Obejrzyj wideo poniżej, aby zobaczyć, jak zainstalować naszą stronę internetową jako aplikację internetową na ekranie domowym.
Notka: Funkcja ta może nie być dostępna w niektórych przeglądarkach.

Mam też tak, twardszy bardzo się nie robi ale większy, ale jakoś się tym nie martwię, myślę że to od jedzenia. Ja mam jeszcze takie wrażenie, że przez kilka dni nie czuje nic, jakbym w ciąży nie była a nagle z dnia na dzień jakby wyskakuje do przodu i powiększa się, i np 2 dni pokłuwa, ciągnie, gniecie od środka, a potem znowu kilka dni spokój.
. Spisałam sobie listę, będę patrzeć. Szczerze mówiąc zdziwiłyście mnie z tym Sharanem
. Wiem, że większy, ale byłam przekonana, że 3 się nie zmieszczą. Bo ja mówię o 3 normalnych fotelikach, nie z nosidełkiem. Nosidełko już za półtora roku zmieni się na zwykły fotelik, a ten już duuuużo więcej miejsca zajmuje. A co roku samochodu nie będziemy zmieniać
. W tym momencie jeżdżę Corsą
i mamy padnięty Renault Scenic, więc mamy niewiele czasu na wymianę, a kasy jak zwykle nie ma, więc i cena ważna. My zawsze staruszkami jeździmy
Chryslera w ogóle nie biorę pod uwagę, taka hamerykańska krowa 
Będziemy prześwietlać komisy 
No ale ok. Jak każdy siedzi na fotelu to luz, wiadomo, że się zmieści, nawet zwykłe combi by mi wystarczyło i to z zapasem. Ale trzy foteliki? Jeden fotelik to takie półtora szczupłej osobyatfk pisze:Co do aut to my od kilku lat jeździmy vw sharan. Cudowny jak dla mnie mini autobus. Komfort i wygoda☺.Każdy ma swój fotel a nie wspólna kanapę więc teraz jak wrócimy do fotelika to nie odczuwamy na pewno żadnego dyskomfortu. Polecam. I do tego mega bagażnik.
Dlatego się tak dziwię, że twierdzicie, że do Sharana wsadzę 3 foteliki (nie nosidełka, tylko foteliki). No nic, będę to musiała sprawdzić w jakimś komisie.Moja teściowa też wie wszystko najlepiejo.paulina pisze:Marii19 dla mnie tesciowa tez milutka jest.. a ma charakterek. Najbardziej obawiam sie jej zlotych rad wychowawczych bo tesciowa jest najmadrzejsza i ma zawsze racje.. a ja jestem miękka du.pa i czasami ciężko mi sir sprzeciwic.. licze na to, ze jak dziecie sie urodzi to wybudzi we mnie lwi instynkt.
. I chociaż naprawdę fajna teściowa mi się trafiła, mam dużo szczęścia
, tak przez pierwsze lata po prostu ciśnienie milion na pierdylion miałam często. Jak nie miałam w oknach firanek - bo nie miałam kasy, były ważniejsze rzeczy a miałam jakiś typ upatrzony i nie chciałam wydawać na goowno jakieś, byle wisiało - to ona mi przynosiła i wieszała jakieś firany swoje staromodne. Albo serwetki-króliczki badziewne na Wielkanoc, bo ja nie mam!! Kwiatki mi przestawiała, bo tak lepiej. Przy dziecku pierwszym też miała duuużo do powiedzenia, raz za ciepło ubrane, innym razem marznie, pieluchę za wcześnie/za późno zmieniam, a bo tego nie daję do jedzenia (same goowniane rzeczy na myśli wtedy miała), no masakra. Starałam się jednym uchem wpuszczać a drugim wypuszczać, męża używałam do tłumaczenia jej niektórych rzeczy jak już nie wytrzymywałam
Ale też trochę musiałam odpuścić, bo przez pierwsze pół roku Tymek był u niej, a jak się do żłobka dostał to też go na początku odbierała wcześniej. Jakoś się jej po prostu nauczyłam, ona mnie w sumie też i ogólnie już luzacko do tego wszystkiego podchodzę. Choć nadal irytuje mnie najbardziej w temacie jedzenia. Moje dziecko starsze, jak przejeżdżamy koło miejsca gdzie ona mieszka, mówi: "papaaaaa babcia, papaaaa cukierki i czekoladki"
Jej córka ma córkę w wieku mojego Witka. To przynajmniej na niej teściowa skupia swoje głupie pomysły typu dawanie dziecku Delicji - Wiktoria wsuwa na raz takie ciacho
A mój "biedny" Witek biszkopty i wafle bezcukrowe i popija najczęściej wodą 
. Za to często powtarza "Wy teraz więcej wiecie, już inna wiedza jest, nie to co jak my byliśmy młodzi, my nie mieliśmy dostępu do takich informacji". No i super. Takie podejście jest ok, bo się nawzajem słuchamy, ja się jej bezczelnie nie stawiam i nie złoszczę, a ona od nas też się czegoś dowiaduje. Ja dobre rady sobie cenię, od każdego, nie jestem absolutnie na nie "bo tak". Ale mądre, konstruktywne. Skoro ktoś ma jakieś doświadczenie, to czemu ja się mam honorem unosić i stwierdzać, że mi się wpieprza do życia.Może i wariatka. Ale prawda taka, że tak się robiło za ich czasów i dla nich to normalne. Nie każdy miał dostęp do mieszanek dla dzieci, a też nie każdy dał radę karmić piersią. Tak samo było z wodą z glukozą - do dzisiaj od każdej starszej osoby usłyszysz takie wiadomości.luska1979 pisze:25_pixels no mojej teściowej chyba nikt nie pobije.Jak jej córka urodziła 2 lata temu trzecie dziecko a że ma padaczkę to zaraz po porodzie trafiła do szpitala bo jej się pogorszyło.A teściowa dała jej córeczce kilkutygodniowej mleko krowie.Dziś że dziecku się nie stało.Normalnie wariatka.Na szczęście ja z nią kontaktów nie utrzymuje od pewnego czasu i tak jest lepiej.

Jest taka cudowna pogoda, słonko, cieplutko - no miodzio!! Fruwać się chce. Termometr za oknem w słońcu pokazuje 31 stopni!!!
Trzeba pomyśleć o przejściowych kurtkach dla siebie i dzieci...