akuku no raczej na zwolnienie pójdę, raz, że w szkole dzieciaki chorują a ja jestem bardzo podatna a wolałabym teraz nie chorować

dwa, że w przedszkolu czy na przerwach bywa, że dzieci wpadają na nauczycieli (na niektórych nie działa powtarzanie po milion razy "nie biegamy!", w przedszkolu to raczej z miłości bo wszystkie chcą się przytulić i wpadają na mnie, wystarczy sobie wyobrazić 24 czterolatków którzy ruszają do Ciebie z impetem, z rozłożonymi rączkami i krzyczących "paaaaaani psysła..."

jest to super miłe ale w obecnym stanie to niezbyt wskazane. Jak już tak wyliczam to trzeci argument przemawiający za zwolnieniem jest taki, że staraliśmy się bardzo długo i słyszałam, że w takich sytuacjach taką "wystaraną i wyczekaną" ciąże traktuje się od początku jako ciąże wysokiego ryzyka. Aczkolwiek nie jestem tego pewna, tylko tak słyszałam, może Gin mi coś więcej powie na ten temat.
od kiedy najwcześniej Gin może dać mi zwolnienie?
argumenty na przeciw to: finanse (dostanę gołą pensję) no i awans zawodowy (termin egzaminu przesunie mi się o tyle ile będę na zwolnieniu), moja mama jak dowiedziałą się rok temu, że się staramy to nawet sugerowała, że może by poczekać jeszcze aż awans zrobię, nawet teraz we wrześniu mówiła, że jeszcze tylko 8 miesięcy do awansu, że skoro tyle czsu czekaliśmy to może by jeszcze poczekać i po awansie zacząć jakieś leczenie. Ja wiem, że mama chce dla mnie dobrze, bo awans to wyższa pensja ale pieniądze nie są w życiu najważniejsze, na co mi ta kasa jak zestarzeję się i nie będę miała dzieci? bo najpierw odkładałam sama, potem się nie udawało, potem odkładałam bo awans, potem coś tam, coś tam a na koniec okazało się, że już pozamiatane. :-(
domi do endo jestem umówiona na 12.11 ale po tym nagłym zwrocie akcji (hehe) zadzwonię do niej w sobotę i niech mi telefonicznie powie o ile mam zwiększyć dawkę Letroxu.