Nic nie mów nawet... Matka mojego kolegi byla po 15 skrobankach... Ja nie wiem dlaczego tak się dzieje, że na prawdę wartościowe osoby, na prawdę nadające się na rodziców mają tak straszne problemy, ale zwykłe ścierwo, chlejące denaturat, ćpające wszystko co się da, jedzące samo *****, chorujące na przewlekłe zakażenia dróg rodnych, zagrzybione i zawszone, zachodzi ot tak... jak by to było proste niczym otwarcie kolejnego siarkowego winiacza... I te debilki pozostawiające dzieci w szpitalach, wyrzucające noworodki do śmietnika/studni/beczki na kapustę... Normalnie codziennie mnie to do szału doprowadza i codziennie pytam się DLACZEGO? Czemu "to coś", a nie ja, zostało obdarzone dzieckiem, którego nigdy nie doceni i nigdy nie zapewni mu tego wszystkiego, co mogła bym mu dać ja...