reklama

Staraczki 2022

Eee, no gdzie invitro... Najlpier to monitoring zrób, czy masz w ogóle owulację, bo ja się tak bujałam pół roku, po czym lekarka stwierdziła, że ja to owulacji w ogóle nie mam, a brałam duphaston 3 mies, potem miałam histeroskopie, potem suplementy, witaminki a w ogóle owu nie było, i to był podstawowy problem 😂
Też liczę na sprawdzenie owulacji czy w ogóle jest i w sensie że pęka pęcherzyk. Stresuje się jak przed maturą naście lat temu 😂🙈
 
reklama
Wiecie jak to jest... każda z nas przeżywa to inaczej.
Ja już przeżyłam bardzo wiele stanów psychicznych i emocjonalnych związanych ze staraniami. Najgorszy dół był w grudniu. Czuje jakby to był miesiąc wyjąty z życia. A potem porozmawiałam ze sobą, ze starym i po prostu uświadomiłam sobie, że mam fajne życie, fajnego męża, bez dziecka też jestem kompletną i pełnoprawną kobietą. Więc jeśli nie będzie mi dane zostać matką, to będę sobie prowadzić bezdzietno lambarskie życie z chłopem, który jest moją bratnią duszą.
Dlatego właśnie mowie ze do takiego podejścia trzeba dojrzeć. Ja na ten moment totalnie nie czuje się spełniona. Mimo że mam wspaniałego partnera, oboje mamy pracę, nie narzekamy na brak pieniędzy, jesteśmy zdrowi i w naszych rodzinach nie ma chorob na które ludzie umierają to i tak nie czuje się w pełni szczęśliwa. Pewnie jest to kwestia do przepracowania z terapeutą... na ten moment nie umiałabym powiedzieć że bez dziecka będę szczęśliwa czy kompletna... po prostu nie czuje tego
 
Dlatego właśnie mowie ze do takiego podejścia trzeba dojrzeć. Ja na ten moment totalnie nie czuje się spełniona. Mimo że mam wspaniałego partnera, oboje mamy pracę, nie narzekamy na brak pieniędzy, jesteśmy zdrowi i w naszych rodzinach nie ma chorob na które ludzie umierają to i tak nie czuje się w pełni szczęśliwa. Pewnie jest to kwestia do przepracowania z terapeutą... na ten moment nie umiałabym powiedzieć że bez dziecka będę szczęśliwa czy kompletna... po prostu nie czuje tego
Myślę, ze z jednej strony masz racje, a z drugiej to nie jest tak, ze to jest do przepracowania z terapeutą. Ja mogę być szczęśliwa bez dziecka, być może Ty po prostu sobie tego nie wyobrażasz i będziesz walczyć bardziej i mocniej niż ja, żeby spełnić swoje marzenie. U mnie np nie podejmiemy się ani in vitro, ani adopcji. Natomiast myślę, że wiele par dzięki temu spełni swoje marzenia. Nie wiemc zy rozumiesz co mam na myśli, bo czuję, ze strasznie się plączę :D
 
Dlatego właśnie mowie ze do takiego podejścia trzeba dojrzeć. Ja na ten moment totalnie nie czuje się spełniona. Mimo że mam wspaniałego partnera, oboje mamy pracę, nie narzekamy na brak pieniędzy, jesteśmy zdrowi i w naszych rodzinach nie ma chorob na które ludzie umierają to i tak nie czuje się w pełni szczęśliwa. Pewnie jest to kwestia do przepracowania z terapeutą... na ten moment nie umiałabym powiedzieć że bez dziecka będę szczęśliwa czy kompletna... po prostu nie czuje tego
To możemy sobie podać rękę, bo ja tez, mimo że mam dosyc badań, wizyt, tony leków, zastrzyków itd to nie potrafię odpuścić, pragnienie posiadania dziecka jest we mnie tak silnie zakorzenione, ze nie wyobrażam sobie życia bez dziecka. Poruszę niebo i ziemię żeby zajść, wydam wszystkie oszczędności na ivf jak będzie trzeba, a nawet zaciągnę kredyty. Wiem, ze to mnie spala, ale tak jak Ty czuję, ze moje życie nigdy nie będzie kompletne bez dziecka.
 
To możemy sobie podać rękę, bo ja tez, mimo że mam dosyc badań, wizyt, tony leków, zastrzyków itd to nie potrafię odpuścić, pragnienie posiadania dziecka jest we mnie tak silnie zakorzenione, ze nie wyobrażam sobie życia bez dziecka. Poruszę niebo i ziemię żeby zajść, wydam wszystkie oszczędności na ivf jak będzie trzeba, a nawet zaciągnę kredyty. Wiem, ze to mnie spala, ale tak jak Ty czuję, ze moje życie nigdy nie będzie kompletne bez dziecka.
I ja, osoba z trochę odeminnym podejściem rozumiem takie jak masz Ty w 100%
 
reklama
Myślę, ze z jednej strony masz racje, a z drugiej to nie jest tak, ze to jest do przepracowania z terapeutą. Ja mogę być szczęśliwa bez dziecka, być może Ty po prostu sobie tego nie wyobrażasz i będziesz walczyć bardziej i mocniej niż ja, żeby spełnić swoje marzenie. U mnie np nie podejmiemy się ani in vitro, ani adopcji. Natomiast myślę, że wiele par dzięki temu spełni swoje marzenia. Nie wiemc zy rozumiesz co mam na myśli, bo czuję, ze strasznie się plączę :D
Taaak rozumiem, to akurat jest coś co siedzi w głowie. Ja z invitro nie miałabym problemu a adopcja? Nie wiem... ciężko powiedzieć...
To możemy sobie podać rękę, bo ja tez, mimo że mam dosyc badań, wizyt, tony leków, zastrzyków itd to nie potrafię odpuścić, pragnienie posiadania dziecka jest we mnie tak silnie zakorzenione, ze nie wyobrażam sobie życia bez dziecka. Poruszę niebo i ziemię żeby zajść, wydam wszystkie oszczędności na ivf jak będzie trzeba, a nawet zaciągnę kredyty. Wiem, ze to mnie spala, ale tak jak Ty czuję, ze moje życie nigdy nie będzie kompletne bez dziecka.
No właśnie, ale też rozumiem (i powdziwiam) odmienne zdanie na ten tematm. Mam nadzieję że prędzej czy później wszystkim nam się uda 🤞
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry