Kamila mój mąż omija ten temat szerokim łukiem, a jak już go zapytam czy się boi itp. to odpowiada, że go to stresuje, ale że będzie wszystko dobrze. Sam z siebie tematu nie porusza. Jak mu kazałam wkładać rzeczy to walizki do szpitala (żeby wiedział co gdzie jest), to był cały w stresie i jak skończyliśmy to uciekł do innego pokoju

Chyba przyjmuje taktykę unikania. Jak oglądaliśmy szkołę rodzenia to był blady i miał ręce niemalże pod brodą

Tak samo jest jeśli chodzi o nasze relacje. Boi się mnie nawet przytulić, nie mówiąc już o czymkolwiek innym... a brzuch dotyka opuszkami palców. Powiedziałam mu, że jak się nie będzie czuł na siłach być przy całym porodzie to niech się nie zmusza, ale niech ma na uwadze, że nikt jego stresem nie będzie się zajmował, a jego zdaniem jest pomaganie.