Irisson, no to niezłą miałaś jazdę dzisiaj. Może faktycznie przedszkole choć na kilka godzin dziennie odciąży Cię trochę.
Agnieszka masz kochanego Emka. A odnośnie menu - mój Staś to by chyba ducha wyzionął, jakbym zjadła cebulową i schab ze śliwką. Po śliwkach miał masakrę. A do cebuli to nawet nie podchodzę.
Po wczorajszej i przedwczorajszej akcji z ulewaniem, jestem znowu na jałowiźnie. Kurczak gotowany/duszony z odrobiną masła, z marchewką, ryż. I litrami piję herbatkę z kopru. Dzisiaj młody już lepszy, ulewa mu się normalnie czyli mało. Chyba jednak muszę prowadzić jałową dietę puki co.
Asia mój też tylko wodę umie ugotować, oczywiście w czajniku elektrycznym ;-)
Agnieszka masz kochanego Emka. A odnośnie menu - mój Staś to by chyba ducha wyzionął, jakbym zjadła cebulową i schab ze śliwką. Po śliwkach miał masakrę. A do cebuli to nawet nie podchodzę.
Po wczorajszej i przedwczorajszej akcji z ulewaniem, jestem znowu na jałowiźnie. Kurczak gotowany/duszony z odrobiną masła, z marchewką, ryż. I litrami piję herbatkę z kopru. Dzisiaj młody już lepszy, ulewa mu się normalnie czyli mało. Chyba jednak muszę prowadzić jałową dietę puki co.
Asia mój też tylko wodę umie ugotować, oczywiście w czajniku elektrycznym ;-)

jak ze mnie zrobił kucharkę, to może z każdego 
Ja reż wczoraj wyrzuciłam śpiochy.

. Moja Luśka to takie samo żywe srebro jak Twoja Laura! Wszędzie jej pełno, ciągle próbuje postawić na swoim. Nawet z obiadami mam podobny problem jak Ty! Chyba muszę sobie parowar sprawić
.
. Przeszło samo, jak ręką odjął.
no ale mąż zadzwonił do przedszkola, przyjmują takie dzieci, czyli poniżej 2,5 roku, tylko że przez okres ok. miesiąca jest adaptacyjnym, oceniającym czy dziecko za wcześnie nie idzie