reklama

Sierpień 2012

Ostatnia edycja:
reklama
Hej dziewczyny.Ja dzis znow nie spalam nic w nocy bo obydwie dawaly mi popalic.Luize dopadl katar wiec tlukla sie cala noc a Milenka brala z niej przyklad:rofl2:Znajac zycie to zaraz wszyscy bedziemy zakatarzeni.Najgorzej jak Milenke dopadnie.Bedzie sie dziecko meczyc.
Agnes moja mala tez ze mna spi jak marudzi.Wystarczy ze sie przytuli i czasem od razu zasypia.Trudno,i tak juz spie caly czas z Luizka.Jak obydwie zasna,uciekam przytulic sie do tz.I tu bez skojarzen prosze:-)bo jak na razie nadal mam okres.9 dzien:crazy:ciekawe jak dlugo jeszcze bedzie ze mnie cieklo.Skonczy ciec z dolu,zacznie z nosa:crazy:Luiza ciagle wsadza lepetyne do Milenki.Juz mnie gardlo boli od wrzeszczenia na nia.Nie slucha sie nic kompletnie.Ale jak chce zeby mi cos podala,przyniosla to grzecznie przynosi.I wtedy mysle ze jestem dla niej za surowa.Chyba musze odpuscic bo ona tez malutka a traktuje ja jak duza panne:baffled:i chyba za duzo wymagam:baffled:
Rozmawialam wczoraj z facetem od opisow i na razie ide na pol etatu do niego do apteki.Tylko nie wiem jeszcze od kiedy.Ma zadzwonic.Troche odpoczne od tych moich babek bo ze zmeczenia juz mnie Milenki usmiechy nie ciesza:baffled:Nie jestem zmeczona fizycznie tylko psychicznie.Ten ciagly jazgot.Jak jedna konczy wyc to druga zaczyna.Wczoraj na chwile obydwie zamilkly a tz mowi,,sluchaj, a ja pytam co mam sluchac,nic nie slysze a on-no wlasnie,wreszcie chwila ciszy,trzeba to uczcic:tak:Luizce czasem mam ochote zakleic buzie,tak ciagle klapie dziobem.Nie chce mi sie kompletnie nic dzis robic.Zreszta i tak nie mam jak bo ciagle trzymam mala na rekach albo bujam w bujaku.Jak Luiza zobaczy ze mala zasypia to zaraz-ej dzidzius nie spij:angry:i juz mala ma oczy jak talary.Tylko moja byla zazdrosna o rodzenstwo?Juz sie przyzwyczaila ,prawie nie bije i mowi ze dzidziusia nikomu nie odda.
 
Oj nie wiem, czemu nasza Lila czasem tak wariuje. Uspokaja się bardziej popołudniami, a często do 13, 14 nie chce spać, płacze co chwile, odsuwa się od piersi i krzyczy. Napierdzi się przy tym i strzeli na głośno kupola. Nie wiem, czy to brzuszek, kolka, zmęczenie, czy zwyczajne rozdrażnienie.

Teraz to ja się czuję rozdrażniona, bo czasem mam wrażenie, że nie mogę się ruszyć, bo ciągle jak się nie przebudzi, to jest głodna. Może to zbliża się ten kryzys 3 tygodnia...

Kochane, zajrzę później, bo zmęczenie mnie chwyciło. Spróbuję się trochę zdrzemnąć, póki Lilcia usnęła. Później to chyba weźmiemy ją na spacer.
 
Hey dziewczyny, dopisuję się do listy uzależnionych od tego forum :-) Czytam codziennie, choć rzadziej coś napiszę... jakoś weny brak :-p

Doti dobrze, ze Luizka przestaje być tak zazdrosna o siostrę, jeszcze trochę i będą się ładnie razem bawić :-)

Mart no to niezłą akcję miałaś, u mnie często jest naraz siku i kupka, ale jeszcze do tego ulewanie? :-D p.s. co pierwsze łapałaś? ;-)

Asia mi tez zawsze cieknie ślinka jak czytam co ugotowałaś i co dzisiaj zjadłaś. Aż zazdroszczę twojemu M. :-D

MieMie pytałaś o Borowską, nie było tak źle, personel był ok, pielęgniarki w większości pomocne, ze 3 chyba tylko jędze się trafiły. Bardzo fajni lekarze pediatrzy. Tylko minusem był chaos organizacyjny, codziennie inny lekarz, inna pielęgniarka, nie zdążyłaś czegoś do końca załatwić z jedną osobą to potem tłumaczenia, opowieści od początku o co ci chodzi, etc. No i co lekarz to inna opinia, czasem jeden swoje, drugi swoje. Ale ogólnie warunki, atmosfera ok, za to jedzenie straszne :-p

U mnie Leoś zaczyna coraz ładniej spać w nocy, już zauważam, że zasypia i budzi się o podobnych porach. Dzisiaj w nocy spał od 19 do 24, M go wybudził na jedzenie i mały poszedł dalej spać i spał do 5 rano :-)
Za to w dzień daje popalić, nie chce spać i w ogóle to już by chciał siadać i najlepiej jak milion osób jest koło niego i wszyscy się nim zajmują :-D

No ale niestety wczoraj dostał znów katarku, do tego temp. 37,1 i ogólnie markotny i płaczliwy, byłam z nim u pediatry i jest przeziębiony :zawstydzona/y: A dopiero co byliśmy w szpitalu i brał antybiotyk :-( M go musiał zarazić, bo lekarz mówił, że to od kogoś musiał przejąć wirusa, a u M. kolega w pracy chory, no i sam wczoraj też dostał kataru i zaczął kichać. Ehh, najgorsze, ze to taki maluszek a już musi brać lekarstwa.
P.s. ja w ciąży miałam osłabioną odporność, w sumie ze 4 razy byłam przeziębiona, w tym raz brałam antybiotyk. Myślicie, ze to dlatego może mieć taką słabą odporność?
 
MieMie, u mnie to samo, do południa Hania marudzi, tyle że u mnie kończy się o 12, myślę że nie boli jej nic, nie dolega, głodna nie jest, tak po prostu ma.

a rozdrażniona to ja się robię jak Natalia jest niegrzeczna i do tego Hania marudzi... Natalia to taka mała złośnica, jak napotka jakikolwiek problem - np. nie da rady się przecisnąć między krzesłem a ścianą, albo pcha się na psa a pies się nie odsuwa, albo nie może rozczepić dwóch klocków - zaczyna wściekle piszczeć a właściwie wrzeszczeć, spina się cała, psa bije, klocek gryzie po czym wściekle nim rzuca a jeszcze jak jej mało to bierze pierwszą lepszą zabawkę i rzuca za klockiem. jak wtedy do niej podejdę to przy okazji dostaję po głowie - przerzuca złość na mnie i mnie bije ręką. normalnie trafia mnie coś jak ona tak robi... i nie wiem co robić wtedy, czasem nie wytrzymam i podniosę na nią głos ale potem robię sobie wyrzuty bo przecież przez to sama osobiście uczę ją takich zachowań... staram się to ignorować ale czasem nie wytrzymuję... ona to chyba po mnie ma, takie nerwy :P po ojcu zresztą też :P pewnie u nas podpatrzyłą no i do tego ma charakterek... mam nadzieję że jej to minie.

no i Natalii jedzenie... zrobiłam jej mus jabłkowy, zjadła łyżeczkę i "NIE!" - no to włączyłam bajkę, zjadła cały kubek. mnóstwo razy próbowaliśmy nie dać jej wtedy wcale, przegłodzić, żeby się nauczyła że jak odmówi to już nie dostanie, niestety nie nauczyła się, za to całe mnóstwo jedzenia poszło do psiej miski i dziecko ominęło mnóstwo posiłków. i co mam zrobić :( karmić przy bajce i czekać aż jej to minie albo urośnie na tyle że się jej jakoś wytłumaczy że tak się nie je? jakaś mądra rada super niani by mi się przydała...
 
Mart81 ha ! ale trafiłam :-D:-D

Doti moja teraz robi się lekko zazdrosna, ale nie o stara matkę, tylko o tatulka ;-) na szczęście okazuje, to większą czułością, ale też nam się tak rozgadała, że buzia się nie zamyka, dobrze, że druga jeszcze nie gada, bo byśmy oszaleli :-p

dziewczyny sukces, kupiłam sukienkę na wesele i ładne buty :-):-) a już myślałam serio że czeka mnie prześcieradło :sorry:
 
Rety ale dzisiaj senny dzień. Tymek ładnie śpi od 9.30 do 13.30, potem karmienie i znowu śpi od 14. Moja mama też chrapie u siebie w pokoju, a ja zjadłam obiad i też chyba się zdrzemnę. Leżałam sobie trochę wcześniej ale nie spałam.
Jak M. wróci z pracy to pojedziemy zarezerwować salę na chrzciny. No i muszę powoli obdzwonić rodzinę, żeby się szykowali, a będziemy mieli trochę przyjezdnych gości z daleka. Mam nadzieję że uda im się przyjechać, bo na miejscu to mam niewielką rodzinę tylko mama, babcia i brat z żoną, a cała reszta z daleka a bardzo bym chciała żeby przyjechali.

