reklama

Sierpień 2010

reklama
Martuśka życzę Ci wszystkiego tego, co kryje się w malutkim słowie: "szczęście"...............
Fiufiuu ja swoje dzieci (jeżeli będę miała w liczbie mnogiej) wypuszczę do szkoły i wiem, że to dobre..Nie uchronimy dziecka od zła świata współczesnego.
Ja od małego chodziłam do żłobka, przedszkola, uczyłam się kontaktów z dziećmi i w czasach dzisiejszych mogę stwierdzić, że nie narzekam na dobre kontakty interpersonalne...Mam siostrę, która chodzi obecnie do liceum, wcześniej gimnazjum.
Opowiadała i opowiada mi co dzieje się z ludźmi, jakie akcje są w toaletach, a przyznam, że dostała się do najlepszego liceum w moim mieście. Wszystko zależy od wychowania w domu, od podejścia do dziecka, rozmowy. Ona jest osobą silną i stanowczą, uczyła się tego od szkoły podstawowej.
Wielokrotnie z nią rozmawiałam, "wpajałam" wartości co jest dobre, a co złe. Sądzę, że długie rozmowy z dzieckiem i tłumaczenie stanowi 99% sukcesu:)

a ja bym sporo dała, zeby uniknac choc pierwszych 3 klas.. ale zobaczymy, chociaz nie ukrywam, ze uciesze sie, jesli moje dzieci beda lubic szkole, a przynajmniej aceptowac bez wiekszych 'ale', bo to jednak dobrze sie 'socjalizowac'
 
DO WSZYSTKICH MAMUŚ!!!!
A Tak w ogóle to dziewczyny podpowiedzcie mi.
Jestem 10,5 tyg.ciąży i przyjmuję 1 X dziennie Falvit Mama, czy to wystarczy, bo nie wiem czy powinnam coś jeszcze łykać??? A nie chcę przesadzić! Wizytę u gin. mam dopiero za 2 tygodnie (po badaniu genetycznym) więc nie mam kogo się poradzić.
A żelaza nie chcę brać, bo mam zaparcia (koszmar), których nigdy nie miałam, nawet ani razu przy pierwszym dziecku, a podobno żelazo jeszcze to potęguje????:baffled:

Ja brała pharmaton, ale w sumie on drogi jest 30 tabletek 43zł, teraz biorę prenatal clasic, od samego początku ciąży biorę witaminki (zalecenie lekarza)

Bombusia ja nie biore witamin tylko kwas foliowy (plus inne leki) ana zapracia polecam duzo owocow z rana i woda..mi pomagaly gruszki

Martuska..mocno wierzace czy wierzace czy ufajace czy cos w tym złego??Tak chodzę do kościoła

Ja jestem stanowczo osobą wierzącą..kiedyś może byłam bliżej kościoła i Boga chodziłam na oazę nawet:-D:-D Teraz troszkę się oddaliłam i nie jestem w każdą niedzielę w kościele, ale co jakiś czas się staram...osobiście uważam, że Bóg czuwa nad moim życiem i przyszłością choć oczywiście to ja sama podejmuje decyzje, które mają określone konsekwencje..Pewne jest natomiast, że dzidzię chcę wychować w wierze i wtedy będę mobilizować męża żebyśmy całą rodziną chodzili do kościoła:-D:-D
Dzięki dziewczyny! Może się uda jdnak jutro zabrać go na USG i jak zobaczy :) to uwierzy...
Może to faktycznie kwestia "namacalnych" dowodów :) narazie nie świruję i nie będę go karać (noo...chyba,że mi za chwilę po coś do jedzenia nie pojedzie to co innego :p)
Brr...umieram ze strachu przed tym usg oby serduszko biło,oby dzidzia się ruszała i wszystko poprostu było ok ..... Sama jestem na siebie zła,że daję się tak ponosić emocjom i złym scenariuszom.

Polianno, jestem pewna, że u Twojej dzidzi wszystko w porządku:-D:-D
Nie martw się na zapas..i oczywiście za Twoją wizytę wszystkie trzymamy kciuki.
co do facetów, naszych mężów, kochanków, chłopaków czy narzeczonych:-D czasem dają popalić, często doprowadzają nas do szału ale cóż byśmy bez nich zrobiły?:-D:-D:-D:-D:-D:-D:-D:-D

no i o to chodzi - co nas nie zabije to wzmocni :]

a ja dzis mam urodziny i cholernego dola jakiegos załapałam jak zwykle w ten dzien (odkad skonczylam 18 tak mam) :|
juz mi sie nic nie chce, mam zle mysli co do sesji i co do czwartku ;(
eh..
a tu jeszcze czeka mnie zajety tydzien

Martuśka, to życzę Ci z okazji Twoich urodzin przede wszystkim uśmiechu takiego od ucha do ucha, własnego M4, zawsze pełnej lodówki, psa i kotka:-), samych prawdziwych przyjaciół obok siebie no i oczywiście szczęśliwej rodzinki, bo teraz już Was trójeczka jest... ślę ci same pozytywne myśli...:-)

Ja jestem zwolenniczką pełnej socjalizacji dziecka...wydaje mi się, że konatkt z rówieśnikami jest zdrowy, zarówne te pozytywne jak i złe emocje, które zapewne "spotka" w szkole, uczą życia i hartują.., różnie wspominamy swoje szkoły, życie jest jakie jest i nie uchronię dziecka przed groźnym światem...trzeba nauczyć je żyć w takim właśnie świecie, w którym nie łatwo jest funkcjonować...
Jestem mimo wszystko otwarta na Twoje argumenty i bardzo ciekawi mnie dlaczego podjęłaś taką decyzję?:-) Słucham Cię uważnie...

Co do dzidzi to u mnie plany były następujące...umowa o pracę na czas nieokreślony, co gwarantowało mi pieniądze...potem ślub i starania o maluszka...więc udało się i jestem szczęśliwa

Milusia kuruj się kobieto, wracaj do zdrowia:-D:-D Tęskno tu nam za Tobą...
Powiedz m i jeszcze jak radzicie sobie z pieskiem jak pracujecie do późnego popołudnia... marzę o piesku ale boję się, że sobie nie damy rady, teraz mamy kotka:-D
 
Cześć dziewczyny!!
fiufiu - nie wkręcajmy sobie. Ocyzwiście "mądra się znalazła" a sama wariuję przed jutrzejszym genetycznym ;) Próbuję wymysleć dobra wymówkę czemu jestem kilka dni wcześniej (ekhm... tydzien wcześniej). W grę wchodzi wolny dzien męża i ostre bóle jajnika jakie mnie nagle napadają - wczoraj nie wiedziałam jak się ułożyć bo na nogę promieniowało. W pierwszej ciąży miałam torbiel na jajniku - może tym razem znowu cos się pojawiło.

To widze, ze idziesz tez tak wczesnie ja w dzien genetycznych bede miała skończony 11 tydzien ciekawe czy mi zrobi :baffled:

no i o to chodzi - co nas nie zabije to wzmocni :]

a ja dzis mam urodziny i cholernego dola jakiegos załapałam jak zwykle w ten dzien (odkad skonczylam 18 tak mam) :|
juz mi sie nic nie chce, mam zle mysli co do sesji i co do czwartku ;(
eh..
a tu jeszcze czeka mnie zajety tydzien

No to moja droga na polepszenie humorku przesyłam Ci z okazji urodzin kwiatuszka
284415iryrz2pdpp.gif

i
439689evuhzcsd2t.gif

i dołączam koszyczek kwiatów
972559cscdell87l.gif
 
Ehtele po Twoch postach czuję jakbym miała "duchową" siostrę bliźniaczkę:)
Leżę teraz pod kocykiem i na kolanach trzymam naszego ciężkiego laptopa do grafiki :D a waży z 10 kilo:D:D:D
Z pieskiem wychodzimy rano przed pracą, później wychodzi z nim mama Darka, potem wracamy i wychodzimy jeszcze tak ze 2 razy przed snem. W lecie Darek biega (ja pomimo dobrej kondycji nie cierpię biegać:D) z psinką niemal codziennie, zima to dla nas taki okres wegetacji, więc jedynie w weekend psiurka wychodzi na dłuuugi spacer, po którym zjada michę i idzie spać. To jest owczarek pirenejski, ktoś ją oddał do schroniska jak miała 2 msc, rodzinka zakupiła pieska, ale dzieci były alergikami. I tak mamy najkochańszą psinkę na świecie (już 4 lata). Wklejam zdjęcie:)
fc8leg.jpg

buziaki i miłego wieczorku kochane, już dzisiaj pewnie nie zajrzę:)

Ehtele dacie radę z pieskiem, nawet nie wiesz ile to radości:) Ale to też obowiązek
 
Milusia miłe co piszesz..ja czuję podobnie...;)
Piesek cudowny... to może zmuszę jakoś męża żeby zgodził się na pieska...Boję się po prostu, że jak pojawi się dzidzia to piesek pójdzie w kąt i będzie nieszczęśliwy...potem jak pójdę do pracy to nie będzie kto miał się nim zająć skoro pracujemy do16, a nie chcę mamie oprócz dziecka dawać jeszcze pieska...:) a może uda mi się być z dzidzią przynajmniej rok?...
ściskam Was serdecznie
 
kobiety trudno Was nadrobić a u mnie albo brak sił i mdłości albo komputer zajęty:baffled: w kwestii płci to ja chciałabym poznac ale jak to będzie to dopiero czas pokaże Majka wstydliwa była i nic pokazywać nie chciała wiec było tylko hasło że raczej dziewczynka choć jak mnie zwożono z sali operacyjnej na położnictwo to położna powiedziała że urodziłam synka :-D potem przyszła i przeprosiła za swoją pomyłkę
a jeśli idzie o strach przed USG to wcale nie mniejszy niż u Was bo u mniedochodzi ta kwestia ciąży młodszej o jakieś 2-2,5 tygodnia niż wynikałoby z ostatniej miesiączki:baffled:
martuśka wszystkiego najlepszego życzę przyjemnej ciąży i szczęśliwego jak najmniej bolesnego rozwiązania i radosnego macierzyństwa:-):-)
milusia przesłodka psinka :-)
bombusia ubranka z ciucholandu jak najbardziej :tak:
ciamajdka co do reakcji na wynik testu to u mnie była podobna do Twojej przez ułamek sekundy a potem wielkie łzy że taki cud nas spotkał teraz tak po prostu ale to dlatego ze o Majcię staraliśmy się 2 lata a teraz cudek niespodziankowy choć moment na drugiego maluszka szalony mieszkamy u moich rodziców mąż szuka pracy ehh strach wielki :-( ale pozytywna reakcja rodzinki i znajomych dodała nam jakoś sił że damy radę i wszystko się ułoży:tak:
 
Ostatnia edycja:
dziekuje, kochane jestescie naprawde, glownie dzieki za pocieszenie, bo nie jest dzis za dobrze, w dodatku sie przejadlam :|

lece narazie, bo trzeba sie dalej pouczyc. milego wieczorku zycze :*
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry