Dziękuję za Wasze słowa i przepraszam, że tak się rozkleilam... M jak wrócił z pracy do domu i mnie zobaczył to przerazil się, że coś z Dzidzią. Wyrzucilam z siebie wszystko. Utulał i powiedział, że wie ale na bank dam radę. Naprawdę się przejął i nie odpuścił dopóki nie powiedziałam, ze już mi lepiej. Na pocieszenie dał mi kiszonej kapusty na którą mialam ochotę wczoraj. Powiedział, ze jestem wyjątkowo tania w zachciankach i cieszy się, ze są realne i zjadliwe bo zawsze może po mnie takie coś dojść... Ale wolowego ze sledziem by nie ruszył tak jak jego szefowa jadła gdy była w ciąży...
Jeszcze raz Wam dziękuję.
@luska1979 cieszę się z twoich wieści