reklama

Sierpień 2012

Ja mam wyjścia co poniedziałek i środę ale średnio mnie to relaksuje, fryzjer czy zakupy też ciągle myślę o Uli czy się nie obudzi. Do końca 4 t przesypiała nawet po 6 h teraz jest tak ciekawska albo głodna, że nie spanie jej w głowie, dziś w nocy karmienie o 12,3,5.

MieMie, kolki to fizjologia i dieta nie dieta jak ma niedojrzały układ pokarmowy to kolkę będzie mieć i tak.

sempe, zazdroszczę, mi się jeszcze nawet do kościoła nie udało wyrwać od porodu.

dzag, jeśli chodzi o mojego to nie trzeba nawet prosić: kąpie on, witaminy daje on, pępek robi on, przewija w nocy i przynosi mi małą on, szykuje mi laktator on, wyparza butelki i szykuje przed moim wyjściem na zajęcia on - kurde wyszłam na jakąś retardet:-D

Olga, musisz jeść i pić!

Zmykam, M z małą siedzi w chuście, a ja piekę szarlotkę na wyjście do teściów.
 
reklama
ha ha to już wiem dlaczego jestem taka szczęśliwa :rofl2::-D mi Ola jakoś specjalnie nie przeszkadza w wychodzeniu. malowaniu się i goleniu nóg :rofl2:. Właściwie w domu jesteśmy rano troszkę dłużej a potem zawsze coś kombinujemy. Wczoraj byliśmy w takiej ekstra restauracji zrobionej na stary zamek (tzn lekko tandetne ale są rycerze i mega wypasiony plac zabaw) Maks najpierw ponad godzinkę fikał a potem zjedliśmy obiad i ręcznie robione lody na prawdę pycha ;-) dziś idziemy na rekonstrukcję obrony wieży spadochronowej (takie lokalne miejsce kultu z września 39) i pokaz pojazdów wojskowych.Jak widać militaria u nas królują :-D

Przyznam się Wam jeszcze, że zaczynam kochać Olę. Drugi raz tak mam więc chyba to u mnie norma, że nie ma miłości od razu. Najpierw jest potrzeba opieki, odpowiedzialność ale mogę bez dziecka żyć teraz z każdym dniem czuję jak zalewa mnie coraz większa fala szczęścia i miłości i nie umiem już powoli bez niej oddychać. Zaczynam powoli etap kiedy nie potrzebuję wychodzić bez dzieci i pewnie troszkę on potrwa. Kurde nie mam depresji poporodowej normalnie jestem mega szczęśliwa trzymajcie kciuki żeby jak najdłużej.

miłej niedzieli
 
Witajcie;-)
Widze ze wiekszosc mamusiek happy;)milo sie czyta ze u Was tak poukladane i Wy zadowolone i zrelaksowane, tak trzymac Dziewczyny:tak: Ja ostatnio czesto wychodze ale to zalatwianie spraw, wiec na szybko wychodze z domu, srednio ogarnieta...Nie chce nadwyrezac mamy wiec wychodze, ogarniam sprawy i wracam szybciutko...Ostatnio pojechalismy z M na moja uczelnie poskladac ostatnie papiery, w sumie przyznam sie pomyslalam ze mimo ze to znow w sprawach to jednak jakas ,,wycieczka''-mala odskocznia...Hmm ale szczerze mowiac nie moglam sie zrelaksowac bo ciagle myslalam o Malym. A no i bylismy z Malym na grillu u siostry i niby spal sobie grzecznie ale ja bylam po troche ciezkawym dniu i siedzialam spiaca i zmeczona i znow nici z relaksu:nerd: No coz innym razem:tak:
gorgusia trzymaj sie, bedzie dobrze! sama jak widzisz rzadko kiedy mam czas zeby sie ogarnac, ale niedlugo to minie.Maluchy podrosna, rzadziej beda jesc, bedziemy miec wiecej czasu dla siebie, trzeba byc dobrej mysli:tak:
Mala.di ciesze sie ze u Was wszystko dobrze sie skonczylo:tak: szczescie w nieszczesciu. Niestety czesto wiele rzeczy niezaleznych jest od nas, czasem los plata figle...Trzymajcie sie Ty i Malutka!;-)
 
Brawo kobietki, bo szczęśliwa mama to szczęśliwe dziecko.
Ja już fryzjera po porodzie zaliczyłam, zakupy i zostawiam Młodego z M jak on jest w domu a ja po starszego śmigam. Jak ich zostawię to nie myslę nawet ciągle jak tam oni, a to przez mojego M, który na pytanie dacie radę, twierdzi a z czym: jak głodny dam butelkę, jak śpiący położę spać, jak aktywny pochodzimy i pooglądamy mieszkanie. mądral;-), ale nawet mu to wychodzi:baffled:
My dzisiaj żyjemy na nogach od 5.25 - Maciej ogłosił pobudkę. Obiadek z wczoraj tylko ziemniaki obrać, jak M ściągniemy z łóżka, bo noc odsypia, z chłopakami do kościoła pomaszerowaliśmy, bo Starszy przejął się, że go siostra do komunii nie dopuści jak nie będzie chodził. Teraz Młodszy śpi, a Starszy gra, a ja relaksik. O 14 trzeba jeszcze raz ze Starszym czytankę przeczytac. Ot życie matki:-)
 
No właśnie! Jakimś wielkim optymizmem, szczęściem i radością bije z naszego forum. Bardzo mnie to cieszy.
Ja dzisiaj znowu się wyrwałam na zakupy - tym razem do Kauflandu po produkty na obiadek i do rossmana po różne podpaski, wkładki laktacyjne, pieluchy itp. A Staś w tym czasie na spacerze z Babcią. Teraz został nakarmiony (prawie przez sen), i dalej śpi na tarasie. A ja gotuję krem z cukinii, kaszę i piersi z kurczaka na drugie danie. I zjem dzisiaj sałatę z oliwą i odrobiną balsamico, myślę że nie powinno być dramatu.

Ja też poproszę o nazwę kropelek na kolki.
 
Dzięki Dziewczyny :-*
Malutki teraz śpi, a ja zrobiłam bitki wołowe w sosie własnym- szkoda,że ja nie mogę ich zjeść :rofl2: Ale chociaż M będzie zadowolony, bo dziś znowu pracuje.
Jak czytam ile Wam M pomagają to w sumie mój mi mało co pomaga. W nocy wstaję tylko ja, ja przewijam, ja noszę. Tylko kąpiel robimy razem. Ale wynika to głównie z tego,że M jest ciągle w pracy. Dlatego ja jestem non stop sama...

Kakakarolina- podbudował mnie Twój post... nie mam odwagi nikomu o tym mówić, a mam wrażenie,że za mało kocham tego mojego Szkraba. Kocham go, wiem,że muszę o niego dbać, wiem,że jest całkowicie zależny ode mnie i bardzo mnie potrzebuje, ale ta miłość wydaje mi się być taka bardziej gadana niż faktycznie istniejąca... Boję się i tym bardziej łapię doła,że może jestem złą matką.... Z każdym dniem mam większą potrzebę tulenia się do niego, bycia z nim,więc może potrzebuję czasu i tyle....
Kacper jest wystaranym i wyczekiwanym Dzieckiem. Bardzo go pragnęliśmy, a tu ja tak daję ciała....
 
MieMie, wlasnie, co to za cudne kropelki? :-D tez je chce...ja daje małej esputicon i nic a nic nie jest lepiej. chyba w koncu przestane je dawac...

dzag, gratulacje takiego ogarniania:) Tymek przestal Ci tak dawać popalić?cos mnie ominelo? bo wierzyc sie nie chce ze az tyle jestes w stanie zrobic przy małym rozrabiaku:)

milionka, tez mialam te hemoroidy po porodzie...w szpitalu dawali mi jakies czopki, w domu tez je bralam i nic a nic nie pomagalo, po tygodniu kupilam krem procto hemolan, czopki odstawilam i na nastepny dzien przestalo bolec


Mart, no takie dni wsrod ludzi sa nieocenione, tylko w moim wypadku to nawet wtedy jestem caly czas z małą tyle że poza domem... w domu zreszta tak samo, czy jestem sama czy nie, to opiekuje sie nią i tak tylko ja. kocham małą nad życie ale chcialbym miec czasem choc chwile wytchnienia, ale ona spi tylko w nocy albo czasem w dzien,w chuscie, wiec i tak odpoczac nie moge bo musze wtedy łazic po mieszkaniu albo cos bo inaczej sie budzi jak sie nia porzadnie nie buja... wczoraj uspilam ja w chuscie i wyszlam na spacer ale w wózku już, po pol godzinie sie obudzila... ale nawet tyle spokojnie nie pospala, ciagle sie przebudzala...
mama czy siostry to sobie lubia na nia popatrzec, czasem to owszem wezmą na rączki ale to na 5 minut bo przeciez nie beda z dzieckiem lazic i bujac i nie wiem co robic jak ja ją do tego przyzwyczailam...


gorgusia, ja codziennie mam takie gorsze momenty, gdy juz nie mam sily i mam cholernie dosc wszystkiego.

asia, ja tez chce szarlotke...... :P o rana sie zbieram do jej zrobienia ale nie mam nawet kiedy jabłek obrać:baffled: jedyna wolna chwile wykorzystalam na zrobienie obiadu i ogarniecie pokoju....
 
Ostatnia edycja:
a ja jeszcze nie zorganizowalam sie na tyle, zeby tak dobrze jak Wy ogarniac. ale wszystko w swoim czasie... poki co bardzo mi tomek pomaga, ciekawe co bedzie jak za dwa tygodnie wroci do pracy. mam nadzieje ze juz troche bede obyta z dzieciem. no i tesciowka bierze wtedy urlop, to wpadnie z tola posiedziec, a mnie moze sie uda tez fryzjera i kosmetyczke zaliczyc. dostalam tez od kolezanki z pracy jakis mega cudny czekoladowy masaz, mam zamiar skrzetnie to wykorzystac... no i przede wszystkim wyrywac sie z domu na te wyczekane spacerki, poki co wczoraj bylismy pierwszy raz, i wiecej z tym bylo stresu niz przyjemnosci ;) ale dotarlismy do kalimby, mojej dzieciowej knajpy pod domem, gdzie serwuja dobra inke. to bylo bardzo mile :)
pozdrawiam Was niedzielnie i tez sie ciesze, ze tak sie tutaj fajnie nam uklada. a te mniej poukladane - w tym ja - dajmy sobie czas, bedzie dobrze :tak:
 
dziewczyny nie wiem jak w pl z tymi kropelkami,ale z tego co wiem tez sa dostepne.my wlasnie uzywamy infacol jesli cos sie dzieje, choc moze zdazylo sie 2-3razy. jak daje mm to przed podaniem butelki daje malej pol dawki. a do tego jak meczy sie ze zrobieniem kupki,albo gazami to czasami pare kropelek espumisanu dla dzieci. niby oba leki sa od pierwszego miesiaca,ale poczytalam po neci i duzo osob daje wczesniej. bo z drugiej strony jak dziecko ma sie meczyc, a ma mu cos pomoc...tylko, ze wiadomo, nie cala dawke.infacolu pol daje jak cos, a espumisanu 5-7kropelek. nie wiem czy na kazde dziecko,ale na moje dziala...po 20min zaczyna sie taki baczkowy koncert, ze lepiej nie mowic ;)

a gorgusia dlaczego bitek wolowych nie mozesz?ja tez karmie piersia i ostatnio normalnie jadlam gulasz wolowy, bitki wieprzowe itd.z tym,ze nie dodaje cebuli ani zadnych innych tego typu rzeczy. bardziej sos robie na bulionetce ciemnej,wolowej.smak ma przepyszny i nie musze osobnych obiadow gotowac. moze ja tylko tak dziwnie juz sama siebie karmie po pierwszym dziecku. z Filipem tak sie cackalam na poczatku,w koncu stwierdzilam, ze trzeba probowac i nie zwariowac w tym oszczedzaniu.smazone odpada...ale duszone itd,dlaczego nie. choc bitki,gulasz zawsze mieso przed duszeniem obsmazam,ale przebojow zadnych nie mialam poki co :) ale to moze ja taka odwazna po starszym synku i karmieniu przez 13miesiecy?:-p
 
reklama
Gorgusia u mnie w zestawie szpitalnym też jest wołowina duszona.

mój TZ bardzo pomaga. Nawet nie dlatego żeby pomóc, tylko dlatego że on chce ogarniać małego bo ma taką potrzebę. W nocy dwa razy wstaję ja, ale to tylko dlatego, że karmię piersią i odkładam potem do snu po przewinięciu, więc skoro i tak się budzę żeby karmić, to nie będę budzić TZ tylko po to żeby mi go podał albo przewinął. Ale np o 6-7 rano, jak małego nakarmię i sobie leżymy we 3 w łóżku naszym, to TZ sam mówi dobra to ja go przewinę, wstaje i przewija. Poza tym u nas dzidź taki grzeczny że mało jest do ogarniania.

TZ właśnie wrócił do domu po wczorajszym koncercie i mówi, że wczoraj w nocy chciał wracać bo tak strasznie tęsknił za małym, że w hotelu wieczorem myślał że oszaleje i że zaraz wsiądzie w samochód i przyjedzie 250 km bo nie wytrzyma :-)
 
Ostatnia edycja:

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry