Późno piszę, bo musiałam najpierw dziewczynki nakarmić i ogarnąć w mieszkaniu, bo M dzisiaj o 14-tej przyjdzie do domu i będzie z nami do 17-tej, a później do drugiej pracy.
Zrobiłam test i niby (ale niby) widzę drugą kreseczkę. Aparat nawet tego nie uchwyci. Raczej stawiałabym na felerny test. Stawiałabym, że u mnie jest cykl bezowulacyjny. Nie mam @, a wiem, że przy takim cyklu bezowulacyjnym @ może długo się spóźniać. Już nie będę robić tych testów, bo to głupota. Poczekam parę dni i jeżeli @ nie przylezie zrobię betę, a jeżeli beta nie wyjdzie i nie będzie @ to lecę do lekarza aby dał mi coś na wywołanie. Mam w domu luteinę dopochwową, którą brałam przy krwawieniu zanim poroniłam, ale nie chce nic brać bez konsultacji z lekarzem. Jeszcze na dodatek rozkłada mnie. Boli mnie głowa i mam ostry kaszel. Jak zaczynam kaszleć, to czuje, że zaraz wypluje płuca ;/ Oliwkę też coś bierze, bo od rana kaszle ;/