Polaa - na początku byłam zła straszliwie, że nigdy nie obejrzał mnie ginekolog, a jedynie położna. Byłam w szoku. Ale po pewnym czasie spodobało mi się to

w końcu od stuleci to położne zajmowały się tym stanem, nie było usg itp, mężczyzna czekał za drzwiami (czytaj ginekolog również, mąż, narzeczony

) i było ok.
Przyzwyczaiłyśmy się w PL do usg od ręki. Przynajmniej ja się przyzwyczaiłam

Za to rodząc w UK - szpital był jak prywatna klinika. Położna była cudowna. Wszystko na zawołanie, bez pretensji.
I powiem to z ręką na sercu. Kolejna ciąża tylko w szpitalu w którym już rodziłam. W Yorku. Niesamowity klimat, czystość. Prywatność i olbrzymi szacunek. Mam nadzieję że tak jest w każdym zakątku UK i na wyspach.
Wiesz... że jak byłam totalnie zmęczona - położne z dyżuru nocnego wzięły moją niunię i zajęły się nią żebym mogła się wyspać chociaż ze 3 godzinki ??? - 36 godzin rodziłam, niunia nie potrafiła ssać, i non stop spała po 5 minut - 30 minut nie spała i tak w koło. Przez tydzień od porodu nie przespałam nawet jednej doby. To było trudne. Dlatego tak bardzo dobrze wspominam to, jak położne zajęły się moim dzieckiem tylko po to, żebym się mogła przespać do kolejnego karmienia, bez płaczu niuni i zmartwień.
Trudny aczkolwiek przepiękny okres!!! Chcę go powtórzyć

Baaardzooo...

No nic. Uciekam spać. Jestem dziś padnięta
Miłej nocy
