, albo po prostu mam lenia..
ewelinka jak zaczniesz rodzić to naprawdę by się zerwał na równe nogi.. a na moje bóle to i T. już się ciut uodpornił bo wie, że to norma.. pogłaska, popatrzy na mnie i zasypia...nie gniewaj się na niego..
Shiraa ale super, masz juz pełny luz, a w zasadzie końcówke luzu, bo po porodzie bedziemy zdawać najważniejszy egzamin w zyciu: jak być mamą...gratuluje
co do tych bolesnych miesiączek, to ja chodziłam do przychodni na zastrzyki miesiąc w miesiąc i miałam zwolnienie w szkole, bo bym umarła z bólu... mdlałam ciągle i wszędzie, nawet w łóżku jak sie juz położyłam w tym bólu, wymioty? standard, dzień w dzień, do końca okresu... więc licze na to, że ból porodowy mnie aż tak bardzo nie zaskoczy tylko nie wiem czy to wytrzymam...co do prania, kącika itd. to nie jestes sama: ja nie zrobiłam jeszcze nic.. remont mi to uniemozliwia..
Cosya to chyba nie jest warunek że daleko do porodu bo nie ma skurczy,,, jak Cię złapie to ino raz dwa
Mama Aneta, oj biedactwo... oby mu się szybciutko zagoiło, dzielny mężczyzna z niego, że to zniósł
Ehtele ja nie robiłam jeszcze gołąbków, ale z tego względu że brzydzę się surowego mięsa mielonego i poóxniej smirdzi mi jak się je podsmaża.. jak robię spaghetti to już później nie jem, bo mi niedobrze na samą myśl...
Duralex nie strasz....
w końcu to TYLKO kilkanascie godzin w ostateczności... poród porodowi nierówny, także może tym razem pójdzie Ci jak z płatka:-)
Polianno leci Ci 36 tydz. także może to poczatki przygotowawcze, czop..itd.. kto wie?
nie znam się na wynikach szczerze Ci powiem. A pytałas o tą arytmię?
więc tak.. wróciłam i umieram, chociaż to nieadekwatne słowo do tego jak sie czuję, ale już gorszego nie znam... zwiedziłam 3 sklepy budowlane...
sklep nr 1. Nomi:
Zaczęłam od paneli, brakuje nam 4 do przedpokoju, ale że były kupowane 2 lata temu, to jest problem ze znalezieniem tych samych. Pan pomógł ale stwierdził że nie ma... i poszedł.. yhm... szukając wierteł, kołków itd. załamałam się, bo nie wiedziałam gdzie tego szukać... no niestety nie znalazłam reszty rzeczy
myśle sobie"jade do Mrówki", tam na pewno wszystko jest...sklep nr 2. Mrówka:
Na dzień dobry lecę na panele, ale muszę se przystanki robić bo siku mi się chce jak jasna cholera, chociaż przed wyjściem z domu robiłam trzy razy po dwa razy...
no nic... opcja panele, i miły pan w zasięgu wzroku, ciut zajęty, ale ja kobieta ciężarna mieć to w czterech literach... "czy mógłby mi Pan pomóc?":-) owszem, leci....!!!! i przymierza te panele do wzoru który mam ze soba, i patrzy, i dociska.. i nic.. nie ma takich jak ja chce!
hmm.. k****... "a mam tu taką listę, może mi Pan pokazac gdzie co i jak?".. jasne!!! lecimy na druga stronę Mrówki.. ja, mój wózek, moja lista w jego rękach, mój pełny pęcherz.. ale daje radę, mówię nie poddam się
i tu Pan zostawia mnie w "spadku" Panom od "tych rzeczy"..i znowu.. jedziemy, latamy, szukamy, konsultujemy, mierzymy... uuuuuffff... bardzo mili Panowie dwaj
aż żal było ich zostawiać...
no ale niestety nadal paneli nie mam, i nie mam listew do podłogi, i nie mam mniejszych wierteł "bo te większe kupiłam co tez trzeba było"... no więc został się sklep nr 3.. DDD.Sklep nr 3 DDD:
włażę, sama sie obsługuję, patrzę: są moje panele... zamykanie się zgadza.... biore 4 i wypadam jak z torpedy!! no bo siku!!!!!!!!!!!!! i pić............


trza się wrócić po listwy bo w DDD droższe o 5 zł za sztuken..Sklep nr 4(1). Nomi:
powtórka z rozrywki.. hmm.. wzrok kasjerek wskazuje na to, że pamietaja mnie sprzed chwil kilkunastu jak ciągnęłam wielki budowlany wózek i wyszłam z niczym...lece na listwy, biore 6 sztuken, k*** ale to sie giba, kilka rzeczy zrzucam, a za soba słyszę jak jakaś kobita mówi "Maciuś uważaj bo Cie Pani listwą uderzy"... a co to? ja mam oczy z tyłu? no sorry batory!
widzę, oho jakiś miły podlotek zaraz mi pomoże przy wiertłach... oczywiście że pomoże!! tylko kluczyk od gabloty znajdzie
więc czekam... ja, listwy, moja wymiętolona lista, jeden próg, i mój pęcherz... wraca Pan a mnie dziewczyny złapał skurcz!!! ale jaki bolesny
jezuuu.. schyliłam się a chłopak oczy na mnie i pyta co mi jest.... a ja uśmiech na mordkę i mówię" wie Pan co skurcz..."
a on leci po taboret... usiadłam, on usiadł na podłodze obok i tak nam miło minęło 5 minut na rozmowach o budowlańcach, listwach i wiertłach... i do kasy mnie zaprowadził.. mmmmm
;-):-)sklep nr 5: Netto
był po drodze to zahaczyłam po Lody Pinokio, przy okazji wychodząc z 4 litrami Pepsi, 2 Karmi, 2 Calsbergami, chlebem, serem, nektarynkami i cos tam jeszcze.. ale zaćmiło mnie i nie pamietam co tam było..
a teraz piję colę.. i zjem Pinokia.... i dumna jestem z siebie jak jasna mać!!!
aha w międzyczasie powiedziałam "psiapsióle" co o niej myślę, bo wysłała 2 smsy o kasę (oczywiście ona nie wie o co mi chodzi ale ją olałam), i pogodziłam sie przez tel. z T. bo dzwonił 2 razy

no i zapomniałam pojechac do apteki po kubeczek na siusiu, magnez, i DHA.
Andzia ja miałam też tylko badanie czy jestem aktualnie chora, też dostałam od gina skierowanie tylko na to... ale powiedział że jest ok.. i ufam mu...a kontakt z kotami miałam więc jakbym miała się zarazić to już dawno bym była chra, od małego mnóstwo kontaktów ze zwierzetami...
Pajko ja mam tzw. zrywy zgagi, raz na kilka dni, ale porządnie, bleee..wtedy tylko przeczekać bo mi nic nie pomaga, współczuje Ci..powodzenia u dentysty..!
kassia181 znam z autopsji "odwoływanie spotkań".. oczywiście zdarza mi się to w ciąży, bo a to źle się czuję, a to cos nagłego jest do zrobienia, albo po prostu mam lenia..
ewelinka jak zaczniesz rodzić to naprawdę by się zerwał na równe nogi.. a na moje bóle to i T. już się ciut uodpornił bo wie, że to norma.. pogłaska, popatrzy na mnie i zasypia...nie gniewaj się na niego..

Shiraa ale super, masz juz pełny luz, a w zasadzie końcówke luzu, bo po porodzie bedziemy zdawać najważniejszy egzamin w zyciu: jak być mamą...gratuluje
co do tych bolesnych miesiączek, to ja chodziłam do przychodni na zastrzyki miesiąc w miesiąc i miałam zwolnienie w szkole, bo bym umarła z bólu... mdlałam ciągle i wszędzie, nawet w łóżku jak sie juz położyłam w tym bólu, wymioty? standard, dzień w dzień, do końca okresu... więc licze na to, że ból porodowy mnie aż tak bardzo nie zaskoczy tylko nie wiem czy to wytrzymam...co do prania, kącika itd. to nie jestes sama: ja nie zrobiłam jeszcze nic.. remont mi to uniemozliwia..Cosya to chyba nie jest warunek że daleko do porodu bo nie ma skurczy,,, jak Cię złapie to ino raz dwa
Mama Aneta, oj biedactwo... oby mu się szybciutko zagoiło, dzielny mężczyzna z niego, że to zniósł
Ehtele ja nie robiłam jeszcze gołąbków, ale z tego względu że brzydzę się surowego mięsa mielonego i poóxniej smirdzi mi jak się je podsmaża.. jak robię spaghetti to już później nie jem, bo mi niedobrze na samą myśl...
Duralex nie strasz....
w końcu to TYLKO kilkanascie godzin w ostateczności... poród porodowi nierówny, także może tym razem pójdzie Ci jak z płatka:-)Polianno leci Ci 36 tydz. także może to poczatki przygotowawcze, czop..itd.. kto wie?
Ostatnia edycja:


