reklama

Sierpień 2012

asia, numer chyba jest :-D. Powiedz mi, czy Ty te egzaminy miałaś jakoś tak późnym popołudniem? I czy macie taki granatowo-szary wózek? Coś w ten deseń? :-)

:eek: Lecę zobaczyć o co chodzi z małą.di...
 
reklama
dzag, No granatowy mutsy, a egzamin miałam od 16 - 17.30 na Zabłociu. A co widziałaś mojego ślubnego?:-D
Pamiętam, że u Dominikanów na ślub trzeba było mieć nagranego ojca, tzn, siostry zapisują datę i obok ojca który będzie udzielał sakramentu więc trzeba było się z kimś umówić. Nie wiem jak jest teraz.

Olga, nasz Disiek musi mieć 1,5 spacer dziennie bo inaczej dom rozniesie. M z nim biega, albo wybieg i zabawa z psami. Niestety ostatnio goni rowerzystów jak wiejski pies:-D, tak postraszyć, bo oczywiście nic nie robi. No i musieliśmy halter zamienić na kaganiec, taki oddychający chyba z 70 dych kosztował, szybko się przyzwyczaił, a my spokojniejsi bo to jednak duży pies i ludzie się go boją.
 
Ostatnia edycja:
Aaaa!:-D No to nie wiem jak to zrobiłam, ale wypatrzyłam Twojego męża przy Galerii Kazimierz, koło 17 było. :-D. Boshe, przecież ja go nigdy nie widziałam!!:-) Najpierw mijał mnie karmiącą Tymka na ławeczce. Zwróciłam uwagę, bo dziecię płakało tak jak przed chwilą mój Tymek :-p. Potem ja ruszyłam i zauważyłam, że z kolei on siedzi dwie ławki dalej i karmi dziecko. Patrzyłam na niego jak go mijałam i tak mnie korciło żeby zapytać, czy to mała Uleńka a on ma żonę Asię :-D. Ale by się zdziwił :-D:-D. Ale się wstydziłam :-p. Ale numer no... Może kojarzy kobitę w pomarańczowej koszulce pchającą brązowy wózek ;-).

A z tym chrztem to muszę się zainteresować w takim razie... Byłoby genialnie. Poszukam może w sieci rad tych, którzy chrzcili u nich dzieci.
 
Ostatnia edycja:
dzag, to on był, też Cię kojarzy:-D się chłopina przestraszył, że wszędzie mam szpiegów. Podchodzę do niego i mówię, czemu nie mówiłeś, że Ula płakała przed tym jak jej dałeś butle z moim mlekiem? jego mina bezcenna:-D A najlepsze, że ona nie była głodna bo jadła po 15 cyca tylko kupsko szczeliła, ale przebrać nie pomyślał:-)
 
Buahaha :-D. To teraz będzie miał stresa na każdym spacerze i będzie się rozglądał czy ktoś nie obserwuje :-D.

A ja mądra w końcu weszłam na stronę Dominikanów i taki oto tekst: Nasza Bazylika nie jest kościołem parafialnym, dlatego też sakrament małżeństwa lub chrztu udzielany jest wyłacznie osobom związanym i zaangażowanym w różnego typu duszpasterstwa działające w naszym klasztorze. Nie stosujemy więc praktyki odgórnego wyznaczania kapłanów do udzielania sakramentów chrztu czy małżeństwa – konieczny jest osobisty kontakt z konkretnym duszpasterzem. Wszelkie formalności dotyczące śluby czy chrztu proszę załatwiać z wybranym przez siebie kapłanem..
Więc jest tak jak pisałaś, że trzeba mieć kogoś konkretnego. No to mnie się to raczej nie uda :-(.


No a z małą.di to jazda...:szok: Matko i córko, nawet bym nie pomyślała, że coś takiego się może przydarzyć. No to teraz będę się stresowała przy każdym wyjściu, bo ja też ciapa jestem i nawet w ciąży mi się dziwne rzeczy przydarzały (np. wyjście z tramwaju na dupsku - taki piękny poślizg :-D i to niecałe 2 tygodnie przed porodem). No mam nadzieję, że Ali nic się nie stało.
 
Ostatnia edycja:
dzag, możemy zawsze uderzyć do jakiegoś ojca nawet razem, takiego mlodego co opiekuje się Przystanią na przykład?

W Tyńcu tak nie ma na przykład. Tam zresztą udzielał nam śłubu nasz znajomy który jest benedyktynem:tak:
 
No to na Waszym miejscu chrzciłabym w Tyńcu. Pięknie tak... Jeszcze niedawno stało się przed ołtarzem we dwójkę, a teraz już we trójkę :-). Ja bym też chciała w tym samym miejscu, gdzie braliśmy ślub. I nie było by problemu, bo tam świetny Dominikanin jest, super gość. Ale nasze rodziny drugi raz marszu na Wiktorówki by nie zniosły :-D. Już przy ślubie żartowali, że wszystko fajnie, ale mają nadzieję, że chrzest na nizinach będzie :-p.
A jedyną osobą, do której mogliśmy uderzyć tutaj był o. Piotr Ciuba, ale on niecały miesiąc temu został przeniesiony do Katowic :-(. Ja nikogo nie znam, nie wiem kto opiekuje się Przystanią :-(. Ale może razem by się udało coś załatwić :-p. Tyle że Przystań to duszpasterstwo młodzieży. A co ze mnie za młodzież :-D.
 
