reklama

Sierpień 2012

reklama
U nas dzisiejszy dzień dosyć intensywny. Na 12:15 byliśmy umówieni do tutejszej lekarki - pediatry na kontrolę małej. Mój M przyjechał o 12:15 do domu,bo wcześniej był zawieźć moją siostrę i jej męża na lotnisko. Byłam strasznie wkurzona, zwłaszcza, że aby pojechać do lekarki musiałam małą wybudzić (a tak spokojnie i słodko sobie spałą), przewinąć, ubrać itp. Dotarliśmy więc do przychodni z opóźnieniem, ale lekarki nie było, kazała na siebie czekać. Lila wybudzona ze snu, głodna, na ciepło ubrana darła się wniebogłosy (tak, że aż jej dolna warga się trzęsła). Tak na marginesie, skąd dzieci czerpią siły na takie arie i krzyki. Mnie już dawno gardło i krtań by bolały. Lekarka = masakryczna. Stara prukwa, która powinna zmienić zawód. Lilę potraktowała jak lalkę - przewróciła ją na brzuszek w taki mechaniczny i pozbawiony delikatności sposób (Zawitkowski złapałby się za głowę, gdyby to zobaczył - on do kwestii stawów biodrowych i delikatnego obchodzenia się z maluszkami podchodzi bardzo poważnie - i słusznie moim zdaniem). Mała płakała cały czas. Później jedynie ją zważyła - odnotowała wzrost o ok. 600 gramów. Nie sprawdziła jej długości, o nic nie dopytała. Opieprzyła nas tylko, że małą za ciepło ubraliśmy i jeśli nie chcemy mieć problemów nie powinniśmy jej przegrzewać. OK, racja, tu się zgodzę i przyznam, że w tej kwestii jeszcze brakuje mi wyczucia. Ale podejście tej baby do nas jako rodziców i małej jako pacjentki pozostawia wiele do życzenia. Trzeba będzie zmienić lekarza, bo ta z dawnej epoki jest tragiczna.
Później wybraliśmy się z nakarmioną już Lilą na godzinny spacer, a po południu zabraliśmy ją do mojej lekarki - ginekolog (chcieliśmy jej podziękować za prowadzenie ciąży i jednocześnie przedstawić małego człowieka. Dodatkowo wzięliśmy dokumenty do becikowego.) Później jeszcze zakupy w Kauflandzie i tak Lilcia wytrzymała prawie 3h. Dziś była naprawdę dzielna. A ja jestem wypalona i zmęczona. Strasznie jeszcze stresują mnie takie wypady z nią na miasto, do sklepu itp. Małe dziecko nie dopasowuje się do godzin, ono albo robi się głodne, zmęczone, narobi w pieluchę i tego się nie przewidzi. Tak jak z dzisiejszą wizytą u pediatry na 12:15. Lila zasnęła, a ja ją musiałam brutalnie budzić. Nie dziwię się, że się wkurzyła, gdyby mnie ktoś tak wyrwał, to też bym była zła. No ale Lila już śpi, ja się wykąpałam i czuję spore zmęczenie.

Dziewczyny, mam pytanie - gdzie należy zanieść zaświadczenie od ginekologa w sprawie becikowego? Podpowiecie?

Asia - i jak tam wyszła zupa dyniowa z nowego przepisu? Sprzedasz jakiś godny polecenia? Ja raz próbowałam robić zupę dyniową, ale wyszła mi nieco lipna i bez wyrazistego smaku, więc się do niej zraziłam. Podpowiesz jakiś dobry przepis albo wrzucisz do odpowiedniego wątku?

Przepraszam, że dziś nie odniosę się do pozostałych wpisów, ale jestem padnięta strasznie. Jutro postaram się nadrobić.
Miłego wieczoru kochane.
 
No to warszawskie dziewczyny jakieś propozycje gdzie i kiedy? Ja sobie pomyslałam, ze można jeszcze z pogody skorzystać i w jakimś parku się spotkać. Mart ty chyba teraz u mamy, więc okolice Bródna by Ci pewnie pasowały, mnie też. A jak inne. Wyobraźcie sobie taki spacerek w kilka wózków;-)
 
Cześć kochane :),

Za nami ciężka noc...Wiedziałam, że będzie dżez już o 23, kiedy Mańka się obudziła po dwóch godzinach snu, a zwykle śpi o tej porze najdłużej, koło 5. Nie myliłam się. Pobudki co 2 i pół godziny do tej pory...Godzina na karmienie i usypianie, potem mycie flaszek, rezultat - kimałam po godzinie, padam na twarz.

MieMie my dzisiaj mamy wizytę u ortopedy. Czarno widzę, bo mała też jest dzisiaj całkowicie nieprzewidywalna ;). Obawiam się, że będzie problem z dograniem karmienia i badania ;).
Nasza lekarka całkiem miła się okazała, ale też mało precyzyjna mi się wydała. Zważyć zważyła, ale zmierzyć już nie...Opukała, osłuchała, zajrzała do gardła i tyle. Wszystko trwało może 5 min. Najdłużej z tego wszystkiego rozwodziła się o szczepieniach i ich rodzajach...O.o

No to warszawskie dziewczyny jakieś propozycje gdzie i kiedy? Ja sobie pomyslałam, ze można jeszcze z pogody skorzystać i w jakimś parku się spotkać. Mart ty chyba teraz u mamy, więc okolice Bródna by Ci pewnie pasowały, mnie też. A jak inne. Wyobraźcie sobie taki spacerek w kilka wózków;-)

Spacer super pomysł :). Trzeba łapać ostatnie promienie letniego słońca!

Ja się niestety nie piszę na Bródno :/. Z Ursynowa mam kawał, nie mam własnego środka transportu, a komunikacją miejską fatalny dojazd...Może kiedyś gdzieś bliżej centrum się uda, wtedy stawię się bankowo :).
 
Cześć kochane
Oczywiście czytam regularnie nocami ale na odpisywanie nie ma szans. Skupienie -7 u mnie ;-). Noce mamy średnie (dziś całą noc pobudki co godzinę i spanie tylko na moich rękach a pobudki maksa o 6) ale o dziwo czuję się wypoczęta i zadowolona. Coraz bardziej się ogarniamy i coraz lepiej jesteśmy zorganizowani. Dom wysprzątany, dzieci i my najedzeni, przewietrzeni, zakupy zrobione - dajemy radę :-D Kolejne macierzyństwo jest wbrew pozorom łatwiejsze. Mi się przynajmniej bardziej podoba :-D choć ola prawie nie śpi w dzień ale tak sobie siedzimy i gadamy do siebie bo jakoś świadomość, że to się szybko skończy jest duża u mnie.
Jakoś tym razem nie zmieniliśmy życia po prostu dopasowujemy Olę do obecnego.
ten tydzień cierpię tylko z powodu przystosowania Maksa do przedszkola. Poszedł od poniedziałku i z rana strasznie płacze. Oczywiście mi też się zbiera ale muszę być twarda. Właściwie idzie na siłę, nawet butów nie da sobie założyć :-( ale jak go odbieram to jest zadowolony i podobno w przedszkolu już nie płacze. ech ciężkie doświadczenie dla moich hormonów :-(
Za tydzień jedziemy do Wisły a póki co jestem z wami duchowo cały czas. pozdrawiam
 
Karolina, witaj :)
u nas to samo - w pewnym stopniu dostosowujemy Hanię do nas, tak jak i Natalię :) dziewczynki dzielnie dają radę :)

mnie niestety wrócił dawny leń. co robić?? :(

Natalia dalej chora, dziś w nocy były trzy kupy, wczoraj przez dzień dwie. wczoraj dawałam jej nifuroksazyd, dziś udało mi się przemycić kapsułkę enterolu. nic nie chce, jedzenia normalnego jej nie daję, tylko biszkopty, ale wcale się nie domaga. pić nie chce! orsalit ciężko jej wcisnąć. wczoraj po popołudniowej drzemce miała znów gorączkę, dziś w nocy na szczęście już nie. mam nadzieję że to nie wirus bo nie chciałabym żeby się na resztę rodziny rozniosło, w szczególności na Hanię... ale na razie wszyscy poza Natalią zdrowi.

Hania jest przekochana :) mąż się okropnie sprzeciwiał co do tego imienia, a teraz wymyśla coraz to nowe zdrobnienia - chyba się już przyzwyczaił :)

słuchajcie, czy ja mogę zwracać innym osobom uwagę jak będą na nią mówić Hanka - że sobie tego nie życzę? czy wyjdę na jakąś nienormalną? jednym z argumentów męża przeciwko temu imieniu było że Hanka brzmi okropnie, no i mnie się to już tak wkręciło, że dałam jej tak na imię wbrew jemu, itp, że nie będę mogła chyba tolerować jak ktoś tak na nią będzie mówił... mam nadzieję że nikt się nie obrazi w razie czego że zwrócę uwagę i że inni uszanują moją prośbę...
 
haha - Olga - a mnie się właśnie Hanka strasznie podoba :-D tak po góralsku! :-)

Aia - życzę udanej wizyty u lekarza, myślę, że Mania będzie tak zmęczona nocką, że uśnie Wam i nie będzie żadnego z nią kłopotu ;-)

kakarolina - u nas też raczej dostosowywanie Wikiego do nas niż na odwrót - drugie dzieci mają przechlapane pod tym względem :-D

My już po wizycie u 3 lekarzy (szczepienie, usg bioderek i pędzlowanie pępka u chirurga), szczegóły na odpowiednim wątku.

Paskudnie się dziń zaczął w Krakowie ale teraz słonko wychodzi, trzeba szybko śmigać na intensywny spacer, bo na wadze nadal +8 kilo!! :szok::szok:
 
Ostatnia edycja:
reklama
haha Katjusza, no masz rację z tą Hanką po góralsku :) jak na to tak spojrzeć to jest OK :) mnie się np bardzo imię Jagna podobało :) oczywiście u mojego męża by nie przeszło :P
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry