A ja zrobiłam test 6 grudnia. Pierwsza córeczka była wyczekana bo sześć lat starań a z druga wpadka. No nie planowaliśmy drugiego i nie wierzyliśmy ze bez pomocy lekarzy sie uda.
Ja normalnie myślałam ze mi sie okres zaczyna, ale po dwóch dniach plamien przez kolejne dni nic nie było. Żartowałam do męża ze w ciazy chyba jestem ale w to nie wierzyłam. Po kilku dniach przerażona wysłałam męża po testy do apteki nocnej. Po północy zrobiłam test i druga kreseczka bledziutka. Akurat 6.12 i nasza reakcja była ... o *****, takiego Mikołaja sie nie spodziewaliśmy. Rano jak do nas do łóżka przyszła nasza półtoraroczna córeczka to zaczęłam ryczeć ze jej krzywdę robimy ze nie bedzie juz nasza jedyna najukochańsza córeczka, ze teraz to juz nigdzie nie będziemy jeździć bo z dwójka dzieci to będzie nieogarnialne, ja właśnie chciałam do pracy a tu znowu bede udupiona w domu ze dwa lata i takie tam różne bzdety. Przerażona byłam porodem, bo wiedziałam jak to ***** boli i po pierwszym obiecywałam sobie ze juz nigdy więcej [emoji6]. A teraz cieszę sie ze los tak zdecydował i mam dwie córeczki a one zawsze beda miały siebie :-).