To było tak, ze najpierw pochorowali się z Ada w jednym czasie, poszli do naszej Pani dr, Ada dostała antybiotyk bo już szło na oskrzela, Patryk miał widoczne czopy ropne na gardle, angina, dostał antybiotyk. W trakcie brania antybiotyku (już chyba nawet pod koniec) zaczął mu się kaszel. Myślał, że to powikłania takie, ale nasilało się, męczyło. Zadzwonilismy i przepisała jakiś lek. Nie pomógł (tydzień czasu brał i się męczył :/) W końcu powiedziała żeby przyjechał, to go oslucha. Stwierdziła, że coś słychać już w płucach, dała skierowanie na test, jak negatywny to miał jechać na rentgen płuc. Wyszedł pozytywny, więc od tak skierowała mnie i Adę, a my negatywne [emoji2368][emoji2368]