-Aia-
Mama rok po roku
Cześć mamuśki
,
Wiecie, że jesteśmy już wszystkie rozpakowane
. Ależ to zleciało 
Maniusia śpi w gondoli po spacerze. Powinna koło 14 obudzić się na jedzonko, ale śpi słodko...Dzisiaj byłyśmy razem z moją mamą i oczywiście była grzeczniutka, całą drogę kimała. Dlaczego zawsze jak jestem sama dzieją się cyrki?! Eh.
marcia to zapewne kryzys o którym pisały dziewczyny, spoko, spoko, wróci do normy
Wczoraj byłam wstrząsnięta historią malej.di, jak to nie znamy dnia ani godziny, na każdym kroku trzeba uważać...A nie dalej jak w niedzielę teściowa zwróciła mi uwagę, czy aby na pewno to moje wychodzenie z Manią w nosidełku z psem jest bezpieczne. Wtedy w duchu się zaśmiałam, ale teraz ziarenko niepokoju zasiane...Będę ostrożna.
Olga też tarabanię się z moim ciągnącym burkiem na smyczy i Manią w nosidle. Bywa to naprawdę upierdliwe, ale lepsze to niż wózek. Ja mojego niestety przywiązać nie mogę, bo przewróci nam karocę jak nic. Równie silne jak durnowate toto jednocześnie :/.
Szczerze Wam powiem, że nie myślałam, że tak ciężko będzie mi z dzieckiem i psem jednocześnie się uporać...Jakoś tak przez różowe okulary sprawę widziałam. Męczę się strasznie. Mam nadzieję, że z czasem logistycznie to wszystko uda się rozwiązać, bo póki co nasze wyjścia to totalny chaos.
dzag, asia niesamowita ta Wasza historia
. Świat jest mały, taki nasz swojski grajdołek
.
Wiecie, że jesteśmy już wszystkie rozpakowane
Maniusia śpi w gondoli po spacerze. Powinna koło 14 obudzić się na jedzonko, ale śpi słodko...Dzisiaj byłyśmy razem z moją mamą i oczywiście była grzeczniutka, całą drogę kimała. Dlaczego zawsze jak jestem sama dzieją się cyrki?! Eh.
marcia to zapewne kryzys o którym pisały dziewczyny, spoko, spoko, wróci do normy
Wczoraj byłam wstrząsnięta historią malej.di, jak to nie znamy dnia ani godziny, na każdym kroku trzeba uważać...A nie dalej jak w niedzielę teściowa zwróciła mi uwagę, czy aby na pewno to moje wychodzenie z Manią w nosidełku z psem jest bezpieczne. Wtedy w duchu się zaśmiałam, ale teraz ziarenko niepokoju zasiane...Będę ostrożna.
Olga też tarabanię się z moim ciągnącym burkiem na smyczy i Manią w nosidle. Bywa to naprawdę upierdliwe, ale lepsze to niż wózek. Ja mojego niestety przywiązać nie mogę, bo przewróci nam karocę jak nic. Równie silne jak durnowate toto jednocześnie :/.
Szczerze Wam powiem, że nie myślałam, że tak ciężko będzie mi z dzieckiem i psem jednocześnie się uporać...Jakoś tak przez różowe okulary sprawę widziałam. Męczę się strasznie. Mam nadzieję, że z czasem logistycznie to wszystko uda się rozwiązać, bo póki co nasze wyjścia to totalny chaos.
dzag, asia niesamowita ta Wasza historia
dobrze, że cycem karmię, to ciągle mówię, ze głodna
no i moja Laura dzisiaj złamała swoje łóżeczko u teściów, tak skakała 
ja też mówię ciągle teściowej, że głodna