Dlatego ja nowym zazwyczaj nie ufam do końca, na innym forum też pisała dziewczyna, całą historia mocno poplątana. Najpierw pisze, że jest szczęśliwa z narzeczonym i planują ślub, potem niby on ją zdradził i się rozstali (wszystkie dziewczyny jej współczuły), następnie wyszło, że ona z nim w ciąży i do niego wróciła. Tuż przed ślubem jej narzeczony "zginął" w wypadku (jeszcze większe współczucie, propozycje wsparcia, pomocy), po tym ślad po niej zaginął. Po paru miesiącach odezwała się w wątku ciężarnych dziewczyn, że ma problemy z utrzymaniem ciąży (oczywiście dalsze współczucie). Powiedziała, że teraz jest z przyjacielem zmarłego narzeczonego i jest szczęśliwa. Nigdy nie wstawiła zdjęcia, ani nic, ale może nie chciała się pokazywać. W końcu urodziła przedwcześnie (współczucie), a na dodatek powiedziała, że to dziecko to nie zmarłego narzeczonego, a tego przyjaciela. W końcu wstawiła zdjęcie dziecka, które okazało się zdjęciem z grafiki google. Dziewczyny oczywiście napisały, że co za oszustka itp., a ona jakby nigdy nic wyjechała z tekstem, że zbierała materiały do swojej "pracy magisterskiej" o współczuciu w internecie. Oczywiście okazało się, że ta praca też była fikcyjna.