Luska I Dzaga macie racje co do wypowiadania sie jak sie nie ma dzieci. Hania jak przechodzila bunt dwulatka byla nie do zniesienia. I potrafilam niesc ja do domu, w akompaniamecie krzykow, kopania I piskow (do dzis sie dzziwie ze nikt z ludzi nie reagowal, I ze sasiedzi opieki spolecznej nie naslali). Naprawde bylo ciezko, I bylam bezradna. Na szczescie to minelo..samo... Ale najlepiej dzialalo czekanie AZ dziecko sie uspokoi. I paycholodzy tez tam radza!
Pewnego razu z M. Widzielismy taka bezradna matke ktorej dziecko rzucalo sie I krzyczalo na wszystkie strony I M powiedzial mi 'kiedys bym sobie pomyslal ze jest jakas zla matka Ta kobieta, ze dzieciak jest nieznosny, albo ona sobie nie radzi...ale od kiedy mamy Hanie to wiem ze to normalne'. I tak. To jest normalne ze dzieciaki sie buntuja. Chociaz wstyd jest straszny jak ludzie sie na Ciebie patrza a Ty niesiesz ledwo utrzymujac kopiace dzziecko, ktore drze sie w nieboglosy 'idz sobie, zostaw, nie lubie Cie'..
Matko, niech twn Maluch ktorego mam w brzusi mnie troszke oszczedzi