hej kochane
dzisiaj miałam obowiązkowe wychodne, bo musieliśmy wybrać wspólnie cegłę na kominek, fugi do płytek i wkład kominkowy. Mieliśmy wziąć Stacha ze sobą, ale mama się zobowiązała, że chętnie z nim posiedzi i po co ciągać dziecko w samochodzie po marketach i składach budowlanych. Nie byłam przygotowana na takie wyjście, a to gdzieś z 4-5 godzin, więc szybko za laktator. Ale że byłam po karmieniu i nocnych maratonach jedzeniowych, udało mi się ściągnąć 80ml z obu piersi. Zostawiłam więc to na jeden skromny posiłek, a drugi zaordynowałam mm, uprzednio wszystko mamie przygotowawszy. No i ruszyliśmy około 12.
Wróciliśmy o 17, ja już cyce jak balony :-). A Mały był taki grzeczny, że dopiero o 16:15 skończył posiłek, więc o 17 wcale nie miał zamiaru cycać.
Poza tym jak piszecie o całodziennych bataliach z nieśpiącymi marudami to u mnie: spaliśmy do 8:30, potem drzemka między 10 a 10:45, następnie jedzenie, aktywność do 13 ale pogodnie w foteliku, potem jedzenie i spanie przy otwartym oknie (zamiast spaceru bo dziś podle) od 14:30 do godziny 16! następnie jedzenie, aktywność do 17, potem drzemka w ramionach mamuni przez 45 minut. Jedzenie. Aktywność do 19:30, kąpiel, jedzenie. I od 10 minut śpi jak zabity.
mala.di czy dobrze rozumiem, że jeszcze zastanawiasz się jakie imię dasz córeczce? wiem że można zmienić w przeciągu 6 miesięcy, ale wydawało mi się że już jej nadałaś imię. My też puki co pampersy new born 2-5kg, choć kupiłam już 3-6 i czasem na noc zakładam, jak mi się nie chce przewijać po każdym karmieniu bo śpię na stojąco i ledwo jestem w stanie odbić. To te większe lepiej się sprawdzają na sikanie.
co do nocnych posiłków co 2h-2,5h, to widzę że nie jestem sama :-) Dzięki za tak dokładne opisy co do godzin pobudki waszych maluchów. Macie rację, każde dziecko inne, w innym momencie wydłuża drzemki itd. Mój wczoraj w nocy: 21:00, 23:30, 1:30, 4:00, 6:00, 7:30!!, 9. przy czym o 23:30 zjadł 120ml, co dla niego jest mega porcją, i miałam nadzieję, że pośpi do 3:30, a tu doopa.
A na obiad mama zrobiła mega pyszną duszoną łopatkę jagnięcą, z czombrem świeżymi liścmi laurowymi, kapustą pekińską i warzywami. Umierałam z rozkoszy bo to moje ulubione mięsiwo, nr 1 na świecie. A szkoda że tak mało dostępne, drogie i przede wszystkim nie doceniane w Polsce.