reklama
Forum BabyBoom

Dzień dobry

Starasz się o maleństwo, wiesz, że zostaniecie rodzicami a może masz już dziecko? Poszukujesz informacji, chcesz się podzielić swoim doświadczeniem? Dołącz do naszej społeczności. Rejestracja jest bezpieczna, darmowa i szybka. A wsparcie i wdzięczność, które otrzymasz - nieocenione. Podoba Ci się? Wskakuj na pokład! Zamiast być gościem korzystaj z wszystkich możliwości. A jeśli masz pytania - pisz śmiało.

Ania Ślusarczyk (aniaslu)

reklama

Smierc dziecka a kolejna ciaza? Czy sa mamy zmarlych dzieci ktore chcialy zostac jeszcze raz mama?

Szczęśliw@

Zaangażowana w BB
Dołączył(a)
5 Sierpień 2019
Postów
132
Rozwiązania
0
Narazie boje sie wszystkiego..tego ciągłego bólu.. Tej ciężkości na duchu i sercu ...ciagle mi sie sni .. Ciągle to samo ..moja miłość do niego i wiedza ze on zaraz umrze.. I ten bol:(
Chciala bym byc czegos pewna ale zycie mnie oduczylo o sie boje planować.. Boje sie zajsc w ciaze bo nie mam pewnosci czy to geny.. I boje sie isc na cmentarz.. Boje sie życia bez niego..
Fakt Oskarek mimo choroby duzo zaniosl. Byl bardzo madry.. Rozumielismy sie.. Kochałam go z calych sil bo wiedziałam ze jestem dla niego wszystkim zeby mogl zyc.. Recami.. Oczyma.. Wszystkim..14miesięcy szkolenia.. Z pomp.. Cewnika typu broviak.. Zakladnie sondy.. Podawanie zastrzyku z hormonem.. Podawaniem lekow.. Nawet z reanimacja ktora nie raz wykonywalam:( starszy syn spedzil z nim zamalo czasu:( bo wychodzilismy do domu:( ale nie na długo. Na pare dni:( reszte nas zabieral z domu albo helikopter albo karetka.. Starszak na to wszystko musial patrzec.. Na reanimacje brata.. Na zastrzyki brata az w koncu na śmierć swojego brata i jego trumienke:( stal w tedy na srodku kościoła i tak strasznie płakał.. Nie jak male dziecko.. Nie.. On plakal po cichu i z zalu:(

A co dolega Twojej córci jak moge wiedzieć? I czy wiesz dlaczego poronilas?
Losowa ,przypadkowa wadą genetyczną.
Zanim się zdecydowaliśmy na kolejną ciąże, badałam się z mężem czy nie jesteśmy obciążeni. Urodziłam zdrowa corke. A czy Tobie proponowano badania?Poronienia I najprawdopodobniej przez insulinoopornosc,o które nie wiedziałam,druga z niedopatrzenie lekarza,infekcja w drogach rodnych,-to boli najbardziej,bo dzieciątko żyło we mnie do samego konca 😭
Dużo przeżyłaś patrząc na cierpienie swojego synka, wiem co to strach, uczucie bezradności o życie dziecka. U mnie stan córki w miarę stabilny,ale też sporo użyłam w szpitalach....
Tobie potrzeby jest teraz etap odpoczynku psychicznego od szpitala od ciągłego strachu o życie Oskarka. Wiem latwo sie pisze, nawet nie probuje wyobrazić sobie pustki jaka czujesz po smierci dziecka,ktoremu poswiecilas 14 miesiecy ale pomysl ze nie cierpi,jest szczesliwe.
Postaraj się małymi krokami zbierać siły, a starszemu synowi tlumacz,rozmawiaj dużo. Dzieci rozumieją więcej niż nam się wydaje. Oskarek zawsze będzie wśród Was,tak jak mój Miłoszek w mojej rodzinie. Tule mocno😘
 
reklama

Jetkaa

Fanka BB :)
Dołączył(a)
23 Wrzesień 2017
Postów
1 783
Rozwiązania
0
Losowa ,przypadkowa wadą genetyczną.
Zanim się zdecydowaliśmy na kolejną ciąże, badałam się z mężem czy nie jesteśmy obciążeni. Urodziłam zdrowa corke. A czy Tobie proponowano badania?Poronienia I najprawdopodobniej przez insulinoopornosc,o które nie wiedziałam,druga z niedopatrzenie lekarza,infekcja w drogach rodnych,-to boli najbardziej,bo dzieciątko żyło we mnie do samego konca 😭
Dużo przeżyłaś patrząc na cierpienie swojego synka, wiem co to strach, uczucie bezradności o życie dziecka. U mnie stan córki w miarę stabilny,ale też sporo użyłam w szpitalach....
Tobie potrzeby jest teraz etap odpoczynku psychicznego od szpitala od ciągłego strachu o życie Oskarka. Wiem latwo sie pisze, nawet nie probuje wyobrazić sobie pustki jaka czujesz po smierci dziecka,ktoremu poswiecilas 14 miesiecy ale pomysl ze nie cierpi,jest szczesliwe.
Postaraj się małymi krokami zbierać siły, a starszemu synowi tlumacz,rozmawiaj dużo. Dzieci rozumieją więcej niż nam się wydaje. Oskarek zawsze będzie wśród Was,tak jak mój Miłoszek w mojej rodzinie. Tule mocno😘
U nas prawdopodobnie tez mogla byc infekcja w pierwszych dniach ciąży.. Tylko nie wiadomo czy dróg rodnych czy grupa.. Dziecko moglo byc zdrowe.. Ale tez ginekolog prowadzący nie widzial ze dziecko chore.. Nie widział nic.. 9miesięcy mi mówił ze to zdrowa,mala dziewczynka.. A okazalo sie ze dziecko niedozywione.. Niedotlenione. On umieral w brzuchu:/
Moze jestem samolubna ale nie widze zadnych pozytywnych rzeczy w tym w wszystkim.. Wiem ze niecierpi..ale to jeszcze za bardzo boli.. Jestem zla na kazdego.. Na Boga. Nikt nam nie pomogl:( nikt nie uratował mi dziecka :( ja go kochalam i kocham nadal to takie nie fair.. W Krak jak bylam byla 3 letnia dzieczynka porzucona przez matke.. Od poczatku zostala w krk bo byla chora.. 3 lata ja pielęgniarki wychowywaly:( dosc sie napatrzylam na chore dzieci
. i porzucone..
Ja nigdy nie zalowalam ze urodził sie chory.. Pokochałam go takim jakim byl..:( fakt na początku byl zal. I pytania dlaczego my? Co to będzie:( ale pozniej sie pogodzilismy z tym i wzielismy się w garść:(

Po ilu doszlas do siebie? Po jakim czasie zapragnelas i zdecydowalas sie na dzidziusia?
 

Szczęśliw@

Zaangażowana w BB
Dołączył(a)
5 Sierpień 2019
Postów
132
Rozwiązania
0
U nas prawdopodobnie tez mogla byc infekcja w pierwszych dniach ciąży.. Tylko nie wiadomo czy dróg rodnych czy grupa.. Dziecko moglo byc zdrowe.. Ale tez ginekolog prowadzący nie widzial ze dziecko chore.. Nie widział nic.. 9miesięcy mi mówił ze to zdrowa,mala dziewczynka.. A okazalo sie ze dziecko niedozywione.. Niedotlenione. On umieral w brzuchu:/
Moze jestem samolubna ale nie widze zadnych pozytywnych rzeczy w tym w wszystkim.. Wiem ze niecierpi..ale to jeszcze za bardzo boli.. Jestem zla na kazdego.. Na Boga. Nikt nam nie pomogl:( nikt nie uratował mi dziecka :( ja go kochalam i kocham nadal to takie nie fair.. W Krak jak bylam byla 3 letnia dzieczynka porzucona przez matke.. Od poczatku zostala w krk bo byla chora.. 3 lata ja pielęgniarki wychowywaly:( dosc sie napatrzylam na chore dzieci
. i porzucone..
Ja nigdy nie zalowalam ze urodził sie chory.. Pokochałam go takim jakim byl..:( fakt na początku byl zal. I pytania dlaczego my? Co to będzie:( ale pozniej sie pogodzilismy z tym i wzielismy się w garść:(

Po ilu doszlas do siebie? Po jakim czasie zapragnelas i zdecydowalas sie na dzidziusia?
Z chorobą dziecka trzeba nauczyć się żyć, pogodzić się nigdy nie pogodzilam.
Moja córka wymagała dużo rehabilitacji aby mogła w miarę funkcjonować. Po tym czasie zdecydowaliśmy się na drugie dziecko. Teraz od poronienia mija 12 tydzien,teaz mysle o tym co by było gdyby....Ale czasu nie cofne, mam córki,męża - wszyscy się wspieramy i żyjemy z dnia na dzień...I Chęć maleństwa w domu nie odeszła, jest pustka,która mamy zamiar kiedyś wypełnić.
Wiedz ,że każdy przypadek jest inny. Nie zmuszaj się do ciazy. Sama musisz stanąć na nogi aby dac kolejne życie. Musisz tego sama chcieć. Teraz twoje serce krwawi po synku, oddalas mu cala siebie,pozwól sobie na złapanie równowagi.
Przyjdzie taki czas ,bo to on pozwala nam żyć z ranami na duszy i sercu. Czas nie sprawia że mniej boli, tylko uczymy się z nimi żyć... pamiętaj to co przeżyłaś zmieniło Ciebie i w sposób jaki dostrzegasz świat, teraz masz mnóstwo pytań bez odpowiedzi ale życzę Ci abyś pomału je znalazla.
Będziesz jeszcze szczęśliwa,tego Ci z całego serca życzę 💗
 
Do góry