Ja za Brazylia

Ale spedzialam tam kilka lat temu wakacje zycia (so far) wiec cos jestem im winna
Wieczorem znowu bylismy z M na oddziale. I jemu to wszystko wychodzi. Nakarmil jedna w 15min, a druga (ta słabsza) przejął po mnie, jak mi sie udało wlac w nia pierwsze pol i wlal to drugie, było nie było trudniejsze, pol w takim samym czasie. Ja sie chyba za bardzo przejmuje i boje, ze sie nie uda.
Potem pozarzadzal w co maja byc przebrane, bo znalazł ciuszki bardziej dopasowane do maluchów i umówił sie na poranne karmienie.
Kiepsko przy nim wypadam
EWAELINKA - ja pewnie tez bym płakała, a Twoj mąż ma racje - my baby najlepiej sie ogarniemy jak musimy, a dac nam ramię do plakania i zamieniamy sie w delikatne stworzenia. Takze brak odwiedzin na pewno zaskutkuje mniejszymi wodotryskami.
Nie zamartwiaj sie, kto jak kto, ale Ty na pewno masz super opiekę i jak widac kontrola taka, ze nic nie ma prawa sie wydarzyć. Ciesz sie kazdym dniem w dwupaku, bo on czyni mała coraz silniejsza i silniejsza!
MONYA - przejdziesz przez to, bo nie ma wyjścia

To w zasadzie jest tak, ze to 'to' przejdzie przez Ciebie

Mozesz sie jedynie postarać by swoim nastawieniem zrobic z tego fajny dzien, ktory będziecie z S. wspominać ze wzruszeniem do końca zycia
Bedzie dobrze!
przyznaje, ze ja takich programów przed synkiem nie oglądałam

ze strachu
KAMI - na pewno nie przeczytasz, ale wysyłam ciepłe myśli, mam nadzieje, ze u Was wszystko ok!
A u mnie nic nie zapowiada burzy. Mi to tam dobrze z tym upalem, ale dla Waszego dobra zgadzam sie by skręcić ogrzewanie