Ostatnia edycja:
Oj Milionka, ja Cię nie poratuję, bo zwyczajnie nie wiem, jakie są te normy żywieniowe dla maluszków. Moją Lilę karmię do momentu, kiedy się nie naje, a wiem, że tak się stało, bo wtedy (po odstawieniu od cyca) od razu zasypia. Ale może inne dziewczyny będą wiedziały.

Asia, podziwiam dobrą organizację Twojego obecnego życia (no i mobilizację bliskich do pomocy). Wspólnymi siłami można wszystko (zdziałać, osiągnąć). Powrót na uczelnię był dla Ciebie pewnie i trudny i fajny (spotkanie z ludźmi, wyjście z domu). Ula chyba też dzielnie wszystko znosi i pomaga mamie :)

Olga, popieram, nie wymagaj za dużo od siebie - matki dwójki dzieci i dwóch psów :) I tak jest super - kąpiel dwóch szkrabów, wyjścia do znajomych (niemożliwe, a jednak ;)) więc powinnaś być z siebie dumna. Też uważam, że Perfekcyjna to ściema. Nie lubię zresztą słowa perfekcyjny - wystarczy po prostu DOBRY.

Mart, Gorgusia, Karenm dzięki za Wasze podpowiedzi odnośnie karmienia. Pocieszyłyście mnie. Myślę, że za jakieś 1.5 tygodnia powoli, powoli rozszerzę swoją dietę. Na razie jednak się jeszcze ograniczam. Dziś w ogóle nie jadłam jabłek, bo chcę sprawdzić, czy z powodu jedzenia ich w nadmiernej ilości Lila mogła mieć gazy, wzdęcia i rzadkie kupska.

Dziś byliśmy z nią na spacerze prawie 2h i pięknie ten czas przespała. W drodze powrotnej robiła się niespokojna, ale daliśmy jej smoka i od razu zasypiała. Później odstawiała arie i płacze i tego akurat nie rozumiem, no ale może nie da się tak wszystkiego zrozumieć. Ostatnio ma ona niestety krótkie pory snu, zero ustalonego rytmu dnia, ale mam nadzieje,ze z czasem się to unormuje i zmieni.

Dzag, Asia, dopiero teraz przeczytałam Waszą historię - bosko :) Magia forum, internetu itp. Niby się ludzie nie znają, a jednak znają. Szkoda, że wszystkie nie mieszkamy bliżej - bardzo chętnie bym się z Wami spotkała na żywo... A może będzie to kiedyś możliwe :)
Wszystkim mamusiom życzę spokojnego wieczoru i maksymalnie dospanej nocy.
 
Ostatnia edycja:
Ciekawe co u malej.di a już miałam kupić chustę ale ze mnie taka pipa że napewno nie kupie a w życiu by mi taka sytuacja do głowy nie przyszła:no: weronkazzz witaj spowrotem;-) Olga ja mam syf przy jednym dziecku a jak tż wraca z pracy to dopiero ogarnia bo ja to nie mam czasu przy małej ani poprasować ani się wykąpać nawet nie mówiąc już o forum... zaniedbuje bo mała w ciągu dnia marudzi:-( dobrze że noce w miarę przesypia;-) miemie mam te same problemy co ty z mała:-( marudzi bo nie może robić kup i puszczać bąków nie ma ustalonej pory dnia i nocy a do tego nic nie jjem prawie żeby jej nie zaszkodzić i też radzili mi z tymi jabłkami i jjem ich sporo i niewiem czy od nich nie jest gorzej bo sama mam wzdęcia:sorry:
 
Ostatnia edycja:
reklama
co do sytuacji malej.di - to ja myślę że i wózkiem można sobie narobić, mnie kiedyś się koło obsunęło na krawężniku i gondola się w stronę ulicy przechyliła, można też puścić na chwilę wózek i nie zablokować na pochyłym terenie i też może wózek uciec...
ja jestem ofiara, nie umiałam się nauczyć jeździć na nartach ani na rolkach bo paraliżował mnie strach przed zaliczeniem gleby, choć ani raz się nie wywaliłam :P a np. na rowerze się nigdy nie wywróciłam bo jestem tak ostrożna że mi się wywrotki nie zdarzały :) mam tak od dziecka - na krawężniki właziłam na czworaka chyba do 3 roku życia :P

co do organizacji - dzięki, jestem super, wiem wiem :D haha ;) żartuję ;) no ale nie jest źle ;)

a co do spotkań osób z forum - ja z jedną koleżanką z babyboomowego podforum Bielsko-Biała byłam 4 razy na aerobiku i raz w tesco na zakupach, i koło fitness klubu widziała nas inna koleżanka znana tylko z forum (później się zgadałyśmy że te dwie ciężarne w tamtym miejscu które ona widziała to my), a w tesco na dziale z dziecięcymi ciuszkami widziała nas druga forumowiczka bo była z mężem na zakupach, i też póżniej to na forum wyszło że byłyśmy w tym samym miejscu i ona zwróciła na nas uwagę ;)
 
Ostatnia edycja:

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry