reklama

Sierpień 2012

O kurcze ale historia z mała.di!!! Dobrze że nie ma żadnych zmian w tomografii. Ale biedna się nastresowała okropnie. No i jednak ten zabieg mała miała. Nawet sobie nie wyobrażam co mała.di przeżywała.

Wczoraj ktoś mi podmienił dziecko. Z mojego aniołka zrobił się mały diabołek! Cały dzień chciał być przy cycu. A jak go odstawiałam to po paru minutach był ryk. Nie mógł usnąć, wiercił się, kręcił, płakał. Na szczęście w nocy udało mu się nadrobić, bo jak usnął o 22 to obudził się o 3 w nocy! A potem o 6. Od rana znowu trochę pomarudził. Teraz o 8 zjadł i leżał ładnie w łóżeczku. Ale już go słyszę, więc mu się znudziło. Lece!! Będę później.
 
reklama
Weronka witaj, dasz radę. Już wszystkie dziewczyny z naszego spotkania mają dzieci, więc poczekamy jak Tola i mama ogarną świat i może jakieś spotkanie, póki pogoda ładna. Warszawskie mamusie co WY na to? Tylko czy ktoś mi odpowie, bo gdzieś dziewczyny zginęły z forum;-)
Dzag to Ty nas tutaj zagadujesz jakimiś przepisami z prawa pracy i człowiek mysli, że Ty kadrami się zajmujesz, a Ty detektyw jestes i tropisz mężów koleżanek z forum. A Tymek w wózku dla zmylenia przeciwnika:-)
Olga u mnie nigdy nie jest perfekcyjnie i ja mam na to swoje pozwolenie. Wolę czas z dziećmi spędzić niż ciągle sprzątać:laugh2:
A ja wreszcie mogę bardziej nacieszyć się Maciejką, bo jak odwiozę Młodego do szkoły to mamy trochę czasu dla siebie, a potem jak Młody wraca mam więcej czasu dla niego i nie czuję się taka porozrywana. Maciejka dzielniak w niektóre dni już o 6.50 jedzie z bratem do szkoły.
U nas powoli rytm dnia się ustala, ale mamy jedną stałą rzecz - kupa o 6.10- codziennie;-)
 
marcia - może przechodzisz kryzys laktacyjny? my też przechodziliśmy w 4 tygodniu - nasze dzieci rosną i potrzebują coraz więcej pokarmu a piersi jeszcze tyle nie produkują - dzieci więc chcą więcej wisieć na cycu bo są głodne ale dzięki temu pobudzają piersi do jeszcze większej produkcji. Jeśli to to, to pocieszę Cię, że za 2-3 dni wszystko się unormuje i wróci Twój aniołek ;-) no chyba, że to kolki :evil:

U nas też wszystko gra, odkąd mąż wrócił do pracy a Natalka do żłobka to mam trochę więcej czasu (choć nie zawsze bo np. wczoraj Wito darł się aż do spaceru o 14-tej, za to jak ferajna wróciła do domu to spał do wieczora jak aniołek i oczywiście nikt mi nie uwierzył, że miałam sajgon..). Wczoraj pierwszy raz odebrałam sam (t.j. z Wiktorem) Natalkę ze żłobka i byliśmy w trójkę na placu zabaw, nawet nam to ładnie wyszło tylko przy ulicach mój mały rozrabiaka nie chciała mnie złapać za rękę więc musiałam ulice pokonywać z nią pod pachą!

Dziś już ogarnęłam chatę, pranie się kręci, obiad tyrkocze, góra prasowania przyszykowana. O 12 muszę odebrać Natkę ze żłobka bo jedzie dziś z dziadkami do zoo, trochę jej zazdroszczę ;-)

Ostatnio u chirurga na pędzlowaniu pępka dowiedziałam się, że Wiki ma stulejkę i chirurg zaleca ją odkleić i teraz mam zgryz co robić, ale to już inny wątek..

miłego dnia dziewczęta :-)
 
Ostatnia edycja:
katiusza ja też właśnie pomyślałam o tym że to kryzys laktacyjny, bo po każdym karmieniu błagałam żeby tylko wytrzymał 1,5-2 godziny żeby mi się cycki zdążyły napełnić, bo wypijał do ostatniej kropli. I miał wielką potrzebę ssania! Ale to widzę że nie tylko on :-) no i ja też wczoraj skapitulowałam i podałam mu smoczka. Jak się ładnie po nim wyciszył. Na szczęście dzisiaj jest już lepiej i obywa się bez smoczka. Zobaczymy popołudniu. Jak pisałam wcześniejszego posta że zaczyna marudzić to wzięłam go do siebie trochę poleżał mi na klacie, trochę na kolanach i był nawet spokojny. Po pewnym czasie znowu zaczął marudzić, ale widziałam że już zmęczony zaczyna być. Złapał za cyca, ale chyba nie żeby sie najeść tylko żeby usnąć. No i śpi słodko już prawie godzinę. Ja zdążyłam się wykąpać, trochę ogarnąć i wstawić pranie. Zaraz poprasuję póki mam możliwość. A jak się mały szkrab obudzi to pójdziemy na spacer.

Ja podziwiam wszystkie dziewczyny, które mają dwójkę dzieci (albo więcej). Mnie by było ciężko się tak zorganizować. Chciałam się szybko starać o drugie, ale chyba z rok czasu sobie jednak damy. No chyba że wyjdzie "przypadkiem" ;-)
 
Hej dziewczyny.
Marcia moja mala wczoraj byla taka maruda przez cala noc i dzien.Ciagle plakala i chciala na rece ,prawie nie spala tylko tak drzemala i co 5 min otwierala oczy.Dzis za to odsypia na razie.
Ja tez chusty nie kupuje.Mam takie nosidelko co sie wsadza dziecko i nosi na brzuchu albo plecach.
Mialam dzis jechac z mala na szczepienie wlasnie w tym nosidle ale teraz chyba wezme wozek.
Luiza w przedszkolu.Wczoraj nie chciala wracac do domu ,tak jej sie podobalo z dziecmi.Zapisalam ja tylko nie wiem czy na razie bedzie chodzila bo jest probem z kupami .no i wczoraj nic nie jadla do 2 bo sama nie potrafi jesc.
Wiecie co.W glowie mi sie dzis kreci.Nie wiem czy z powodu duzego ubytku krwi przy okresie i anemi czy z nerw.
Dzis znow zdeerwowalam sie tesciowa bo myslala ze mnie nie ma i mamrotala do tescia na mnie i tz .Nawet swojego syna nazywa glupolem.
Kolejny raz potwierdzilo sie ze on jest potrzebny tutaj jej tylko po to zeby na nia zapieprzac w polu.koncze bo z nerw az mnie trzesie.Jeszcze tu przylazla,obudzila mala i zachowuje sie jakby nigdy nic
 
co do dwójki dzieci i opieki nad nimi - mam lekki sajgon bo Natalia ma biegunkę, w nocy było z 6 kup... i miała gorączkę 38. tyłek odparzony... podejrzewam zatrucie pokarmowe, jadła wczoraj pulpeciki które miałam zamrożone - i tak sobie myślę że one były już za długo i się w zamrażarce zepsuły... tzn wyglądały OK, zapachu żadnego nie czułam ale jednak myślę że to jest przyczyna. teraz gorączki już nie ma ale kupy dalej. nie wszystkie rzadkie ale duże ilości. daję jej tylko biszkopty, i rozgniotłam dwie tabletki nifuroksazydu, posłodziłam glukozą i dałam jej ze strzykawki, o dziwo wypiła. mam nadzieję że szybko jej pomoże, potem dam jej jeszcze Enterol i Orslait.
natomiast Hania od rana życzy sobie być u mamy lub taty na rękach, cyca nie chciała bo najedzona - i smoczek też wypluwała, mały cwaniak. wzięłam ją do chusty i poszłam się przejść z psami, trochę się wyciszyła, zasnęła, udało mi się ją odłożyć, teraz śpi choć nie mocno, no ale jak się przebudza to leży i nie marudzi więc szybko jem śniadanie. mam parę rzeczy do zrobienia, chciałabym żeby się mi to udało, mąż przed chwilą wyszedł więc muszę sobie radzić sama. dobrze że tą chustę mam i Hania lubi w niej spać :P więc w razie czego ją sobie przywiążę. oby tylko Natalia do tego nie ryczała bo ja się szybko denerwuję w takich sytuacjach... i bardzo szybko mam dość. jestem przyzwyczajona do grzecznych dzieci :P
 
Ostatnia edycja:
Witajcie, u nas kolejny dzień mojego wychodnego zaliczony. Sędzie jak się jej spytałam czy mogę wyjść na karmienie podczas wokandy to dała mi skserowane rzeczy do domu żebym przerobiła i kazała iść do dziecka:tak: Więc zagarnęłam mamę z placu zabaw i pojechałyśmy po dynie bo dziś wypróbowuje już setny przepis na moją ulubioną zupę ever czyli dyniową.

Zazdroszczę Wam, tego, że możecie myśleć tylko albo głównie o dziecku, dzieciach, obiedzie, sprzątaniu.
Ja muszę ogarnąć to wszytko co jest dla mnie przyjemnością, bo marzyłam o tym dzieciątku i szczerze lubię domowe obowiązki i to czego nienawidzę czyli tą aplikację, ten wyścig po karierę w topowej kancelarii, popieprzone kolokwia. Kombinować jak karmić i iść do sądu, ściągać mleko po nocy, załatwiać opiekę itd, itd i to nie będzie tak tylko do grudnia ale jeszcze 2,5 roku, a potem wiadomo za 6 m- cy dojdzie jeszcze praca, pańszczyzna u patrona która jest 2 pracą:no:, chodzenie za mecenasa na rozprawy itd. itd. Dopiero pierwszy tydzień za mną, pewnie jeden kolos w plecy (byle nie 2:no:) i widzę, że moja mama chętna do pomocy ale nie ma już sił:no: Dzisiaj widziałam jak szła z wózkiem, a ma chore biodro i czeka na endoprotezę i ledwo szła, do nas latać na 4 piętro też jej ciężko. Widzę, że nie mogę i teraz nie chce po tym co zobaczyłam ją obciążać tym wszystkim.

marcia, ja mówię do mojego M, że niedługo "pierwszy raz", a on: "fajnie jakbyś od razu w 2 ciążę zaszła":-D Ja bym chciała już, ale rozsądek mi mówi, poczekaj chociaż do stycznia. Teraz musiałabym przerwać karmienie i to odbiło by się na Uli, więc chociaż te 6 m- ce będziemy się starać, nie być w ciąży:-)

Katjusza, to ładuj Wiktorka i śmigajcie do zoo, dziś mało ludzi będzie, pogoda wspaniała...my też może dziś zaliczymy Lasek Wolski ale my z domu idziemy na kopiec Pilsudckiego bo od nas to pół h na nogach.

A ja mam dwie chusty i nosidełko i będę chodzić, to się może przydarzyć i w wózku itd., trzeba po prostu bardzo uważać. Biedna mala.di, miała pecha, ale wierzę, że będzie wszytko dobrze.

Ula śpi, ugotuje dziś samą zupę bo M w pracy zje no i sprzątam bo od pn znów nauka i te wszystkie praktyki, zajęcia..:no:
 
Ostatnia edycja:
co do wypadków w chuście to ja chodzę i mam zamiar chodzić z Hanią w chuście i jeszcze tymi dwoma durnymi bydlakami na smyczy, one czasem ciągną, mam nadzieję że nic mi się nie wydarzy... jak będę szła z Natalią to trochę lepiej bo wtedy przywiązuję psy do wózka, to niby też niemądre bo mogą pociągnąć wózek - ale trzymam wtedy podwójnie - trzymam wózek za rączkę, do rączki przywiązana smycz (mam jedną smycz rozdwojoną dla nich), i jeszcze dodatkowo podtrzymuję tą smycz ręką w niektórych momentach.na szczęście znam swoje psy, umiem je obserwować i wiem jakie w danej chwili mają zamiary, no i jak ryknę to oba się przyklejają do ziemi więc jakby co to będę się po nich drzeć i już :) bezpieczeństwo najważniejsze.

dziś wyszłam na chwilę z Hanią w chuście i psami, miałam ubrane takie stare buty które mam luźno zawiązane żeby tylko szybko nogę włożyć jak schodzę na 5 min pod blok, no i pomyślałam sobie że czas wyjąć z szafy na takie spacery moje sportowe DC do kostki - stopy muszą pewnie stać na ziemi w razie czego, więc przy chuście dziewczyny uważajcie na buty...
 
irisson, pamelcia, nie demonizowałabym tego wypadku malej.di i zdecydowanie nie rezygnowałabym z chusty, gdybym miała chęć jej używać :no:. Co innego gdyby okazało się, że chusty były wyprodukowane z jakiegoś trefnego trującego materiału, albo targały się, a co innego jak ktoś po prostu przez przypadek się potknął. To nie chusta sprawiła, że mala.di się potknęła. Po prostu taki pech i nieszczęście. Jejku, mam nadzieję, że Malutkiej nic nie będzie a i mala.di dojdzie wtedy do siebie i nie będzie się zadręczać.

”domi78” pisze:
Dzag to Ty nas tutaj zagadujesz jakimiś przepisami z prawa pracy i człowiek mysli, że Ty kadrami się zajmujesz, a Ty detektyw jestes i tropisz mężów koleżanek z forum. A Tymek w wózku dla zmylenia przeciwnika :-)
:-D:-D Grunt to być elastycznym. Takie czasy :-D.
 
reklama
Dzag nie no spoko, wiadomo, że różne chodzą przypadki po ludziach, ale mnie to tylko utwierdziło w przekonaniu, że chusta dla mnie nie jest, zwłaszcza teraz jak mam mało siły i jak za dużo spacerujemy, to się zataczam jak pijana :confused2: no i jeszcze jest Laura, która ma ostatnio zabawę, rozpędza się z całych sił, by głową tylko uderzyć w mój wielki tyłek :eek: no miejmy tylko nadzieję, że Alicji nic nie będzie, ciekawe jak miała ten zabieg wykonywany, chyba nie w znieczuleniu ogólnym?

a tak w ogólę, to wczoraj szukałam sukienki na ślub koleżanki, no cóż... został mi namiot i prześcieradło do wyboru :baffled:
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry