Mart, zaciekawiłaś mnie swoim postem. Co ciekawego robisz zawodowo - jeśli oczywiście to nie tajemnica

Jeśli chodzi o pępuszek, to Lili odpadł w 6 dniu, niespodziewanie jak zmienialiśmy pieluszkę. Jeśli chodzi o szwy - rozumiem, że o te dolne... to nie wiem. Niby w szpitalu mówili, że powinny się wchłonąć po 6 dniach,ale mi się to wydaje za wcześnie. Nie wiem, czy ja mam szwy tam, bo jeszcze nie patrzyłam. Jeszcze nie mam odwagi. W szpitalu położna żartowała sobie, żebyśmy ( i ja i M) nie patrzyli tam do ok 6. tygodnia, żeby się nie przerazić. Ale spoko,na razie i tak nie mam takiej potrzeby...
Summerbaby nasza Lila usypia w łóżku, które (z racji niewielu pomieszczeń jak na razie) jest w małym pokoiku, gdzie śpimy. W trakcie nocy, jak ona się przebudza, to ją karmię na naszym łóżku i odkładam do jej łóżeczka. A nad ranem już zostawiamy ją w łóżku i ona już leży z nami. Rzeczywiście najgorsze jest określenie granicy i wyczucie, kiedy pewne nasze działania mogą być szkodliwe w przyszłości dla dziecka ze względu na wytworzenie u niego nawyków i przyzwyczajenie go. Myślę, że pewnych błędów się nie uniknie niestety. Bo ja sama w pewnych sytuacjach nie wiem, czy to,co robię jest OK. Ale zdaję się tu już na instynkt i ryzyko ewentualnych problemów.
Asia - jeszcze w kwestii typowo praktycznej. Jak tą dynię przygotować do tej zupy? Przeciąć na pół, wybrać miąższ? Ale ten bez pestek? Pytam jak głupol, ale co mi szkodzi. Na necie mogę to sprawdzić, ale wolę tu zapytać
Nasza Lila dziś była nieco bardziej marudna. Jest zmęczona,ale krótko i płytko śpi - pewnie dlatego, że wczoraj miała intensywny dzień. Zdążyliśmy ją jednak zabrać na spacer. Dała nam zjeść śniadanie i obiad - więc i tak jest super. No a teraz też sobie drzemie. Mam nadzieję, że da mi obejrzeć "Pierwszą miłość"

A dziś jak tam spacerowaliśmy z nią z M, to naszły mnie myśli, co dalej. Co dalej z pracą, kiedy do niej wrócić w razie czego. Czy do obecnej, czy szukać w zawodzie. Jeśli szukać, to kiedy zacząć. Poza tym zastanawiałam się, jak po powrocie M do pracy i wyjeździe mojej mamy (bo ona przyjedzie na jakiś czas jak M wróci do pracy) ułożyć sobie to wszystko. Jak się zorganizować. Tak, żeby być w stanie i posprzątać i ugotować obiad i zająć się małą i zrobić coś dla siebie... Czy to w pierwszych miesiącach jest w ogóle możliwe? No i takie dziwaczne myśli mnie dopadły. Ale może to normalne dylematy...
My na obiad mieliśmy dziś makaron pełnoziarnisty z białym serem, jogurtem naturalnym i odrobiną cukru. Miła odmiana po ciągłym futrowaniu marchewki, fileta, marchewki, ryżu, buraczków itp.
Mart doskonale rozumiem Cię w związku z tą dietą jałową. Może już odrzucać od stałego menu i obaw przed zaszkodzeniem dziecku. Mi chyba bardziej odpuści stres jak mała skończy miesiąc.
Mała.di mam nadzieję, że u Was lepiej. Trzymajcie się dzielnie dziewczyny
Olga, super, że się ze wszystkim ogarnęłaś - dziewczyny Ci usnęły i mogłaś przy kawce obejrzeć "PM". Też lubię takie chwile - z poczuciem, że się sporo zrobiło i ma się chwilę na wytchnienie i zebranie myśli. A to, co
Asia podesłała odnośnie perfekcyjnej - to tylko dowodzi, jaką ściemą i kreacją jest tv.I później kobiety się dołują,bo widzą taką Małgosię R. i wydaje im się, że taka ona idealna. Ech nie ma co, jak już któraś z Was napisała, lepiej mieć mniej perfekcyjnie a za to spędzić owocny czas z dzieckiem niż odwrotnie.
Asia, apetyczne menu, chyba sobie je skopiuję i kiedyś czegoś z tego, co wymieniłaś, spróbuję. Kto zaszczepił w Tobie taką miłość do zdrowego żywienia i pomysłowość w przyrządzaniu potraw? Ja jestem niestety mało kreatywna w kuchni, mimo wielu książek kucharskich zakupionych w sklepie mało eksperymentuję - brakuje mi wyobraźni chyba... Więc najwyższy czas to zmienić.
Dziewczyny jeszcze pytanko do Was - jak często kąpiecie własne dzieciaczki - codziennie czy np. co drugi dzień?