reklama

Sierpniowe mamy 2015

Moj tez byl przy porodzie. Na poczatku mowil z nie chce ale mowilam ze to dla mnie wazne. Byl i pozniej dumny chodzil :-) byl caly czas ze mna, przy mojej glowie tak wiec nic na dole tam nie widzial i sam sie tez tam nie pchal. Dla mnie super sprawa ze porod przeszlismy razem.
Mam nadzieje ze teraz tez bedzie przy mnie. No chyba ze nie bedziemy mieli co z Maja zrobic jak sie zacznie porod to wtedy bedzie musial z nia zostac. I sama bede rodzic.
Jakos nie chcialabym rodzic z mama a z teaciowa to juz wogole:-D
 
reklama
Hej dziewczyny, podczytuje was ake czasu nie mam bo u nas chroby sie ciagna trzeci tydzien, ja mam zapalenie oskrzeli, synek tez na antybiotyku, w pon wizyta i dowiemy sie o plci, u mnie maz tez byl przy porodzie i nie wyobrazam sobie inaczej, na partych przeciez nie stoi miedzy nogami tylko obok glowy a przezycie jak dziecko poloza jest najlepsze wiec po co wtedy wychodzic, dla mnie facet co sie boi to dupa, co ma kobieta powiedziec? Kto jej pomoze jak beda komplikacje? Jak lekarzowi sie tylka nie chce rusxyc albo polozna olewa, po to jest maz zeby pilnowal bo kobieta moze byc na wpol nieprzytomna
 
Skoro facet był przy poczęciu, to i przy porodzie ma być, czemu ma mieć same przyjemności:P

A serio, to nie wyobrażam sobie, że miałoby go nie być. Jak sobie pomyślę, że rodzę sama to aż taki obezwładniający strach czuję:P A mimo, że mam genialny kontakt ze swoją mamą, to uważam, że to nie jest jej miejsce, tylko rodziców dziecka. Ona swój poród już miała, nie musi kolejny raz tego przeżywać:P

Za to miałam dzisiaj jazdę z moim kotem... Miał zapalenie pęcherza jakieś 1,5 miesiąca temu i wydawało mi się, że znowu coś się dziać zaczęło. Pojechałam z nim do weta, miał zrobione usg i wyszło, że wszystko ok. Pęcherz nie był tkliwy, a wet próbował mocz mu wycisnąć, ale się nie dało. W każdym razie wróciłam do domu, wypuszczam go z transportera, a tam nie dość, że obsikany, to jeszcze z krwią:/ No to go z powrotem do klatki i znowu jazda. Prawdopodobnie naczynko jakieś poszło w pęcherzu przy tym wyciskaniu, leki dostał i jutro kontrola. A jak wróciliśmy, to teścia zaciągnęłam do pomocy żeby go wymyć. Maskara. Jak przy kocie taki stres odczuwam (aczkolwiek to moje dzieciątko i słoneczko zależne tylko ode mnie:)), to co to będzie przy dziecku jak się urodzi:P
 
kasietta rozumiem cie z tym przywiazaniem , mialam psa 14 lat i byl jak czlonek rodziny, dwa miesiace po moim slubie zmarlk ze starosci, przykro bylo nam bardzo, nie chce miec juz zwierzat bo to odpowiedzialnosc na lata a przy dwojce dzieci i tak bede miala zajecia po uszy
 
Jeju, kiedy ten dzień zleciał??

Zaraz znów po tego małego rozbójnika. Ale mam godzinę jeszcze na leżakowanie :P

Dziś znów poćwiczyłam, jak nowo narodzona się czuje. Jakby któraś potrzebowała endorfin to mam w zapasie z chęcią się podzielę. Rosół wg "hardcorowego koksu" wyszedł jak zawsze pyszny , wiec zasiliłam organizm na nowo.

Cinamona - jeśli o operacje piersi chodzi to ja jakbym miała pieniądze dwa razy bym się nie zastanawiała. Siostra A zrobiła kilka lat temu bo też było to jej kompleks od lat. I nie żałuje. Ja nie mam tyle kasy żeby dać na opieracje choć bym bardzo chciała bo zawsze mnie to bolało.
 
Pupui a ja sie boje samej operacji i czy pozniej ladnie wyjdzie. Ja nie chce jskis balonow tylko ciut wieksze od moich, zeby takie ladne pelne byly.
Ale bede myslec juz po ciazy.
Narazie kasa na to by sie znalazla wiec moze moze, kto wie.
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry