Witaj ponownie
tygryseczek
ostatnio, chyba wczoraj zastanawiałam się co u Ciebie, jak twoje staranka się mają?
Mnie dziś dopadł zły humor

Od rana bez kija nie podchodź. Myślałam, że jestem silniejsza, jeżeli chodzi o te sprawy, ale jednak się myliłam. Przytłaczać mnie to wszystko zaczyna. A dodatkowo dla mojego M zaczął boleć bark, a że on robi cegły ręcznie, są wielkie obawy i niepokój...Co to będzie...Jak pójdzie na zwolnienie, wtedy kolejne dziecko będzie nie możliwe, jeżeli teraz się nie udało, bo ja będę musiała poszukać gdzieś pracy









Daj mi Boże cierpliwość, bo od wczoraj mi jej brakuje!!!!
Poza tym mały dziś na 13 dopiero do przedszkola. Wczoraj znowu płakał, bo jak byli na podwórku zamoczył nogawkę i nie umiał powiedzieć, że mu to przeszkadza i żeby pani mu zmieniła spodnie

Dodatkowo ledwo znalazłam jego kurtkę, czapkę, szalik i rękawiczki. Nie ma jeszcze swojego wieszaka i rzucił gdzieś pod wieszaki...
Oj...ostatnio coś pisałyście o nauce angielskiego...Ja też muszę zapisać się na jakieś kursy, bo się uwsteczniłam i to bardzo. Tak to jest jak się nie używa....A na naukę w domu jakoś nie mam samozaparcia
A jak u was mija piątkowy ranek??