Olga RaQ
Fanka BB :)
dzięki dziewczyny - Mie, Asia, Summerbaby
ja bym naprawdę chciała być lepsza niż jestem bo naprawdę czasem doprowadzam dom do rozpaczy - bo ja tak mam że jak już nie mam idealnie to wtedy już olewam i rzucam wszystko byle gdzie, nic nie chowam jak wyciągnę itp i bałaganię koszmarnie... potem nic nie można znaleźć, mąż się denerwuje, pyta mnie o wszystko i jest tragedia, okropnie się wtedy czuję...
co do psów - w tej chwili wróciłam do domu ze spaceru
pierwszy raz sama, Natalia w wózku, Hania w chuście i dwa brytany
udało się, ostrożnie i pomalutku. lipę mam że nie mam dobrego miejsca w pobliżu żeby je puścić ze smyczy, jest takie jedno ale kiepskie, tam chodzę... dla moich psów spacer na smyczy jest tylko dotarciem do celu...
Summerbaby - ja jeździłam do lasu jak Natalia była mała, miałam cinquecento i schodziłam na dół z tego mojego 9 piętra z wózkiem, psami i jeszcze fotelik musiałam zorganizować na dół bo zwykle był w domu, gondolę wpychałam do bagażnika, stelaż na tylną kanapę, psy do przodu na podłogę przed Natalię która była w nosidełku na fotelu pasażera, i tak jechałam
trochę zachodu ale było warto. w lesie było pięknie
teraz sama z dwójką już takiego numeru nie zrobię, tylko z mężem...
ok idę psom wytrzeć łapy bo uwiązane do klamki siedzą w korytarzu a ja klikam
nienormalna
Hania śpi odłożona do gondoli a Natalia już pochłonięta zabawą klockami, kochane dzieci 
ja bym naprawdę chciała być lepsza niż jestem bo naprawdę czasem doprowadzam dom do rozpaczy - bo ja tak mam że jak już nie mam idealnie to wtedy już olewam i rzucam wszystko byle gdzie, nic nie chowam jak wyciągnę itp i bałaganię koszmarnie... potem nic nie można znaleźć, mąż się denerwuje, pyta mnie o wszystko i jest tragedia, okropnie się wtedy czuję...
co do psów - w tej chwili wróciłam do domu ze spaceru
Summerbaby - ja jeździłam do lasu jak Natalia była mała, miałam cinquecento i schodziłam na dół z tego mojego 9 piętra z wózkiem, psami i jeszcze fotelik musiałam zorganizować na dół bo zwykle był w domu, gondolę wpychałam do bagażnika, stelaż na tylną kanapę, psy do przodu na podłogę przed Natalię która była w nosidełku na fotelu pasażera, i tak jechałam
ok idę psom wytrzeć łapy bo uwiązane do klamki siedzą w korytarzu a ja klikam
ja gdyby nie mąż z głodu bym umarła, jak nie Nina, to Laura, to trzeba wyjść, zakupy zrobić, odespać noc, ja jestem zmordowana, dobrze że mąż ma jeszcze ponad tydzień urlop, może siły wrócą, gdyby ten Mały Potwór chciał dłużej spać w nocy niż 2 h to by było super 
