U nas dzisiejszy dzień dosyć intensywny. Na 12:15 byliśmy umówieni do tutejszej lekarki - pediatry na kontrolę małej. Mój M przyjechał o 12:15 do domu,bo wcześniej był zawieźć moją siostrę i jej męża na lotnisko. Byłam strasznie wkurzona, zwłaszcza, że aby pojechać do lekarki musiałam małą wybudzić (a tak spokojnie i słodko sobie spałą), przewinąć, ubrać itp. Dotarliśmy więc do przychodni z opóźnieniem, ale lekarki nie było, kazała na siebie czekać. Lila wybudzona ze snu, głodna, na ciepło ubrana darła się wniebogłosy (tak, że aż jej dolna warga się trzęsła). Tak na marginesie, skąd dzieci czerpią siły na takie arie i krzyki. Mnie już dawno gardło i krtań by bolały. Lekarka = masakryczna. Stara prukwa, która powinna zmienić zawód. Lilę potraktowała jak lalkę - przewróciła ją na brzuszek w taki mechaniczny i pozbawiony delikatności sposób (Zawitkowski złapałby się za głowę, gdyby to zobaczył - on do kwestii stawów biodrowych i delikatnego obchodzenia się z maluszkami podchodzi bardzo poważnie - i słusznie moim zdaniem). Mała płakała cały czas. Później jedynie ją zważyła - odnotowała wzrost o ok. 600 gramów. Nie sprawdziła jej długości, o nic nie dopytała. Opieprzyła nas tylko, że małą za ciepło ubraliśmy i jeśli nie chcemy mieć problemów nie powinniśmy jej przegrzewać. OK, racja, tu się zgodzę i przyznam, że w tej kwestii jeszcze brakuje mi wyczucia. Ale podejście tej baby do nas jako rodziców i małej jako pacjentki pozostawia wiele do życzenia. Trzeba będzie zmienić lekarza, bo ta z dawnej epoki jest tragiczna.
Później wybraliśmy się z nakarmioną już Lilą na godzinny spacer, a po południu zabraliśmy ją do mojej lekarki - ginekolog (chcieliśmy jej podziękować za prowadzenie ciąży i jednocześnie przedstawić małego człowieka. Dodatkowo wzięliśmy dokumenty do becikowego.) Później jeszcze zakupy w Kauflandzie i tak Lilcia wytrzymała prawie 3h. Dziś była naprawdę dzielna. A ja jestem wypalona i zmęczona. Strasznie jeszcze stresują mnie takie wypady z nią na miasto, do sklepu itp. Małe dziecko nie dopasowuje się do godzin, ono albo robi się głodne, zmęczone, narobi w pieluchę i tego się nie przewidzi. Tak jak z dzisiejszą wizytą u pediatry na 12:15. Lila zasnęła, a ja ją musiałam brutalnie budzić. Nie dziwię się, że się wkurzyła, gdyby mnie ktoś tak wyrwał, to też bym była zła. No ale Lila już śpi, ja się wykąpałam i czuję spore zmęczenie.
Dziewczyny, mam pytanie - gdzie należy zanieść zaświadczenie od ginekologa w sprawie becikowego? Podpowiecie?
Asia - i jak tam wyszła zupa dyniowa z nowego przepisu? Sprzedasz jakiś godny polecenia? Ja raz próbowałam robić zupę dyniową, ale wyszła mi nieco lipna i bez wyrazistego smaku, więc się do niej zraziłam. Podpowiesz jakiś dobry przepis albo wrzucisz do odpowiedniego wątku?
Przepraszam, że dziś nie odniosę się do pozostałych wpisów, ale jestem padnięta strasznie. Jutro postaram się nadrobić.
Miłego wieczoru kochane.