Malinka, najwyraźniej nie znasz filozofii Montessori
Sama chodziłam do prywatniej podstawówki przez semestr. Błagałam, żeby mnie do mojej starej szkoły przepisali, ja się tam nudziłam, ale komunikatywny angielski opanowałam w kilka miesięcy, bo oni uczyli się od 1 klasy, a ja doszłam w 4, w państwowych szkołach, angielski czy niemiecki był dopiero od 6 klasy. Więc potem w starej szkole nudziłam się na angielskim i już tak dalej szło, bo zawsze byłam wyżej niż dzieciaki z klasy, dopiero na studiach dali mnie do najwyższej grupy, było nas całe 6 osób z całej uczelni

więc dzięki prywatnej szkole już jako 12 latka mogłam spokojnie się dogadać

A filozofia Montessori jest super, w przedszkolo-żłobkach dzieciaki są dzielone wg stopnia rozwoju a nie wg kolejności zapisywania. Uczą samodzielności, szacunku dla przyrody, zwierząt. Szkoła na razie rośnie z uczniami. Moja koleżanka uczy tą metodą w Szwajcarii, bardzo mi polecała już lata temu, ale wtedy mnie temat nie interesował, nadszedł moment i właśnie taką drogę wybiorę.
Za rok mały idzie, choć wcale by nie musiał, bo moja mama się zajmuje, więc parcia nie mam, ale do 12 chcę, żeby chodził, jeśli on nie będzie chciał to na siłę nie będę go prowadziła, ale to przedszkole jest tak fajne, że nie ma możliwości, żeby nie chciał
A po socatots super. Mały rechotał i piszczał godzinę, był bardzo zadowolony, prowadzący też super. Będziemy chodzili, zwłaszcza, że koszt powalający nie jest.