Witajcie kochane,
dziewuszki fajnie czytać, że jeszcze mnie pamiętacie


Roseann mówię CI ja miałam przerąbane

:

jaja były jak nie wiem co

ale Wiktorek się urodził i wszystko wróciło do normy

Roseann fajnie, że maluszek śmiga, u mnie Wiktor na razie się czai, za rączkę idealnie, a sam ma lęki....
Luizka4don oj z tym czasem to u mnie jest ostatnio strasznie, pracuję w firmie męża jako szkoleniowiec i normalnie co jakiś czas mam maraton szkoleniowy, a synuś zostaje z siostrą, a po wakacjach chyba z nianią, jeszcze zobaczę
Andziu witaj słońce

dzięki za pozdrowionka

Kurcze ja też swojego lapka nie cierpię, nie wiem czy pamiętasz, ale nawet w ciąży długo pracowałam przed kompem.....tak go znienawidziłam, że musiałam zmienić na inny model, bo jak widziałam mojego kompa to niedobrze mi się robiło..... cieszę się, że postępy są z kredytem....Zoo powiadasz, cudna sprawa dla dzieciaczków, my byliśmy w Ustroniu jakoś w maju i dzikie zwierzątka biegały, Wiktor był wniebowzięty, chociaż wtedy akurat miał gorączkę...
Agulek ja mam bardzo podobnie...Wiktor za rękę idealnie, sam w ogóle nie chce, jakoś ma obawy...