Witajcie Kochane
Wyszłam dziś ze szpitala po godz 18. Rano miałam zabieg.
Dziękuję Wam za wsparcie i miłe słowa.
W obecnej chwili czuję ogromny żal, że spotkało mnie to juz drugi raz - prawie dokładnie rok po pierwszym poronieniu. Ciąża bez objawów, nie była w moim przypadku "szczęściem", tylko złym znakiem.
W poniedziałek w pracy zaczęłam krwawić. Koleżanka zawiozła mnie do znajomego ginekologa, który nie zobaczył tętna zarodka. Wypisał mi skierowanie do szpitala i od razu pojechałam. Tam na usg nie widać było nawet zarodka, jedynie pęcherzyk ciążowy.
Następnego dnia zrobili mi betę, wczoraj znowu usg (to samo), a dziś znowu betę i jeszcze jedno usg. Dziś nie było już nawet pęcherzyka :-( Zaraz zrobili mi zabieg.
Los jest okrutny i niesprawiedliwy. Drugi raz zdarzyło się to właśnie mnie.
Nie wiadomo, czy było to puste jajo płodowe, czy ciąża obumarła. Jednak nie wierzę, że to przypadek. Lekarze zasugerowali badania genetyczne. Na razie nie chce mi się o tym myśleć.
Jeszcze raz dziękuje Wam za wsparcie.
kamilko, jeśli masz ochetę, to odezwij sie do mnie na prv lub na gg.