Ja zjadłam dwa pączki, ale...dochodzę do wniosku, że niedobre są kupne. Lubię w miare tylko z jednej piekarni takie z toffi. Inne mi nie bardzo smakują. Najbardziej lubię takie mega przypieczone i chrupiące, a jakoś nigdzie takich nie widzę, tylko jakieś wyblakłe i sflaczałe
Mnie martwi to, że jak przez 3 miesiące mogłam nie jeść słodkiego tak teraz mogę wciągać i wciągać...
Byłam dziś w labie, zrobiłam przy okazji glukozę, nie wiem czy po ostatnich dniach to był dobry pomysł
I czekam...aż poczuje dzieciaczka tak, żebym na pewno wiedziała, że to on się rusza i mnie "szturcha", ale jakoś doczekać się nie mogę
Ależ mnie K. wczoraj zirytował. Ostatnie jego smsy, czy telefony opierają się na pytaniach i stwierdzeniach typu "kupić bułki?". No to wczoraj odpisałam z uśmiechem, że może jakieś "kocham Cię" i że bułek nie trzeba ;-) Kiedyś w odpowiedzi napisałby, że mnie bardzo kocha albo coś w tym stylu, a teraz co ? "co, hormony Ci buzują ?". Normalnie...opadło mi wszystko

Starałam się o tym nie myśleć i darować sobie dalsze uwagi i myślę, że dobrze zrobiłam bo pewnie by była awantura, bo zaraz by stwierdził, że mam jakieś pretensje bezpodstawne. Aczkolwiek zrobiło mi się przykro, próbowałam potem mu wytłumaczyć, że tak luzacko chciałam się "upomnieć o swoje", na co stwierdził, że jak jest w domu to mi mówi cały czas a ja mam jakiś problem. Ech, czasami mam ochotę wydzierać włosy z głowy

Już nie pamiętam kiedy mi przyznał rację jak miałam jakąś "uwagę" albo mnie szczerze przeprosił stwierdzając, że w czymś miałam rację. Tak jakby rację ma on, i nawet jak mi coś nie odpowiada to i tak wychodzi na to, że to moja wina.
Sennie się czuję, słońce zaszło i jest szaro...