Hej dziewczyny ja mam termin na 5 sierpnia.Za mną kupę strachu ...Byłam dwa razy w szpitalu z powodu krwawienia okazało się, ze krwiak i odklejone łożysko.Na szczęście krwiak zniknął a mnie teraz grypa dopadła już mam dość
Obejrzyj wideo poniżej, aby zobaczyć, jak zainstalować naszą stronę internetową jako aplikację internetową na ekranie domowym.
Notka: Funkcja ta może nie być dostępna w niektórych przeglądarkach.
to nie jest nasza wina , nie mozesz się o to obwiniać, po prostu taka jest natura. Musimy sie Cieszyc,ze tak jest ,a nie inaczej, ludzie maja naprawdę gorsze problemy. Będzie dobrzeIuska1979 Ja napisałam ze spora cześć osób dowie sie dopiero po porodzie. Nie maja szans dowiedzieć sie skoro jestem tu. Było mi strasznie cieżko tłumaczyć sie znajomym ze juz nie jestem w ciazy, oni próbowali mnie pocieszyć...
Mama sie dowie jak przyjedzie w marcu, zatem i reszta rodziny. Znajomi z uk jak bedzie juz troszkę więcej widać [emoji4] nie czuje sie zobowiazana wszyatkich informować. Wiedza koleżanki z pracy, szefowa i tyle więcej mi do szczęścia nie potrzebne póki co [emoji4]
Tez uważam ze zagrożenie nie mija wiec zapytałam sie dziewczyn co przez to rozumieją. Dla mnie okres po 12 tygodniu jest duzo bardziej stresujący.
Adeline ja mogę o tym rozmawiać ale nie z osobami ktore nigdy nie były w ciazy i mówią mi ze mnie rozumieją. Szlag mnie trafia. Nie maja pojęcia co ja czułam. Nie chce wszystkim mowić bo czuje sie gorsza ze niepptrafilam donosić ciazy i nadal mam poczucie ze zabiłam swoje dziecko, watpię ze sie to zmieni.
Wsparcie rodziny tu to ja mam kiepskie, najwyżej przez skype [emoji13] moja mama ma taki charakter ze sie szybko denerwuje i martwi i mnie to nakręca dlatego nigdy noe lubiałam mowić o swoich problemach bo jeszcze bardziej sie denerwowałam ze ona sie denerwuje.
Na razie tak mi dobrze [emoji5]
Napisane na iPhone w aplikacji Forum BabyBoom
to nie jest nasza wina , nie mozesz się o to obwiniać, po prostu taka jest natura. Musimy sie Cieszyc,ze tak jest ,a nie inaczej, ludzie maja naprawdę gorsze problemy. Będzie dobrze
@loverangela19 witaj
Nie martw sie ja mialam tydzien okropnych gin kazala brac jeden duphason dziennie i poczulam sie duuzo lepiej 3 dni bez mdlosci a dzis rano odrobine jasnej rozowej krwi i juz wzielam nospe i duphaston i juz nudnosci wrocily:/Hej hej, u nas wiedza tylko jedni znajomi i siostra, tez czekam do końcówki 1 trymestru, choć najbardziej do najbliższego Usg...i moze wtedy komuś jeszcze uchylimy Rabka tajemnicy
Kurde a mi te mdłości minęły... trwały ok tygodnia...czy to możliwe ze tak krótko i tak nagle ustały... znów myślenie, znów sie zastanawianie...juz nie pamietam jak to było w 1 ciąży, wiem ze nie wymiotowałam wcale ale jak długo mnie mdlilo...Hmm...
Napisane na iPhone w aplikacji Forum BabyBoom
A kto to taki?U mnie niestety pewna osoba źle mi życzy i chciałam żeby się ostatnia dowiedziała dlatego trzymałam TO w tajemnicy
Hej. Pamiętacie mnie jeszcze? Dawno się nie odzywałam, ale czytam Was codziennie. 29.12 byłam u lekarza. Na usg już było widać serduszko. Puścił mi na parę sekund żeby posłuchać. Termin na 23.08. Następna wizyta 23.01.
Ja też wszystkim zainteresowanym powiedziałam. Tzn rodzinie i w pracy szefowi i koleżankom z pokoju. Lekarz powiedział że nie ma przeciwwskazań do pracy z czego się cieszę bo 1 ciąża od początku była zagrożona z powodu kształtu mojej macicy tzn była w kształcie serca i ryzyko że zarodek zagnieździ się w złym miejscu i ciąża nie będzie się rozwijać. Kazał oddzielić tamtą ciąże grubą kreską bo ta to już inksza inkszość i pewne rzeczy już nie obowiązują.
Ja niestety nie przeżyłam poronienia i nie wiem co czujecie dziewczyny. Na pewno niesamowity ból i stratę. Zastanawiałaś się za_necia11 nad jakąś terapią? Bardzo często do tego wracasz a to na pewno Ci nie pomaga. W którymś momencie może Cię to bardzo pogrążyć i sama sobie z tym nie poradzisz.
Ja staram się myśleć pozytywnie. Co by nie było to nie będzie moja wina bo nie robię nic złego żeby maluchowi zaszkodzić. Moje motto życiowe to "tylko spokój mnie uratuje" i nie będę się przejmować rzeczami na które nie mam wpływu. Cieszę się swoim stanem (co nie oznacza, że jak siedzę w poczekalni u gina to nie jestem posr*** ze strachu)