Ehh ja wiem że jak ja się denerwuję to ona też. Ale nie umiem inaczej kiedy marzę tylko o tym, żeby wreszcie móc iść spać... druga sprawa, że ja siedząc na krześle i karmiąc to po prostu zaczynam przysypiać, niby lekki sen itd ale boję się żebym jej przez ten sen nie wypuściła z rąk czy coś.
Co do kolek to chyba nie bo brzuszek mięciutki a poza tym na rękach się uspokaja a przy kolkach to ponoć płacz jest non stop.
Bączki są, kupki też kilka razy dziennie także wzdęcia też chyba nie. Nie ulewa (od początku tylko kilka razy jej się zdarzyło i to chyba z przejedzenia bo zawsze tylko wtedy jak długo bo np. 40 min jadła). Naprawdę nie wiem o co jej chodzi i jak to teraz tak wygląda to już się boję co będzie jak przyjdzie skok rozwojowy, a pierwszy podobno tuż-tuż bo ok. 5tyg.
Co do mm to nie chciałabym podawać, bardziej myślę o odciąganiu bo nie mam siły już tysiąc razy poprawiać jak za płytko się zassie. Jestem tak obolała znowu że nie wiem

a najlepsze że w dzień zawsze ładnie się przystawia tylko w tej nocy tak płytko chwyta.
Co do porady laktacyjnej... ja nie umiem rano z domu wyjść z nią a poradnia tylko rano czynna. Już od tyg się męczę żeby na pobranie krwi z nią jechać ale rano to jeszcze taka trochę końcówka nocy bo nadal chce wisieć przy piersi. Dopiero koło 11-12 się uspokaja trochę i w dzień jest już luz. Generalnie cały czas jest ok, tylko ta noc- od 23/24 do 3/4. Potem śpi i po karmieniu zasypia praktycznie od razu i koło 9 jest powtórka tak do 11/12. Pozostałe godziny jest ok, jest grzeczna i nie płacze.
A w tych godz to nie wiem, czasem mam wrażenie, że ona chce się bawić bo leży, cieszy się, macha rączkami.. a jak ja nie reaguje to zaczyna płakać bo się nudzi. Ale nie chcę jej uczyć że noc to czas zabawy.
Co do stresu to ja rozumiem. Też na końcówce to miałam, bałam się czy z małą będzie dobrze, chciałam żeby była już bezpiecznie na świecie. No i ja dodatkowo miałam jakieś złe przeczucia (jak się okazało-słuszne) bo te ruchy słabe i bałam się czy wody się nie sączą.
Powiem Ci z perspektywy czasu że samo cc to spoko, dziwne uczucie itd ale dziecko szybko i bezpiecznie jest na świecie. Mi się co prawda wszystko w lampie odbijało więc widziałam co nieco

najgorsze pierwsze 2-3 doby po. Potem już pikuś. Choć mi do dziś wraca ból ale nie samej rany tylko macica, znaczy miejsce tych szwów w środku. Ale to zazwyczaj jak się przemęczam bo wnoszę wózek (a niby nie powinnam nosić ciężaru większego niż dziecko) albo jak Julka mnie kopnie w brzuch np. podczas przewijania.
Wiadomo że po sn szybciej wróci się do pełnej sprawności.. no ale z drugiej strony może to jest tak, że ten Twój stres i nerwy też trochę wpływają na to, że sie nie chce nic całkiem rozkręcić? Może faktycznie warto podjechać do szpitala, pogadać i niech sprawdzą co i jak. Będziesz chociaż wiedziała czy coś się szykuje szyjka czy jeszcze nic.