reklama

Sierpień 2012

K4rol4 witaj :-)

Oj straszycie tym 3-cim tygodniem. Chyba muszę się po mału przygotowywać. Ale chyba nie wszystkie miały taki sajgon? Mamy już sporo miesięcznych dzieciaczków i nie każda się skarżyła, więc może to nie jest 100% reguła???

Mój narazie nie przejada tego co mam w piersiach, wyjada jednego cycka do dna i za 3 godziny drugiego. Karmię na zmianę. w czasie kiedy karmię z jednego, z drugiego kapie mi po brzuchu. Mam nadzieję, że w związku z tym wydolę w tym kryzysowym 3-cim tygodniu.

Gorgusia głowa do góry. Pamiętaj, że teraz jeszcze hormony szaleją w naszych głowach. Ja popłakuję często, raz ze szczęścia, raz ze wzruszenia, puszczam sobie yesterday albo imagine bitelsów i wyje. Albo płaczę bo sobie przypominam o stracie poprzedniej ciąży i jak patrzę na Stasia to mi ciężko.
 
reklama
Jej...czy możliwe,że dopiero teraz mam doła poporodowego? :-(
Mam chyba kryzys 3-go tygodnia. Mały ledwo się najada dwoma cycami. Ja chodzę i popłakuję. Czuję się jak jakaś niedojda. Powinnam być szczęśliwa,bo Kacper to taki dar,a ja taki mięczak... do tego M nadal w pracy od rana. :-(

kochana, zaden to dol, tylko dolek. dla mnie te poczatki to jak jazda na rollercoaster, gora-dol, gora-dol, i tak w kolko. a jak moj tomek wroci do pracy, to juz w ogole nie wiem. wyrycz sie jakby co i nic sie nie martw, jak sie mlody nie najada, to moze trzeba laktatorem rozhulac troche mocniej laktacje? albo dokarmic mm? a moze on chce tylko ssac? ja tez o to mleko w cycach caly czas drze, ze malej nie starczy... tym bardziej ze karmie w kapturkach, i gdzies juz przeczytalam ze powinnam dodatkowo laktatorem raz, dwa razy dziennie sobie pomoc, bo laktacja wtedy lepsza, a przy kapturkach tola jej nie rozbudza az tak. ale nie mam z czego odsysac, jak ja odstawiam od cycow :eek:
 
Dokładnie tak jaki pisze Dzag. Córka przyjaciół raczkująca wspięła się po gorącym piekarniku i poparzyła rączki, syn skoczył ze stołka i szwy na głowie, 4 miesięczny synek znajomych spadł z przewijaka. Niestety wypadki chodzą po ludziach. Oby było ich jak najmniej, i oby się nie obwiniać w nieskończoność.
 
Oj wypadki chodzą po ludziach... Jak miałam 5lat rodzice robili mi inhalacje nad garnkiem z wrzatkiem i tacie wpadła zapalniczka gazowa do tego garnka. Cud,że akurat nad nim nie wisiałam,bo nie została nawet kropla wody jak to wybuchło.
2-letni synek mojej siostry utknął z głową w płocie,a poza tym ciągle z obitym baniakiem chodzi.

Laktacja u mnie ma się okej chyba. Cyce produkują jak mogą. 2h temu karmiłam,a teraz już cyce prawie pełne. Kacper zjada jednego cyca do końca,a drugiego na 50% gdzies. Jej...teraz śpi od 20. Jak miło. Pewnie niedługo pobudka.
 
A nasza panna dziś delikatnie i czujnie śpi. Co chwilę się przebudza, popłakuje, dojada i z powrotem delikatnie zasypia. Nie wiem, czemu dziś tak, ale nie udało mi się już nic poprasować, plecy mi dosłownie odpadają. Chyba idę zaraz spać, bo strasznie dziś mnie do snu ciągnie.

Ciekawa jestem co tam u Agnieszki72 słychać. Tak dawno się nie odzywała. Mam nadzieję, że cieszy się swoim macierzyństwem i wszystko u niej OK. Exotic w sumie też już dawno nie pisała, Kruszki podobnie. Ja nie umiem się od naszego forum odzwyczaić, stanowi dla mnie za duże wsparcie i jest jak narkotyk. Poza tym bardzo się z Wami zżyłam.

Kochane nie mam kiedy nawet napisac, jestem juz padnieta i zmeczona, wiecznie niewysana, do tego zaczela nam sie przygoda z kolkami. zmienilismy juz mleczko bo po poprzednim mial maly problemy ale teraz sa podobne nie wiem co mam robic, on placze a ja razem z nim. czasem czuje ze potrzebuje raz sie porzadnie wyspac takie bite 9 godzin ale wiem ze to nie mozliwe niestety ;)

Maly ma orblemy z kupka caly czas cisnie nawet przez sen ale nic nie idzie pozniej jak wyjdzie to jest bardzo twarda daje mu wode z koperkiem od dzis moze sie polepszy troszke. Sorry ze sie nie udzielam ale momentami nawet nie mam czasu zjesc czy nawet sie umyc wiec na net zagladam tylko czasami, moze sie to ustabiliuje jakos bo padam na twarz. W srode przyjedzie tesciowa na 2 tygodnie wiec to naprwno bedzie duza pomoc... nie moge sie doczekac ;)
 
Oj dziewczyny, jaki ja miałam dziś ciężki dzień. Chyba jak na razie jeden z trudniejszych od czasu porodu. Mała nie dawała nam dziś wytchnienia. Czułam się jak cyckowy więzień przytwierdzony do łóżka na karmienie. Lila spała w ciągu dnia ze 30 minut, a w pozostałej części był ryk, płacz, wrzask. Przystawiałam ją do cyca, to jadła dość sporo, ale momentami też popiła trochę, odstawiła się i zaczynała wrzask. Po prostu masakra jakaś. Byłam już zmęczona, zła, zagubiona nie mogąc zrozumieć, o co jej chodzi. W myślach przerabiałam ostatnie swoje dania, próbując dopatrzeć się w nich czegoś, co mogłoby małej zaszkodzić (bo nie wiem, czy to kolka, czy ten słynny kryzys trzeciego tygodnia - jeśli tak, to nas to na pewno dziś dopadło). W takich chwilach zupełnie odechciewa mi się jeść. Już mam dosyć tego myślenia o diecie - po prostu jeden wielki stres, zwłaszcza jak później dziecko tak się zachowuje, jak moja Lila dziś.
Najgorzej, że i w zakresie karmienia piersią powinni młode matki przygotowywać. Bo skąd wiadomo, jak karmić efektywnie, że tak powiem, albo co oznacza, kiedy dziecko zaczyna pić, odrywa się po chwili i ryczy? Czy to znaczy, że tylko chciało pić, czy może chce jeść, a tam za rzadkie to mleko, czy może to, że mleko mu nie smakuje? Tysiące pytań bez odpowiedzi. Po tym wszystkim pozostaje tylko tępy ból głowy i ogromne zmęczenie.
W ciągu dnia próbowałam się trochę zdrzemnąć, ale nie było to nawet godzinę, bo Lila już oczy postawiła i wyła.

Exotic, fajnie że się odezwałaś. Rozumiem, że obecnie masz trudny czas. Początki macierzyństwa to wielkie, ogromne wręcz wyzwanie. Ja też tęsknię za snem. Marzyłoby mi się przespanie ciurkiem kilku porządnych godzin. Ale niestety na razie to średnio wykonalne. Pozostaje więc spanie na czuwaniu.

K4rol4 witaj na naszym forum. Rozgość się i pisz, co Ci do głowy przyjdzie.

Gorgusia u mnie właśnie co drugi dzień to jest taka jazda jak na karuzeli. Raz euforia i radość, innym razem lęk, niepewność, obawy. Zwariować od tego można. Ale wierzę, że to nie potrwa wiecznie. Że przyjdą łatwiejsze momenty.

Mart, Twój zawód jest rzeczywiście fajny, bo nie monotonny, ale też pewnie na stres narażony i na użeranie się z innymi ludźmi. Przez jakiś czas pracowałam w firmie produkującej seriale i ten okres wspominam jako jeden wielki stres. Jednak branża medialna daje popalić, trzeba się do tego nadawać. Ja niestety stwierdziłam, że to jednak nie dla mnie.

Matko,ale mnie łeb boli. Cały dzień jednak był ciężki. Jutro przyjeżdżają rodzice mojego M, a później jeszcze moja kuzynka z partnerem. Mam nadzieję, że Lila wytrzyma przyjazd gości i będzie spokojna.

Dobranoc kochane. Spokojnych snów i możliwie dobrze przespanej nocy Wam życzę :)
 
U mnie też wczoraj jazda:no:, ale to kryzys 6 tyg:-D. Ona ciągle chce jeść, a gruba że szok ma nową ksywę: Rysiek po Kaliszu:-) muszę na poniedziałek zacząć odciągać ale nie mam fizycznie kiedy bo dopiero jak zje dwa cyce jest happy, tak to płacz. A jak się już naje to spanie jej nie w głowie. Leży, zadziera głową we wszystkie strony, jak ma oparcie to próbuje się odbijać nogami, oczy otwarte i się rozgląda. Leżąc na M zamiast spać, to go próbuje łapać tymi grubymi łabajami:-D po całym ciele. Nie pomógł leżaczek, nie pomógł smoczek, ona chce albo jeść albo być z nami. Przez cały dzień przespała może łącznie 5 h w tym h w chuście na spacerze. Wczoraj miałam kryzys, jak ryczała o kolejnego cyca to chciałam podać mm, ale w sumie nawet nie mam w domu:no:

W nocy nawet ok, karmienie 12, 4 i teraz Rysiek jeszcze śpi więc idę piec drożdżówi ze śliwkami bo idziemy do dziadków na obiad, a ja zawsze odpowiadam za desery.
 
Ostatnia edycja:
Dziewczyny, które używają Calmy. Na początku te smoki działały genialnie, ale teraz zauważyłam, że jak mały pociągnie to straszne ilości lecą. Jakby się coś rozszczelniło. Składam dobrze, dokręcam mocno, a leci jak z wiadra.
 
”MieMie” pisze:
Marzyłoby mi się przespanie ciurkiem kilku porządnych godzin. Ale niestety na razie to średnio wykonalne. Pozostaje więc spanie na czuwaniu.
Dlatego ja błogosławię nasze Ojcowskie Noce :tak:. Właśnie dzisiaj mnie taka czeka :-). No, ale ja sobie mogę na nie pozwolić, bo Tymek butlą dokarmiany. Normalnie w nocy karmię go tylko piersią, ale jak raz w tygodniu tatuś nakarmi butelką to nic mu nie będzie. A ja mam całą noc spania :-).

”Asia.85” pisze:
Ona ciągle chce jeść, a gruba że szok ma nową ksywę: Rysiek po Kalisz
Buahahhaa :-D:-D:-D.


Zaczynam rozumieć, dlaczego często podaje się argument za kobietami-matkami w pracy: że one bardziej poukładane są i zorganizowane. Co prawda mnie jeszcze kiepsko to idzie :-p, ale już się i tak rozkręciłam i widzę różnice między mną a moim M. Ja, jak już na chwilę uwolnię się od Tymka, to najpierw robię wszystko co musi być w związku z Tymkiem zrobione (lecę wyparzać butelki żeby były gotowe jak się obudzi, przygotowuję wodę do mleka, ogarniam pokój z porozrzucanych pieluch i brudnych ubrań, wyrzucam stertę brudnych pampersów z parapetu :-D itd.), a mój M przychodzi z pracy, jak Mały śpi - to on piwko i komputerek. Ostatnio już nie wytrzymałam, bo prosiłam go, żeby w tym czasie kiedy ja starałam się już długi czas uśpić Tymka poszedł butelki wymyć. A on piweczko. I to jego wieczne "później" albo "zaraz":dry:. No i w końcu po 2 godzinach usypiania Tymek zgłodniał i ja musiałam go zostawić płaczącego, poszłam umyć te butle. No tyle dobrze, że zajął się nim skoro już płakał... Wkurzyłam się, wydarłam się prawie na niego, a on dalej przekonany że to ja przesadziłam... Ehh szkoda gadać. No w każdym razie - ja potrafię w czasie pół godziny wolnego od Tymka zrobić więcej niż on robi przez całe popołudnie i dla Tymka jest zawsze wszystko gotowe. Przydałaby się jeszcze jedna taka Basia, żeby się mną zająć :-p.
 
reklama
chyba kazda z nas ma kryzysowe momenty, trudno nie miec jak nie mamy kiedy sie wyspac, odpoczac, zrelaksowac...


dzieki dziewczyny za słowa otuchy:) no ale nie da sie nie obwiniac,staram sie o tym nie myslec ale czasami łzy poleca. teraz to juz w ogole sie nie odklejamy od cyca... mala gdy ja odkladam krzyczy, a ja teraz nie mam serca by jej po tych wszystkich przezyciach pozwalac lezec w lozeczku choc 5 minut gdy placze. chcialabym jej to jakos wynagrodzic.
irisson, mala po prostu po narkozie dluuugo spala, operacja byla jakos kolo 23chyba a ona sie obudzila o 6dopiero na karmienie, a wlasciwie to pielegniarka ja obudzila, pojadla z 10minut i z powrotem w kimono na kilka godzin...ale juz od poludnia wszystko wrocilo 'do normy'

a no i wiecie, ten odruch ssania u mojej to naprawde jest niezwykle silny... nawet pod narkozą ciagle mlaskała ustkami:P
 
Ostatnia edycja:

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry