malinka41 powaznie jedna krecha? to znaczy ze tescior oszukany na 100. Powielam zdanie agawy, idz ponow betke, zeby sprawdzic czy ladnie przyrasta bedzie wtedy najlepszym odnosnikiem wszystkiego
Mimimoo pieknie widac ta Twoim cyklu wzrost tempki, oby staranka byly owocne

i nie pisz ze watpisz zeby dalo rade, bo tego jak w rzeczywistosci dziala Nasz organizm nie wie chyba sam Bog

A wiec chlopa za nogi do wyra i dzialac (!!)

i przede wszystkim uwierzyc w siebie Kochana.
Verita a ja bym mimo to tempke mierzyla. Tylko koniecznie o tej samej porze. Zobaczysz mniej wiecej jak waha sie tempka, kiedy wzrasta kiedy maleje, pewnie ze bedzie troszke zaburzona, ale bedziesz miala juz jakis odnosnik do dzialania i planowania dalej. A testy owu przy okazji, ale pamietaj, ze te od 12dc codziennie najlepiej robic, az do skutku bo same lubimy siebie zaskakiwac wiec kto wie co przyniesie nastepny dzien

?
Agaawa co tam u Ciebie Kochana? Jak te kociaste, czy to jeden bo juz nie pamietam ile Ty ich masz

Nasze zaczynaja wariowac, bo cieplutko jest, one chca na balkon a ja poki co mowie stanowcze nie, bo niestety nie posadzilam wszystkich kwiatkow, a przez to nie ma jak zalozyc siatki,a jakos widoku trzech spadochroniarzy nie bardzo chce ogladac
Mialam wczoraj wizyte u gin, choc nie mozna tego nazwac wizyta. Wklejam Wam wpis na lutowkach bo molos straszny i dlugo by pisac :
Wasze myśli chyba jedynie mnie wspierają, bo wczoraj rece mi opadly.Jedna wazna rzecz, chyba najwazniejsza - wracam do ginki, do której wcześniej chodziłam. Już Wam wszystko pisze.
Wczorajsza wizyte ciężko nazwac nawet wizyta. Jak człowiek ma taki natłok myśli jak my, oczekuje wsparcia ale i tez postawienia na ziemi, oczekuje czegokolwiek. Wczoraj nie otrzymałam zupełnie nic. Weszlam, zaczelam mowic o cyklu, o tym, ze po tym pozytywnym teście były przytulanki tylko raz, ze @ przyszedł w sobote, w 33dc. Zadalam pytanie - jak mam teraz ustosunkować się do tego cyklu, jak mam się do Niego odnieść, co zrobić. Uslyszalam - a tego, to nie wie nikt Pani Agnieszko. Nosz kur** to ja poszlam do lekarza czy do sprzątaczki ???!! Ale nic. Pytam się o badania, a ona mi na to - nie no ja bym na razie nic nie robila tylko czekala. Może odpuscie na jakiś czas i idzcie na zywiol, albo działajcie dalej, i jak po roku nie będzie ciąży to wtedy posle Pani swojego meza na badania nasienia. Pomyslalam sobie - heloł miesiąc temu uslyszalam, ze już mam go poslac a teraz nagle rok ??? Oczywiście nie zbadala mnie, czego nigdy nie robila od stycznia kiedy do Niej chodze. Jedyne co robila caly ten czas to usg, przymykałam na to oko ale wczoraj spytala mnie o to, czy ta @ jest bardziej obfitsza od pozostałych, odparłam ze wydaje mi się, ze tak bo przez pierwsze 2 dni miałam potop. Ona na to - acha, No nic, ale owulacja w 20dc, miesiaczka w 33d wiec wszystko książkowo . Mysle - czy ja ku*** snie ?! Co ta baba gada.
Wyszlam stamtąd nie mowiac nic, ale tak rozbita nie czułam się dawno. Niestety jak na początku wydawalo mi się, ze chce pomoc, tak wczoraj potwierdzily się moje przypuszczenia, ze stalam się dla Niej - nieatrakcyjna pacjentka, znudziłam ja po prostu.
Dlatego postanowiłam wrocic do ginki, do której chodziłam wcześniej, do tej poszlam, bo wiele osob mowilo, ze ma wiedze, ze potrafi pomoc. Ale przejechałam się na całego. W przyszly tydzień mam na rano, ona jest w poniedziałek wiec pojde do Niej i zobaczę co ona powie. Oczywiście nie będę się przyznawać ze bylam gdzie indziej, pojde z "wyczyszczona"kartoteka, po 4 miesiącach od ostatniej wizyty, ponieważ niepokoi mnie, brak rezultatow. Ona zawsze zlecala mi badania na wszystko, podczas pierwszej wizyty zbadala piersi, czego żaden gin wcześniej nie robil, no i przede wszystki bada (!!) na każdej wizycie. Ta, do której chodziłam teraz nie zbadala mnie ani razu (!!) wiec skad do cholery wie co się "we mnie" dzieje, czy cos jest przypadkiem nie tak.
Po wizycie poszlam do znajomej pielęgniarki i pokazałam jej moje wcześniejsze wyniki, opowiedziałam o "wizycie", bo wie ze staramy się z Ł. o dziecko. Zlapala się za glowe, ze ani razu od stycznia nie zostałam zbadana. Poza tym zauwazyla cos na co ja wcześniej nie zwrocilam uwagi : ostatnie usg robione przez poprzednia gin miałam w lipcu zeszłego roku, w wyniku wyraźnie było napisane, ze tu cyt. " macica w przodozgięciu...". Od kiedy zaczelam chodzic do tej gin, podczas pierwszego usg w styczniu opis badania : "..macica w tylnozgieciu". Wytlumaczcie mi w jaki sposób macica w ciągu pol roku może zmienic swoje polozenie ?
nie może, tzn, może ale takie sytuacje zdarzają się jeżeli jest ciezarna, po ciąży rzeczywiście może zmienic polozenie. Ale ja przez ostatnie 9 miesięcy w ciąży nie bylam bo brałam jeszcze tabletki wiec jakim cudem cos takiego ?! poza tym jajniki. Kiedys pisałam Wam wymiary z dwóch usg w ciągu miesiąca. Roznica w wymiarach lewego jajnika - 1cm. Fizycznie jak się wczoraj dowiedziałam wlasnie od tej pielęgniarki nie jest to możliwe u zdrowej kobiety, bo taka rozpietosc w wynikach może swiadczyc o cyscie w tym jajniku. Nie ma opcji, żeby w ciągu miesiąca jajnik urosl o 1cm, wiec albo ona jest bardziej slepa i glupia niż przypuszczałam, albo rzeczywiście cos mi się tam zrobilo, a ona to pominela.
I na koniec jeszcze jeden fakt - terazniejsza @. Krwawienie było większe,nie strasznie większe ale roznica była. Nie znam się jeszcze tak na tym, ale dowiedziałam się wlasnie wczoraj, ze moglo dojść do zapłodnienia, ale zarodek się nie zagniezdzil i doszło do samoistnego poronienia. Bole przed @ rzeczywiście miałam większe, i te nogi przecież tak kosmicznie bolały, ale nie zwracałam wtedy tak na to uwagi. Powiedzialam jej to wczoraj (tej gnce ), i powinna mnie przynajmniej zbadac tak ? A co jak rzeczywiście tak się podzialo, a ja o tym nawet nie wiem ? ...ach szkoda gadac. Rozpisalam się ale od wczoraj mam w sobie tyle zlosci, ze ciężko opisac. Dowiedzialam się rzeczy, które powinien mi przekazac lekarz od pielęgniarki, i ona sama tez powiedziała, ze powinnam zbadac sobie hormony, bo te moje napady goraca, które mam, zmiany nastrojow, i to, ze często czuje się otepiala, mogą swiadczyc o zaburzeniach hormonalnych.
Wiec widzicie jednym słowem do bani. Cos nie mamy szczęścia, ale nadzieja w poniezialku, ze cos się zmieni. Co mi pozostaje ..szukac dobrego gina do skutku :|