Madziaczek - no to rzeczywiście malutko tych węglowodanów na obiadek miałaś bo tylko tyle co w tej odrobinie makaronu w zupie.
Ja wczoraj zjadłam do obiadu 200g pieczonych ziemniaków i było ok. Dziewczyny bardzo polecają ziemniaki bo zwykle nie skacze po nich cukier (a 200g przy braku innych węglowodanów jest całkiem ok.) Ja dzisiaj eksperymentuję z brązowym ryżem (można zjeść do obiadku 50g suchego - czyli ok. pól torebki) a jutro może makaronik (koniecznie gotowany al'dente. Do tego jakieś mięsko (indyk lub kurczak) lub rybka z piekarnika lub grilla, ale dzisiaj usmażę indyka na odrobinie oleju z pestek winogron (oczywiście bez panierki) i dużo surowych warzyw (poza strączkowymi i gotowaną marchewką, groszkiem i buraczkami w ogóle nie musimuy zwracać na nie uwagi, no chyba że cały duży b.dojrzały pomidor lub czerwona papryka).
Ja z obiadem mam ten problem, że zawsze dla mnie to była bomba węglowodanowa bo uwielbiam makarony, ziemniaki itp. teraz to ograniczam :-) kupiłam też sobie wagę kuchenną i czuję się od razu o wiele pewniej przy gotowaniu.
jeszcze chwila i idę mierzyć cukier po śniadanku, mam nadzieję, że dzisiaj będzie ok ale zjadłam tylko 1,5 ww zamiast 4 :-)