reklama

Sierpień 2012

Ale tu dzisiaj spokoj:-) to moj na szczescie jak wraca z pracy to bardzo sie poczuwa i od razu robi o co prosze:-)
Dzisiaj za nami dwa spacery jeden z mama drugi z mezem.
Odebralismy wyniki posiewu mamy jakas bakterie:-( we wtorek lekarz pierwszego kontaktu i pewnie bedzie jakis antybiotyk:-(
Czy kogel mogel to mozna jesc?
 
Ostatnio edytowane przez moderatora:
reklama
A ja dzisiaj miałam cudowny dzień pełen wrażeń. Dzisiaj ślub mojej przyjaciółki, raczej zakładałyśmy że mnie na nim nie będzie. Ale wczoraj wieczorem złapałam doła, że muszę do Urzędu choć pojechać. TZ dzisiaj wyjeżdżał, ale powiedział, że rano posiedzi jeszcze z młodym, żebym mogła wyskoczyć do centrum handlowego po buty - wszystkie poza japonkami i jednymi sportowymi zostały w domu w garażu w kartonach. No i poprosiłam siostrę (kochaną), żeby mogła przyjechać na 2-3 godziny popoludniu żebym pojechała na ten ślub. No więc rano już przed 10 czekałam w CH Targówek aż otworzą się sklepy. Kupiłam piękne szpileczki Ecco przecenione 50% z 500zl na 249 :-). Potem rajtki obciskająco-modelujące w Calzedonii. Po powrocie do domu wyprasowałam TZ ciuchy na koncert, zrobiłam drugie śniadanie. A że młody spał w najlepsze, wykąpałam się, zrobiłam sobie pazurki na czerwono, wyprostowałam włosy, umalowałam się, wyszukałam jakąś sukienkę. Zjadłam spokojnie obiad. W międzyczasie młody obudził się na jedzenie, a potem dalej spać, tyle że już w wózku w ogrodzie. Potem ściągnęłam bez problemu 100ml mleka. I przyjechała moja siostra. Ja już wyszykowana, wypachniona. Pojechałam. Przyjaciółka miała łzy w oczach, że jestem. Byłam z siebie taka dumna. Wszyscy w szoku, mówili że jestem niezła wariatka że przyjechałam, że w ogóle nie widać żebym rodziła (w tych rajtuzach myślałam że tam ducha wyzionę, heh). Spłakałam się na składaniu oświadczeń, ona też płakała. Na całą salę tylko my dwie :szok:. Po 2,5 godzinach byłam już w domku. A mój słodziak spał w najlepsze wraz z moją siostrą w naszym łóżku. Nakarmiony i zadowolony. Wypił 80ml - byłam w szoku że już tak dużo.

A teraz za chwilę jedziemy razem pierwszy raz sami samochodem po moją mamę na dworzec.

Powiem Wam, że taki dzień jak dzisiaj wybił mnie z tego letargu domowego, czułam się zajebiście. Wyszłam do ludzi, zakupy, przejechałam się samochodem, muzyczka z radia itd. Czułam że żyję. A mój mały ssaczek jest taki grzeczniutki i bezproblemowy, że wszystko poszło po mamusi myśli. I pierwszy raz dzisiaj dostał moje mleko z butli. Zero problemów.

Na pewno będę sobie takie dni organizować częściej i polecam każdej z Was :-). Czyni cuda, na doła poporodowego.
 
Mart- nawet czytając opis Twojego dnia się zrelaksowałam... Jak ja bym chciała taki dzień.
Czuję się taka uwiązana w domu...bez samochodu, taka nieogarnięta i taka...sama. Wieczorami łapię doła... Nawet nie mam kiedy się spokojnie wykąpać, umyć i wysuszyć włosy...nawet nóg nie mam kiedy ogolić. Mały niby ładnie śpi (ostatniej nocy nawet 6h z przerwami na karmienie spałam), ale jak śpi to prasuję, sprzątam i dla mnie już czasu brak.
A dziś to już w ogóle- dziewczyny... pokarmu prawie nie mam :-( Tak pięknie było, aż samo kapało z piersi jeszcze wczoraj. A dziś... piersi są puste. Wypiłam teraz karmi, dużo wody, bawarkę i zjadłam trzy kanapki z wędliną i ogórkiem. Może coś ruszy...bo ja chyba zbyt mało jednak jem.
Dziś na spacerze znajomi byli w szoku jak mnie zobaczyli, bo taka płaska już jestem i coraz szczuplejsza. Muszę chyba bardziej pilnować jedzenia.
Mojemu M wyskoczył dysk z kręgosłupa... musi pracować, bo mają teraz gorący okres,więc o l4 nawet nie myśli.
Sorry,że tak Wam marudzę...
 
Mart, gratuluję udanego dnia :tak:. Takie wyjście na świat naprawdę dużo daje. Warto się czasem postarać tak wyrwać, bo taki wypad nieźle ładuje akumulatory. Ja to się cieszyłam z pierwszego samodzielnego wyjazdu do M1 po pieluchy :-D:-D.

gorgusia pisze:
nawet nóg nie mam kiedy ogolić.
Hahaha...:-D:-D Jak to przeczytałam to przypomniało mi się jak jakieś 2 tygodnie temu wzięłam się za depilowanie nóg i zajęło mi to 1,5 godziny przez Tymka. I ostatecznie i tak wyszłam na spacer z jedną nogą ogoloną :-D:-D. Ale co tam... nikt mnie tu na krakowskiej wsi nie widział... :-p


A ja dzisiaj jestem boginią. 100% cierpliwości dla Bąbla, łazienka czysta, zaległe Tymkowe pranie wyprasowane, zaległe suszące się leży na półkach, następne już wisi i się suszy, przygotowałam sobie pyszny obiadek i nawet go zdążyłam zjeść, a w piekarniku pachnie świeżutki biszkopt z jabłkami :-D. Zaraz jeszcze posortuję reklamówkę ubranek, które dostałam od kolegi z pracy. No miszcz :-D. Wybaczcie samouwielbienie, ale kto mnie doceni jak nie Wy :-). Nie mam co liczyć na najbliższe otoczenie :dry:.
A mój M w tym czasie na meczyku...:dry:
 
Ostatnia edycja:
Mart, Dzag - dzielne z Was babki :D Mart - Twój opis dnia rzeczywiście rewelacyjny :) super dałaś sobie ze wszystkim radę :)

ja dziś trochę posprzątałam, w sumie od 8.30 jak wstałam na siłę (zwlec się z łóżka nie mogłam) do 17.00 jak przyszła w odwiedziny ciocia nie usiadłam na tyłku poza tym jak jadłam obiad i jak małą karmiłam... tak to myłam gary, gotowałam, sprzątałam, umyłam szafę zasypaną gipsem po remoncie, poukładałam trochę ciuchów (kropla w morzu), posprzątałam łazienkę, umyłam podłogi, starłam kurze... męża najpierw nie było, potem sobie posiedział na kanapie, potem pomógł nieco (poodkurzał) a potem zrobił sałatkę z tortellini i zapiekanki i obsługiwał stół w czasie jak była ciocia, ja sobie tylko siedziałam i z ciocią gadałam, no i zajmował się też Natalią. czyli w sumie OK. ale generalnie o nic go nie prosiłam - bo tak jak mówisz Dzag - mówi "zaraz", "później" albo jeszcze gorzej - nic nie mówi, więc ja nie wiem czy w ogóle usłyszał o co go proszę, czy zapamiętał, i kiedy będzie miał zamiar to zrobić, więc po prostu robię sobie sama i tyle

gorgusia - współczuję samotnego siedzenia i doła... ja też już parę dni spędziłam sama, od 9 rano do 22... w sumie codziennie mąż gdzieś wychodzi a czasem na bardzo długo. też zawsze mam jakiegoś doła przez to... ale tłumaczę sobie to tak - pocieszam się - że jak jestem sama to nikt mi nie przeszkadza, nikt na mnie nie patrzy, mogę robić co chcę i kiedy chcę, no i jednego dnia wyszłam na spacer, drugiego poszłam na zakupy... no i tak pomalutku czas mija. zawsze można się gdzieś wybrać autobusem :)
teraz też mnie mąż opuścił, pojechał do kumpla, Hania coś nie chce zasnąć, smoczek jej wypada i się budzi... Natalia na szczęście odpadła w końcu po pół godzinie gadania do samej siebie w łóżeczku. ja siedzę przed kompem, sterta rzeczy do pozmywania ale ma to gdzieś :) umyję sobie rano :P no bo któż by inny jak nie ja :P
napiję się jeszcze czegoś i pójdę chyba spać, w końcu się wyśpię może? bo codziennie się kładę koło północy... jak nie mycie garów to prasowanie, ale dziś już olewam.

ale jaka ja jestem beznadziejna... czuję że mi się okropnie chce pić ale nie mam na nic ochoty i siedzę już sklejona taką gęstą śliną, zaraz uschnę ale nie idę się napić bo nie mogę wymyślić na co miałabym ochotę... tragedia. że apetytu nie mam to wystarczająco źle, ale żeby nie mieć ochoty na nic do picia? dziwne... jedyne co mi super wchodzi ostatnio to zioła, pokrzywa i herbatka na laktację... ale nie chce mi się iść wody gotować i czekać aż się herbatki zaparzą... chyba mam coś z głową :P
 
Ostatnia edycja:
Dzag 'miszczu' jeszcze domowe obowiazki ale ciasto! Masz powera:-)
U mnie wczoraj odskocznia 20min wypad do lidla po mm:-)
Ja dzisiaj sie splakalam bo hemoroidy poporodowe ostro daly o sobie znac. Ledwo chodze, ledwo siedze a w tym stanie jeszcze poprasowalam:-( ale wlaczylo mi sie poczucie obowiazku bo nawet mama mnie chciala wyreczyc. I cos mnie gardlo cmi:-(
Maly dlugo zasypia cos:-(
Zaczely sie juz odwiedziny, wpadla sasiadka z pieknym pajacykiem z 5-10-15. A jutro znajomi sie zapowiedzieli. Ide lulu bo niedlugo pobudka a nie mam sumienia robic nocy taty bo ja i tak wiecej z pobudkami ostatnio spie niz maz, tyle bidulek pracuje a i tak sam sie w nocy poczuwa. Bardzo mnie wspiera. Oj sie rozpisalam:-)
 
Nasz dzisiejszy dzień dosyć intensywny. Lila pospała w nocy ładnie, rano poleżała z nami w łóżeczku i minki swoje porobiła. Ok. 11 przyjechali M rodzice na śniadanie i posiedzieli po późnego popołudnia. Po 17 wpadła też do nas kuzynka z partnerem. Lila była dziś spokojniejsza. Mama M, która jest pediatrą, jak zobaczyła płaczącą małą to stwierdziła, że ona albo ma kolkę, albo męczą ją te bąki albo coś... I daliśmy jej takie kropelki przed karmieniem. Po nich Lilcia spała po każdym karmieniu ze 2h. Czyli to chyba rzeczywiście coś musiało być na rzeczy z tym brzuszkiem. Tylko wobec tego na co ta moja dieta? No ok, zjem czasem surowe jabłka, dziś zjadłam surówkę z marchewki i jabłka (na surowo),ale czy to może zaszkodzić? Dochodzę do wniosku, że niezależnie od diety, jak dziecko będzie miało mieć kolkę, to będzie ją miało nawet jak zje się wszystko "przepisowo".

Mart bardzo fajnie czytało się opis Twojego dnia. I to co napisałaś - taka radość z wyrwania się nawet na chwilę od codziennych obowiązków. Poczucie, że wciąż wiele można, że ludzie tak miło Cię przyjmują :-D No niesamowita sprawa. Oby, tak jak piszesz, więcej takich dni. Ja pewnie się tak fajnie poczuję, jak w końcu zaliczę fryzjera :)

Dzag, tatusiowe noce to fajny pomysł. Choć ja karmię na razie tylko piersią, to moja mała jest jakby do mnie przykuta. Też miałam wczoraj, podobnie jak Asia, pokusę, by dokarmiać mm, ale przetrwałam ten chwilowy kryzys. A tak poza tym, to gratuluję coraz lepszej organizacji. Jeszcze niedawno pisałaś, że ciężko jest cokolwiek zrobić, a teraz proszę :tak: Tyle rzeczy sama ogarniasz. To jest godne podziwu. I bardzo mnie pociesza, że skoro teraz czuję się taka niezorganizowana i jakaś nierozgarnięta, to nie będzie trwało wieczność, że będzie lepiej. I bardzo dobrze, że samą siebie chwalisz. Trzeba siebie docenić, dostrzec to, co się robi, a nie to, czego się nie robi. Super :) A poza tym, to też rozumiem, jak prosty wyjazd do sklepu może cieszyć i dawać satysfakcję. W końcu wyjazd z dzieckiem wymaga niemałej organizacji.

Asia, Twój opis wczorajszego dnia, córci - Rysia i jej ogólnego funkcjonowania - bardzo zabawny. Ciekawie się czyta o tym, jak funkcjonujecie i sobie radzicie.

Milionka nie zazdroszczę tych hemoroidów. Pamiętam, że zaraz po porodzie z ich powodu wręcz wyłam z bólu. Dziewczyny mi tu poradziły, żeby zastosować czopki i maść. Po trzech tygodniach stwierdzam znaczną poprawę. W końcu mogę normalnie siedzieć - co za radość wielka. Może i Tobie to pomoże. Trzymam kciuki, bo wiem jaki to ból i niewygoda.

Olga, bardzo dobrze się dziś zorganizowałaś. Z tego, co napisałaś, naprawdę bardzo dużo zrobiłaś. Mam nadzieję, że jesteś z siebie zadowolona, bo być powinnaś :)

Gorgusia - życzę Ci lepszych dni. Też ta kwestia diety mnie dobija, zwłaszcza, że widzę, że nie zawsze ta dieta pomaga. A organizm mamy też musi mieć z czego czerpać energię do codziennego funkcjonowania. Tobie też na pewno lepiej by zrobiło, gdybyś zjadła to, na co naprawdę masz ochotę. I gdybyś zrobiła coś dla siebie. Ja myślę, że jeszcze trochę czasu i będziemy w stanie więcej zrobić niż teraz. Dzieciaczki będą rosły, więc jest nadzieja, że będą się stawały coraz bardziej samodzielne i świadome wszystkiego. Głowa do góry :-D

Ech, ostatni goście wyjechali dziś ok. 19:30. Złapałam się na tym, że jak rozmawiałam z kuzynką, to byłam tak padnięta i wykończona, że prawie usypiałam na siedząco. Teraz coś słyszę, że Lilcia nieco jęczy, więc pewnie za chwilę wstanie. Muszę więc się położyć - bo plecy mi padają ze zmęczenia i bólu. Miłego wieczoru dzielne Sierpnióweczki :)
 
MieMie a co za kropelki dajesz małej na brzuszek?? to i ja zainspirowana postem Mart też się pochwalę ale dniem wczorajszym:-p Miałyśmy pierwszą wizytę w przychodni i ja miałam poprawkę na uczelni i duże zakupy były przed nami i wszystko jednego dnia. Dzień wcześniej panikowałam do tż że nie ogarniemy się:-( no ale wstałam raniutko jak mała spała to zjadłam wykąpałam się wyprostowałam włoski mała się obudziła to ją nakarmiłam ubrałam się przebrałam mała i do lekarza. Byliśmy nawet wcześniej. Malutka u lekarza była mega spokojna i kochana:tak: wróciliśmy do mieszkanka ja przyszykowałam sobie ciuszki na zmianę tż zrobił pyszne drugie śniadanie nakarmiłam małą, zjadłam umyłam się umalowałam i przebrałam pojechaliśmy do mojej szkoły a tam wszyscy w szoku jak ja wyglądam czy wogóle rodziłam?? że seksi laska ze mnie i nie widać że jakiś brzuch miałam i 2 tyg temu rodziłam:-D ah odrazu lepiej się poczułam bo i kumpelki to mówiły i kumple co do mnie świrowali ale ja zajęta wiecznie jestem:-p brzuch płaściutki cyce jak donice. Kurczę prawie w samozachwyt wpadłam ten wzrok kumpli :laugh2: malutka pięknie przespała cały egzamin w samochodzie z tż:-p a póżniej jeszcze całe zakupy w hipermarkecie też spała i mogliśmy zrobić spokojnie zakupki ;-) super się czułam po powrocie nakarmiłam małą zrobiłam nam żarełko. A tż mówi że ślicznie dziś wyglądam:happy: no i się poprzytulaliśmy troszkę już prawie nie wytrzymałam:wściekła/y: ale powiedziałam sobie że już połowa i tylko 3 tyg zostały;-) obejrzeliśmy jeszcze wieczorkiem filmik (mała spokojnie dała cały obejrzeć) ;-) i kurczę taka szczęśliwa zasnełam:-) potrzebne jednak takie dni żeby poczuć się lepiej. Teraz naprawdę czuję się szczęśliwa:happy:
 
reklama
witajcie:-)

miło czytac jak młode mamusie zdbają nie tylko o dziecko ale tez o siebie:tak: gratuluje Wam i tak trzymać!

o 7.00 wyszykowałam rodzinke na pielgrzymke do Tulec, 10km idą w jedną stronę,mam nadzieje ze dojdą dziewczynki bez problemu, mąż wziął spacerwóke (inglesina trip) przyda się jak im będą nóżki bolały, rok temu ja tez szłam, na 2 wózki szliśmy:-D w tym roku idą w intencji za zdrowego Bruna:-) po mszy po nich pojadę autem.

Pozdrawiam i zycze udanej niedzieli
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry