Witam,
U mnie już po wizycie dzisiejszej. Jestem przygnębiona
Dostałam leki na mdłości i jak ręką odjął.. tyle dobrze...
Najpierw USG piersi - wyszedł mi jakiś guzek, prawdopodobnie gruczołowy/tłuszczowy. Niegroźne ponoć, nie zalecili biopsji (a świetny lekarz to robił) tylko kontrole po zakończeniu laktacji. Ale ja głupia martwie się cholernie - niedawno pisałam wam o mojej babci... więc ginka dała mi skierowanie na biopsje, co by się nie martwić. Sama też stwierdziła, ze to jakaś zmiana fizjologiczna... Nie moge przestać o tym myśleć..
Zaraz się umówie na to kłucie i chce znać wynik, bo stres co nie miara.
Później wizyta i USG.. Kruszynka śliczna, tętno 180
, reszta badań super, krwiaka nie ma, macica piekna...
Dostałam też skierowanie na prenatalne, tak ot
i właściwie byłabym zadowolona, gdyby nie te USG piersi
sądzicie, że przesadzam?