Kakakarolina fajnie, że się odezwałaś, dziś o Tobie myślałam, że już długo Cię nie było. Dzielnie dajesz radę - ja z ogarnięciem jednego dziecka miewam czasem problem, a co dopiero dwójka
Gosha trzymaj się dzielnie. To są pewnie takie fale, raz lepiej, raz gorzej, mężczyzna to istota magiczna, być może dlatego czasem trudno z nim wytrzymać
Dzag powodzenia na szczepieniu. Może Cię Tymek zaskoczy i będzie spokojny? Pocieszę Cię, że Lila na zmianę pampersa nierzadko reaguje płaczem, bądź wrzaskiem, jakby się ją ze skóry obdzierało. Staram się wtedy mówić do niej spokojnym głosem, coś jej opowiadać, czasem ucałuję jej stópki, brzuszek i bywa, że dzięki temu się uspokaja. A już na pewno wtedy, gdy jest przebrana i ubrana, bo jej ciepło i komfortowo

Kąpiele ogólnie Lila lubi, ale nie za długie, bo szybko marznie i się denerwuje. Zmarzluch z niej jak nic po mnie
A dziś u nas była lekarka rodzinna - starsze próchno, które przyjechało odbębnić wizytę. Od razu na wstępie powiedziała, że jest na chwilę, bo ma jeszcze inne osoby do odwiedzenia. Małą kazała rozebrać do naga, poprzewracała ją (w tym na brzuszek z zaleceniem częstego kładzenia jej na brzuszku) tak energicznie, że aż o tą główkę małej się bałam. Najlepsze okazały się jej zalecenia: "Proszę dużo pić i jeść - warzywa, mięso" (zero konkretów, tylko ogólniki). Najlepsze było to co walnęła na temat odpoczywania - mówi, żeby małą jak najczęściej wystawiać na taras. Żebym w tym czasie, jak dam ją na taras to poszła się położyć i zdrzemnąć. No jasne, w taki upalny dzień jak dziś wystawiam Lilę na taras i idę spać, a ona tam się smaży. Ech... co za brednie. W każdym razie lekarka zaleciła wizytę na ważenie małej i ogólne spotkanie w środę za tydzień. Ale chyba zmienimy lekarza, bo to co dziś było, to śmiech na sali.
Myśmy zabrali dziś Lilę kolejny raz na spacer - było super. Las, długa, oświetlone słońcem ścieżka, dwa psy (nasz i pies siostry, bo ona teraz ma gruntowny remont u siebie) i my. Wspaniałe chwile. Lila cały czas spała, po powrocie też. Teraz już od godziny śpi, bo po tak długiej serii odpoczynku wieczorem wariowała.
A ja jutro muszę trochę poczytać na sobotnią obronę. Ale mi się nie chce strasznie. Motywacja poszła precz.
No nic czas spać, dobranoc mamusie
