Izis86
Fanka BB :)
Oj dziewczyny...będzie wszystko ok, z tego co czytałam to 37 tydzień - dziecka uznaje się za donoszone ! wytrzymacie na pewno
ewelinka odpoczywaj, dobrze, że możesz liczyć na mamę. Ja rozumiem, że leżenie męczy, ale gdybym musiała to przypuszczam, że nawet nikt nie miałby pretensji, że leżę. Pretensje do mnie miałby cały świat, gdyby była taka sytuacja jak teraz - już słyszę za uszami, że to moja wina...
Także leż i niczym się nie przejmuj, facetów też masz dużych, poradzą sobie przecież, lewych rąk nie mają, a dużo czasu już nie zostało.
Natkusia Ty tak samo ;-) teraz możecie leżeć i pachnieć

Ja za to dzisiaj przeszłam załamanie nerwowe...jestem u mamy i weszłam na wagę....tragedia...mam już +11 kg od wagi wyjściowej, nie mówiąc o tym, że w I trym, schudłam 2 kg, i to jest +11 + powrót do wagi wyjściowej... Pożaliłam się mężowi i usłyszałam, że jestem gruba i tak się obżeram słodkim, że przecież wiedziałam z czym to się wiąże i tyle... Rzuciłam tylko ,że dziękuję za zrozumienie, wsparcie etc. Potem trochę się zreflektował i powiedział, że popadać w depresję to bym mogła gdybym ważyła tyle co on.
No fakt, siedzę w domu to jem, zazwyczaj nic zdrowego. Wchodzą mi owoce, ale po 1 są drogie, a po 2 nie ma jeszcze takich dobrych. No i na słodkie mam napady, albo jogurty owocowe :/ Chyba muszę coś wymyślić, bo jakaś masakra się szykuje :-(
Rano było słonko, teraz już są chmury.
ewelinka odpoczywaj, dobrze, że możesz liczyć na mamę. Ja rozumiem, że leżenie męczy, ale gdybym musiała to przypuszczam, że nawet nikt nie miałby pretensji, że leżę. Pretensje do mnie miałby cały świat, gdyby była taka sytuacja jak teraz - już słyszę za uszami, że to moja wina...Także leż i niczym się nie przejmuj, facetów też masz dużych, poradzą sobie przecież, lewych rąk nie mają, a dużo czasu już nie zostało.
Natkusia Ty tak samo ;-) teraz możecie leżeć i pachnieć


Ja za to dzisiaj przeszłam załamanie nerwowe...jestem u mamy i weszłam na wagę....tragedia...mam już +11 kg od wagi wyjściowej, nie mówiąc o tym, że w I trym, schudłam 2 kg, i to jest +11 + powrót do wagi wyjściowej... Pożaliłam się mężowi i usłyszałam, że jestem gruba i tak się obżeram słodkim, że przecież wiedziałam z czym to się wiąże i tyle... Rzuciłam tylko ,że dziękuję za zrozumienie, wsparcie etc. Potem trochę się zreflektował i powiedział, że popadać w depresję to bym mogła gdybym ważyła tyle co on.
No fakt, siedzę w domu to jem, zazwyczaj nic zdrowego. Wchodzą mi owoce, ale po 1 są drogie, a po 2 nie ma jeszcze takich dobrych. No i na słodkie mam napady, albo jogurty owocowe :/ Chyba muszę coś wymyślić, bo jakaś masakra się szykuje :-(
Rano było słonko, teraz już są chmury.
ktoś coś?
Tyle, że ja zaczęłam się głupkowato śmiać w głos, mój mąż patrzył na mnie jak na wariata