Aschlee, Olusia- ja właśnie jak Mama mi po raz pierwszy opowiadała co się stało, i mówiła jakie to miał objawy to też sobie pomyślałam, że sepsa. A pielegniarka tylko mnie w tym upewniła. Wszystkie badania wychodziły w normie! Serce, mózg. Oni właśnie na początek zrobili mu najpierw tomokomputer głowy, bo strasznie był nerwowy i myśleli, że może cos w mózgu się dzieje. Ale tam było wszystko ok.. Po tej reanimacji nad ranem właśnie już sam nie oddychał, tylko niestety aparatura za niego to robiła. To ten poziom potasu to był makabryczny, hiperkaliemia jak nic. Ta pielęgniarka się nim opiekowała i mówiła, że był już pod koniec problem krew pobrać, tak tryskała, że nie można było jej pobrać. A na leki na krzepnięcie w ogóle nie reagował. Zadzwonili do mojej kuzynki, że szybko ma przyjechać do Męża się z nim pożegnać, bo jest w stanie krytycznym. Pojechała, była w ciągu 15 minut, ale niestety już nie żył...
Powiem Wam, że jak żyję, to jeszcze takiej ilości ludzi na pogrzebie nie widziałam
Maluś- Oby jak najszybciej do czerwca zleciało, bo ty się wykończysz! Nie daj się! Ewidentnie Teściowie Ciebie wykorzystują a jak im się sprzeciwiasz, to głośno się buntują. Oj, nie pozwól sobie na to!