Mart ale masz super zawód :-) i nie chwaliłaś się do tej pory tylko tak cicho siedziałaś!

Cornelka współczuję choroby synka. Biedaczek taki malutki a już tyle musi przejść. Mam nadzieję że szybko mu minie.
Doti trzymam kciuki żebyście nie podłapali choroby o Luizki.

Mój M. znowu będzie miał wyjazdy w delegację :baffled: w poniedziałek jadą na dwa dni, a potem od następnego tygodnia mają jakąś większą robotę koło Wrocławia i wtedy już cały tydzień go nie będzie, albo i dwa :-( Kurcze jak ja nie lubię tych jego wyjazdów :-( szczególnie teraz.
 
cześć dziewczyny!
brawo Irisson za udane zakupy ;-) Irisson - śniłaś mi się kobieto pół nocy dzisiaj! Ale jak! Z mężem się rozwodzilaś!!!!!!! Tłumaczyłaś mi dlaczego, że się wypaliłaś itd itp. Wychodziłaś gdzieś wymalowana jak nie powiem co, matko boska - to forum to naprawdę uzależnia!

U nas dzisiaj bardzo wietrznie, mlodego wyrzuciłam do ogródka zamiast spaceru, śpi ładnie tylko z jedzeniem mamy klopot, zjada moje dwa cyce i jest dalej głodny, ja że pusta jak bęben to dorabiam mleko, zje 30ml i wystarczy. Muszę zwiększyć laktację, tylko jak???
 
Ja chyba też zaraz przytnę komara. Młody nakarmiony i mam ze 2,5-3godziny na sen. Nie spał po poprzednim karmieniu, to teraz będzie lulał jak złoto do 20 przynajmniej.

Marcia zawód może i fajny :eek: ale to czym się zajmuję, to praca jak każda inna. Kupa stresów, użerania się z ludźmi, jedną i drugą stroną. Czasem myślę, że nie będę na pewno tego robić do końca życia zawodowego, że chciałabym coś totalnie zmienić. Zajmuję się tym już prawie 7 lat, nie jest to łatwy kawałek chleba, ani lekki jak się może co poniektórym wydawać. Jedyne to to, że na pewno nie ma monotonii. Każdy dzień jest inny, każdy projekt, nie ma dwóch identycznych sytuacji, nigdy nie wiem co będzie się działo jutro. Ale tez ma to swoje minusy. Czasem marzy mi się jakaś spokojna, monotonna, bezstresowa i przewidywalna robota. Również finansowo :-)

Edit: przed drzemką idę jeszcze na lody śmietankowe z ciastkiem zbożowym Sante :-)
 
Ostatnia edycja:
reklama
dziewczyny, nie dam rady nadrobic. przeczytalam tylko kilka stron starszych postów.
irisson...mała miała zabieg wykonywany w znieczuleniu ogólnym. no nie bylo wyjscia... do tego nawet na tomografie byla usypiana ale to chyba czyms slabym po zaraz po niej był juz krzyk.
bidula tak się męczyła :( 13 godzin nie moglam jej nakarmić !
byla juz tak zdesperowana ze na te godziny polubila smoczek....

wiecie, od pewnego lekarza ktory lubil takie uwagi dziwne stawiac uslyszalam ze mieli na oddziale (neurochirurgii dziecięcej) juz cala kolekcje chustowanych dzieciaków. no ale... gdyby nie chusta, mialabym ją na rekach
a jak pisala dzag, to to nie wina chusty wlasciwie... bo przeciez nie potknelam się o nią. a gdy bylam z wozkiem w warszawie poprzednio to wygladalo to tak ze kolezanka pchala pusty wózek a ja małą trzymalam na rekach, albo na odwrot. bo inaczej byl krzyk.
to jakby moja wina bo sie zagapilam na sekunde... no i nieszczescie gotowe.
ale w tym nieszczesciu mialysmy duzo szczescia...
choc boje sie pomyslec co by sie stalo gdybym odruchowo nie ochronila małej ręką....
w środe jedziemy na zdjecie szwów, za 7tyg na kontrolke do poradni...ale wlasciwie, wszystko jest dobrze. z tego co nam lekarka mowila to wlasciwie nie powinno byc zadnych konsekwencji tego wypadku, tylko musimy uwazac jeszcze bardziej na główke by wszystko sie ładnie zagoiło
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry